Jak rosyjska gospodarka straciła 630 mld dolarów
Marek Budzisz 14.10.2018

Bank Światowy opublikował ranking krajów klasyfikowanych pod względem jakości rządzenia. Co ciekawe Polska poprawiła swoją – w porównaniu z rokiem 2012 – lokatę. Zapewne dlatego, że centrala organizacji znajduje się w Waszyngtonie, a nie np. w Brukseli. Ale jako że zajmuję się w tym miejscu Rosją, spójrzmy jak ona plasuje się w tym zestawieniu – otóż znalazła się na 132 miejscu, z grona 212 klasyfikowanych państw. Jeśli idzie o jakość rządzenia, to analitycy Banku Światowego biorący pod uwagę 6 podstawowych czynników (odpowiedzialność władz, brak przemocy w życiu publicznym i polityczna stabilność, jakość sfery regulacyjnej, efektywność administracji, praworządność i walka z korupcją) przyznają ocenianym państwom noty od 2,5 (najlepsza) do minus 2,5. Rosja w tej edycji rankingu otrzymała minus 0,48, co jest tylko trochę lepiej niż najgorsza z 2015 ocena – minus 0,52. Taka klasyfikacja, zdaniem komentujących całą sprawę rosyjskich analityków, jest w gruncie rzeczy czytelną informacją dla potencjalnych inwestorów i mówi ona – uwaga, jeśli nie chcecie nadmiernie ryzykować, to trzymajcie się od tego państwa z daleka.

 

Tym bardziej, iż wiele wskazuje na to, że skala tych inwestycji musiałaby być ogromna a potencjalne korzyści wątpliwe. Ostatnio rosyjski Instytut Ekonomiki Wzrostu im. Stołypina opublikował obszerny raport poświęcony sytuacji rosyjskiego sektora przemysłowego. Jest to materiał o tyle ciekawy, że jego autorzy nie do końca dowierzając oficjalnym statystykom, posłużyli się w swym opracowaniu danymi zawartymi w składanych przez firmy deklaracjach podatku VAT. Interesowało ich jak w ciągu ostatnich lat miał się rosyjski sektor przemysłowy, jaka była produktywność na jednego zatrudnionego, w jaki sposób kreowana była wartość dodana i jak wreszcie kształtowała się rentowność poszczególnych sektorów.

Co z ich opracowania wynika? Otóż na podstawie 88 tysięcy deklaracji z firm rosyjskiego sektora przemysłowego, doszli do wniosku, że między rokiem 2014 a 2017, czyli w ciągu czterech lat, wartość dodana na jednego zatrudnionego spadła tam z poziomu 2,21 mln rubli, do 1,30, czyli o 41%. W skali całej gospodarki wzrosła liczba zatrudnionych w przemyśle – z 45,77 mln do 46,43 mln, ale wypracowana przez nich wartość dodana spadła z 101 287 bln rubli do 60 185 bilionów. Czyli, jak argumentują rosyjscy badacze, rosyjska gospodarka w ciągu czterech lat straciła 41 bln rubli, według obecnego kursu, jest to 630 mld dolarów. Oczywiście mówimy o „stracie” teoretycznej, czyli przy założeniu, że rosyjski sektor przemysłowy w 2017 roku byłby tak samo efektywny, jak w roku 2014. A nie jest. Spadają wszystkie wskaźniki jego rentowności – między rokiem 2007 a 2018 zmniejszyły się 8 razy z ponad 10,5%, do poziomu 1,8%. Przytaczane wskaźniki to wielkości uśrednione. Oznacza to, że w Rosji są branże o znakomicie wyższych poziomach rentowności – takie jak np. przemysł wydobywczy (średnia rentowność sektora 16,5%), ale też jest niemało, których sytuacja jest jeszcze gorsza. I tu leży, potocznie mówiąc, pies pogrzebany. Bo jeżeli kapitał w sektorze wydobywczym przynosi dwucyfrową stopę zwrotu a w innych branżach niewiele przekracza 0%, przy dwucyfrowym koszcie kredytu, to oczywiste, że niezależnie od zabiegów rządzących będzie przepływał do tych rentownych i pokrewnych im branż, albo nie będzie inwestowany wcale. I potwierdzają to badania. Według analiz rosyjskiej Wyższej Szkoły Gospodarki, między rokiem 2014 a 2018 inwestycje w rosyjskim sektorze przemysłowym (nakłady na kapitał firm) spadły z 6 do 4%. To nie kryzys, ale trwała zapaść rosyjskiego sektora przemysłowego. Powodów takiego stanu rzeczy jest przynajmniej kilka – słaby popyt konsumpcyjny na rynku wewnętrznym, znaczący, a nawet skokowy wzrost cen usług monopolistów (koszty frachtów, energii elektrycznej, zaopatrzenia w wodę, usług komunalnych etc.). Na to nałożyły się skutki polityki sanowania rosyjskiego sektora bankowego (do tej pory koszt szacowany jest na 200 mld rubli), nakładanie nowych opłat oraz podwyżka podatków, w tym VAT.

Jak konkludują naukowcy z Instytutu im. Stołypina, nie potrzeba zachodnich sankcji, aby rosyjska gospodarka z przemysłowej przeistoczyła się w opartą na eksploatacji surowców.