Donnely najwyższa sędzia z naszych wysokich sędziów
Tomasz Wróblewski 25.07.2018

Natychmiast po wyroku Trybunału Europejskiego obie strony przystąpiły do natarcia. Bez głębszej refleksji i chwili na wczytanie się w słowa, każdy odtrąbił wygraną. Minister Ziobro uznał, że Trybunał podzielił polską rację stanu, a opozycja, że też podzielił, ale racje Polski, którą oni reprezentują. My zostajemy z poważniejszym pytaniem o wyjście z impasu, z którego ani Trybunał, ani polski Parlament z ciepłymi jeszcze poprawkami do ustawy o Sądzie Najwyższym, też nas nie wyprowadza.

 

Trybunał stwierdził ni mniej ni więcej tylko, że sąd w Irlandii może odmówić wydania Polaka oskarżonego o handel narkotykami, jeżeli dojdzie do wniosku, że stan polskiego wymiaru sprawiedliwości nie gwarantuje mu sprawiedliwego wyroku. Co, jeżeli teraz irlandzka sędzia Aileen Donnely dokona własnej oceny faktów i uzna, że europejski nakaz aresztowania w tym wypadku nie może być respektowany. W praktyce orzeknie, że polski wymiar sprawiedliwości nie spełnia europejskich standardów sądownictwa. Co, zresztą, sama już raz powiedziała stwierdzając jeszcze w marcu 2018 r., że zmiany w polskim prawie naruszają zasady praworządności, wzbudzając wątpliwości co do możliwości skutecznego wykonania ekstradycji.

Dziś wydaje nam się to niedorzeczne żeby jedna pani sędzia mogła przesadzić o tym jak ma wyglądać polskie prawo, ewentualnie szeroko otworzyć drzwi do dalszego ostracyzmu Polski. Sędzia Donnely to przypadkowy świadek naszej wielkiej narodowej debaty. To, że właśnie ona może odegrać tu krytyczną rolę ma wyłącznie symboliczne znaczenie. Spór trwa i nasila się od lat. Nie rozpoczął go Jarosław Kaczyński, ani Małgorzata Gersdorf. Poczucie niesprawiedliwości społecznej, brak zaufania do sądów wynika z przekonania, że sędziowie to niedostępna kasta, z czarnymi kartami w życiorysie. Z licencja na popełnianie błędów i obnoszenie się ze swoją ignorancją.

Reforma, którą rozpoczął PiS oparta była o jak najbardziej popularną i trafną diagnozę sytuacji, została zaprzepaszczona. Sprowadziła się do czysto personalnych gier i rozgrywek. Nie zagłębiam się w szczegóły, bo na stronach WEI znajdziecie Państwo kilka raportów na temat systemu sprawiedliwości i propozycji jego naprawy. Rzecz w tym, że zamiast naprawy mamy otwartą wojnę. Spersonalizowaną grupę rozmaitych środowisk, w która wciągnięte zostało całe społeczeństwo. Nie debatę, ale kampanię wzajemnej nienawiści. Galimatias wątków, w których większość z nas dawno się już pogubiło. Tyle, że każda ze stron twardo broni swojego zastępu nie bacząc na argumenty – najsłabsza strona konfliktu.

Czasem wydaje nam się, że wymiar sprawiedliwości jest nauką ścisłą. Zbiorem wymiernych praw i zasad, które obowiązują na całym demokratycznym świecie. W rzeczywistości, wymiary sprawiedliwości i systemy sądownictwa różnią się miedzy sobą diametralnie. To, co może być uznane za normę w Ameryce, jak choćby proces nominacji do Sądu Najwyższego, w innych krajach uznane zostałoby za zerwanie z zasadą trójpodziału władzy. Na każdy system znajdziemy gdzieś anty-system, mimo, że w jednym i drugim państwie panować będzie demokracja, a ludzie są przekonani, że mają niezależne sądownictwo. Musimy jednaka uznać autorytet sądów. System sprawiedliwości jest umową społeczną. Umową, której nie mamy w Polsce. Istotą przeprowadzonych zmian w naszym wymiarze sprawiedliwości, nie jest to, że taki system nie może działać i być gwarantem demokracji. Może, i wiele państw tak funkcjonuje. W tej kwestii PiS ma rację. Problem w tym, że w Polsce nie osiągnęliśmy porozumienia społecznego. Nie ma zgody ani nawet perspektyw na osiągnięcie go. Nie załatwimy sprawy ani przywracając poprzedni system, ani siłą wymuszając wprowadzenie obecnego. Żadna siła polityczna w kraju, z prezydentem na czele, nie umie podjąć się zadania. Prezydent właśnie pogrzebał szansę na stworzenie autentycznej debaty konstytucyjnej. Naprawy systemu, zaproponowanie alternatywnej wersji konstytucji, która mogłaby wyprowadzić nas z impasu. W tej sytuacji, może i sędzia Donnely jest smutna ale jedyną alternatywą, na wyjście z naszej Polsko-Polskiej wojny. Rozróba, jaka nas czeka w przypadku uznania, że Polski wymiar sprawiedliwości nie może być respektowany w Europie, zmusi nas do przeorania całego systemu.