Na Mundialu zarobi FIFA, ale czy Rosja też?
Marek Budzisz 09.06.2018

Niedługo rozpoczyna się rosyjski Mundial, trudno więc nie poświęcić temu sportowemu, ale przecież również ekonomicznemu wydarzeniu nieco uwagi. Rosjanom udało się już to, co wydawało się trudne do osiągnięcia – zdołali zorganizować najdroższy turniej w historii.

 

Łączne wydatki, zarówno z budżetu federalnego, jak i budżetów lokalnych, przekroczą 14 mld dolarów. Kiedy Moskwa zgłaszała swoją kandydaturę, to ówczesny premier, a dziś prezydent, mówił o nakładach rzędu 10 mld. Ale Rosji udało się coś więcej – wydali więcej pieniędzy, a zbudowali mniej niźli zamierzali, bo pierwotnie mówiło się o 16 stadionach wybudowanych od nowa lub poddanych gruntownej modernizacji (np. moskiewskie Łużniki) a ostatecznie zbudowano 12. O innych cięciach, głownie w zakresie infrastruktury komunikacyjnej, też można by było długo pisać, np. nie powstanie nowy terminal na lotnisku Szeremietiewo, ani szybka kolej łącząca Moskwę z Soczi.

Ale organizacja Mundialu w Rosji jest też okazją do tego, aby obserwować heroiczną, ale od razu powiedzmy bez szans na sukces, walkę tamtejszej administracji z rynkiem. Jeszcze w ubiegłym roku, przewidując rozwój wydarzeń rosyjski rząd znowelizował prawo i zarządził o ile maksymalnie mogą wzrosnąć ceny w pokojach hotelowych i prywatnych kwaterach. Tylko, że nikt nie potraktował tego chyba poważnie, bo ceny wzrosły, jak donoszą rosyjskie media nawet kilkadziesiąt razy. Doszło do tego, że kibice z niektórych krajów, np. ze Szwecji zaczęli rezygnować z wyjazdu, a inni, szczególnie z tych, których interesują rozgrywki w Kaliningradzie, rezerwować hotele w Gdańsku.

Ale to nie jedyny przykład zmagań urzędników z rzeczywistością. Zarządzono, że do miast, w których odbywają się mecze nie będą mogły wjeżdżać autobusy przewożące ludzi oraz ciężarówki wiozące niebezpieczne ładunki. Autobusy z kibicami mogą się poruszać, ale tylko wówczas, kiedy zaopatrzone zostaną w system Glonass, taki rosyjski odpowiednik nawigacji satelitarnej. Tylko, że jak obliczają rosyjscy specjaliści koszt zaopatrzenia się w niezbędne oprzyrządowanie a potem rejestracji to prawie 2000 dolarów. A co z dojeżdżającymi do pracy w rosyjskich miastach setkami tysięcy mieszkańców podmiejskich wsi i miasteczek? Nie wiadomo, muszą sobie jakoś radzić. Tylko, że to może oznaczać faktyczne zamknięcie, albo pracę „na pół gwizdka” tysięcy firm w Rosji. I w rezultacie, jak dowodzą analitycy, straty z tego tytułu przewyższać mogą potencjalne zyski z Mundialu.

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że branżą najbardziej dotkniętą przez piłkarskie mistrzostwa ma być turystyka. Jak ogłosił prezes rosyjskiej izby touroperatorów, w czerwcu i lipcu do Rosji przyjedzie ok. 700 tysięcy mniej turystów, niżli rok wcześniej. Przyjazdy przesuną się w czasie, na sierpień i wrzesień, ale jak szacują przedstawiciele branży i tak będzie ich w skali roku mniej o jakieś 10 do 15%. W to miejsce przyjadą kibice, których liczbę szacuje się na 400 tysięcy, ale czy branża turystyczna na nich zarobi? Trudno powiedzieć. Już dziś w Rosji pojawiają się głosy, że jedno jest pewne. Rosja sporo w Mundial zainwestowała, a z pewnością zarobi na tym FIFA.