Jak firma Gorillasmart okazała się większa od Gazpromu
Marek Budzisz 03.08.2018

Ostatni raport rosyjskiej federalnej służby podatkowej może zadziwić świat. Otóż wbrew rozpowszechnionemu, acz jak się okazało błędnemu mniemaniu, największe firmy w Federacji Rosyjskiej to wcale nie Gazprom czy Rosnieft. Przy czym tym razem rosyjskie służby skarbowe interesowało to, ile przedsiębiorstwa zatrudniają ludzi, co najpewniej związane jest z realizowaną właśnie w Rosji, acz wzbudzająca wielkie emocje i protesty, reformą emerytalną. Pod względem wielkości zatrudnienia liderują koleje państwowe, które dają pracę 755 tysiącom osób, ale za nimi nie są już nadal duże firmy takie jak Rostech (przemysł obronny – 512 tys. zatrudnionych) czy Gazprom (prawie 470 tys. pracujących), ale takie giganty jak spółka Gorillasmart z Tatarstanu (638,9 zatrudnionych) czy mająca swą siedzibę w jednej z podmoskiewskich wsi spółka SPARK- Interfaks, która daje pracę 697,5 tys. osób. Jak ustalili dziennikarze, pierwszy z tych podmiotów zajmuje się tworzeniem baz danych, a drugi usługami telekomunikacyjnymi, ale handluje również sprzętem.

 

Ale najciekawsze w tym wszystkim było to, że najbardziej zdziwieni, jakie to gigantyczne firmy udało się im zbudować, byli ich właściciele. Jak to – zapytał jeden z nich – ja przecież pracuję sam, a mój cały biznes to jednoosobowa działalność gospodarcza. A drugi z grona nowych, młodych, przynajmniej według informacji rosyjskich służb podatkowych, biznesmanów jeszcze bardziej ostudził głowy wydzwaniających doń dziennikarzy, twierdząc, że jego podmiot wręcz żadnej działalności gospodarczej nie prowadzi, bo ją zawiesił.

Cała sytuacja, nastraja, nazywając rzecz delikatnie, dość sceptycznie, jeśli idzie o publikowane przez rosyjskie urzędy dane. Tym bardziej, że w grupie średnich firm też znalazły się podmioty, które same nie wiedziały, że są tak duże – np. zarejestrowany pod Petersburgiem Autoekspres wg oficjalnych danych ma zatrudniać 23,6 tysiąca pracowników, a właściciel twierdzi, że działa sam.

Można się wyzłośliwiać i dowodzić, że jeśli dane służb podatkowych są obarczone takimi błędami, to cóż dopiero powiedzieć o formularzach statystycznych, na podstawie których ustala się np. oficjalne wskaźniki rosyjskiego wzrostu gospodarczego, które później z taką wnikliwością analizowane są i dyskutowane w środowisku ekspertów. Trzeba być może trochę bardziej sceptcznym.

Inną ciekawą, a być może nieco bardziej precyzyjną statystyką zaciekawił w mijającym tygodniu Rosjan Aleksiej Kudrin, kierujący od niedawna rosyjskim odpowiednikiem NIK. Objęcie przez Kudrina, znanego zwolennika reform rosyjskiego państwa, tej funkcji było interpretowane w kategoriach zielonego światła, jakie miał zapalić Kreml, tym, którzy chcą zmian. Póki co, zmian nie widać, ale ciekawe dane zaczynają oglądać światło dzienne. Otóż Kudrin poinformował, że w jego opinii w ciągu najbliższych kilku lat na „zieloną trawkę” można będzie posłać przynajmniej 1/3 wszystkich rosyjskich urzędników i nikt tej zmiany nie zauważy, a może nawet będzie w kraju lepiej. Oczywiście konieczna będzie informatyzacja i cyfryzacja administracji publicznej, ale to trend światowy, który, jeśli Rosja chce się rozwijać, nie może jej ominąć. Przy czym powołał się w swym wystąpieniu na dane z raportów Boston Consulting Group. Ta znana i w Polsce instytucja obliczyła, że liczba urzędników w Rosji w ciągu ostatnich 20 lat wzrosła z 2,4 do 5,3 mln osób. Ta urzędnicza armia konsumuje rocznie, tylko na swoje wynagrodzenia 1,8 bln rubli, co stanowi 11% wszystkich zebranych podatków. Gdybyśmy do tego chcieli dodać prawdziwą armię i wszystkie rosyjskie służby odziane w rozmaite mundury, to dopiero otrzymalibyśmy liczbę osób, które rosyjscy podatnicy muszą utrzymać. Ale najciekawszą informację Kudrin, najwyraźniej miłośnik suspensu, zachował na koniec. Otóż średnia urzędnicza pensja w Rosji wynosi 118,8 tysięcy rubli i jest ponad dwa razy wyższa od średniego wynagrodzenia w kraju (42 tys. rubli wg danych za 2017 rok). Rosjanie udowodnili w ten sposób, że dobrze opłacana administracja, wcale nie musi oznaczać dobrze funkcjonujących urzędów. Raporty służb skarbowych są tego najlepszym potwierdzeniem.