GOSPODARKA

Ich pociągi, nasze długi
19 maja 2014

Ich pociągi, nasze długi

Wicepremier Janusz Piechociński w radiu RMF na pytanie, czy kontrakt na Pendolino skończy się gigantycznym skandalem, odpowiedział w piątek tak: „Nie, skończy się konfliktem pomiędzy tym, który wygrał przetarg a zamawiającym”. Kilka godzin potem Intercity poinformowało, że nie rozważa zerwania kontraktu. Wbrew temu, co mówi Piechociński, nie jest to tylko sprawa konfliktu między dwiema firmami. Podatnicy w ten świetny kontrakt są także umoczeni, choć nie sposób ustalić na ile dokładnie - pisze Piotr Aleksandrowicz.

Po kolei. Koszt 20 pociągów to 400 milionów euro. Łączne koszty kontraktu obejmujące także serwis szacowane są na 665 milionów euro. Połowa miała być sfinansowana z funduszy europejskich, ale w końcu jest ok. 22-23 proc. Reszta finansowania to zapewne kredyt.

Intercity od wielu lat jest firmą deficytową, w zeszłym roku mimo dotacji strata wyniosła ok. 100 mln złotych, w tym roku również będzie pod kreską. Jak się remonty torów skończą, powinno być lepiej, ale po pierwsze, nie skończą się szybko, a po drugie, już teraz bilety Intercity są drogie jak cholera w porównaniu z Polskim Busem.

Krótko mówiąc zatem, Intercity zaciągnęło kredyt w Europejskim Banku Inwestycyjnym, którego może nie spłacić. Dlatego musiało uzyskać i uzyskało gwarancje Skarbu Państwa. Na ile? Minimum 215 mln euro, ale ile dokładnie - nie wiadomo. Nie będę wdawał się w szczegóły wielogodzinnych poszukiwań, ale wynika z nich, że w rachunkach niewiele się zgadza. Wiadomo, że kredyt z EBI jest większy niż planowano (nie 224 lecz 342 miliony euro).

Ale nie wiadomo kto jest jego gwarantem – tylko Skarb czy Skarb i banki. Czy obok kredytu z EBi jest jakiś inny na budowę bazy technicznej – też nie wiadomo (na razie już sprowadzone pociągi Pendolino stały w zimie zalodzone na bocznicy). Dane ze sprawozdań rządowych na temat gwarancji i poręczeń dla PKP Intercity (potencjalne zobowiązania zaledwie 243 mln zł na koniec 2011 roku, malejące w następnym), nie zgadzają się z tym, co pisały media o gwarancjach kilka lat temu itd.

Jakie jest zadłużenie PKP Intercity też nie sposób się dowiedzieć. Raport roczny publikuje tylko cała grupa PKP. W 2012 zobowiązania długo i krótkoterminowe Grupy (bez PKP PLK) wyniosły prawie 8 mld zł, ale ile tego należy do Intercity – nie podano. Nie wiemy też, ile gwarantowane jest przez Skarb Państwa.

Ale gwarancje Skarbu to nie jedyne potencjalne obciążenie podatnika. Po drodze grzebiąc w różnych informacjach znalazłem i taką, że „ratunkiem dla przewoźnika ma być renegocjacja umowy usługi publicznej (PSC) z ministerstwem na dotowanie pociągów TLK. Kwota dofinansowania wzrośnie o 1,7 mld zł, z obecnych 2 mld zł do 3,7 mld zł w ciągu najbliższych 6 lat”. Wygląda na to, że faktycznie tak będzie. W 2013 było to ponad 350 mln zł, więc teraz będzie pewnie z 600 mln rocznie. Dotacje do TLK to zresztą tylko część dotacji do Intercity, o czym wiadomo ze sprawozdań grupy PKP i rządowego raportu o pomocy publicznej.

Najpierw damy dotacje. Z dotacji spłacimy kredyt gwarantowany przez skarb państwa, wiec może skarb nie dołoży do interesu i będzie miał na dotacje. Słowem może pojedziemy szybciej, ale na pewno w kółko.

Piotr Aleksandrowicz

Fot. na lic. CC2.5/Wikimedia Commons

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
 
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.