Hipokryzja podatkowa
Jerzy Wysocki 25.06.2018

Rządząca formacja dotrzymuje danego w kampanii wyborczej słowa i dokonuje istotnych transferów socjalnych z programem 500 Plus na czele. Prawo i Sprawiedliwość cieszy się wysokim poparciem wyborców w dużej mierze właśnie z tego powodu. Rządzący nie podnoszą też podatków zwykłym obywatelom, co w elektoracie partii Jarosława Kaczyńskiego zasługuje na szacunek i uznanie. Problem w tym, że niewiele to ma z prawdą wspólnego.

 

Podatek bankowy to podatek nałożony nie na banki, tylko na klientów banków. Trudno znaleźć dziś bezpieczną lokatę o oprocentowaniu wyższym niż inflacja. Podatek paliwowy, to podatek nałożony nie na stacje benzynowe, lecz posiadaczy dobra luksusowego, jakim jest samochód. Co więcej, droższe paliwo, to większe koszty transportu. Na przykład ziemniaków z pola do hurtowni, z hurtowni do sklepu. A więc ziemniak droższy. Nie tylko ziemniak oczywiście.

W miniony piątek, Sejm przyjął nowelizację ustaw o podatkach dochodowych. Właściciele galerii handlowych i biurowców zapłacą nowy podatek, od ich wartości. Co nas to obchodzi. Mają kupę kasy, niech płacą – pomyśli zapewne wyborca PiS. Problem w tym, że jednak obchodzi. Właściciel galerii podniesie stawkę czynszu najmu dla sklepikarza. Sklepikarz, żeby zachować ten sam poziom zyskowności, podniesie ceny w sklepie. Niby Kowalskiemu nie podniesiono podatków, ale Kowalski za swoje pieniądze mniej kupi. To tak, jakby mu zabrano część jego pieniędzy. W biurowcach są firmy, na których także ich właściciele przerzucą koszty nowej daniny. Te firmy świadczą jakieś usługi. Te usługi będą droższe. Ale oczywiści podatków ludziom rząd nie podniósł. Po prostu zmniejszył siłę nabywczą ich pieniądza. Podatkowa hipokryzja.

Sejm podniósł też podatek od najmu mieszkań. Oczywiście znowu nie zwykłym ludziom wynajmującym komuś mieszkanie po zmarłej babci. Wyższy podatek dotknie osoby osiągające z najmu ponad 100 tysięcy rocznie. Czyli posiadaczy dużego i dobrze położonego domu, lub kilku mieszkań. A więc kamieniczników, jak nazywano właścicieli budynków przed wojną. Ci, nie byli specjalnie lubiani, bo brali pieniądze za najem, a – co gorsza – często byli żydowskiego pochodzenia. Kamienicznik zyskał też negatywną konotację przez tzw. aferę reprywatyzacyjną w Warszawie. Tym łatwiej więc ludziom gorszego sortu podnieść wysokość daniny.

Gdy wprowadzono ryczałtowy podatek od najmu w wysokości 8.5 procent wiele osób wyszło z szarej strefy i płaciło. Teraz pewnie do tej strefy wrócą i skarbówka nic nie dostanie. To też rodzaj hipokryzji. Podnieść podatek, tak aby zmniejszyć wpływy podatkowe. Zjawisko udowodnione i stare jak świat.