Niemieckie firmy uciekają z Rosji
Marek Budzisz 25.05.2018

W Petersburgu trwa właśnie kolejna edycja Forum Ekonomicznego, z którego Rosjanie chcą uczynić konkurenta dla spotkania w Davos. Do drugiej rosyjskiej stolicy przyjechała rekordowa liczba uczestników, choć sceptycy mówią, że od jakiegoś czasu spotkanie w Petersburgu ma przede wszystkim charakter polityczny, umów gospodarczych jest jakby mniej, a te o podpisaniu których informują media, są najczęściej zawierane między rosyjskimi firmami a podmiotami zlokalizowanymi w rajach podatkowych, czyli w praktyce też rosyjskimi, tylko działającymi pod innym szyldem. Te oceny potwierdzają ogłoszone w przeddzień forum oficjalne statystyki.

 

Opublikowany właśnie przez rosyjski Bank Centralny raport na temat przepływów kapitałowych w 2017 roku nie pozostawia wątpliwości. Zagraniczne inwestycje bezpośrednie szacowane są na 27,9 mld dolarów, co stanowi spadek o 14,3% w porównaniu z rokiem poprzednim (32,5 mld). Z kolei inwestycje Rosjan poza granicami ich kraju wzrastały i to dynamicznie – o ponad 73% i gdyby je zestawić z bezpośrednimi inwestycjami zagranicy w rosyjską gospodarkę to przewyższają je o 11 mld dolarów. Inwestorzy z zagranicy o niemal połowę zmniejszyli zakupy akcji rosyjskich firm, ale również znacząco spadła skłonność już aktywnych na tamtejszym rynku podmiotów do reinwestowania swoich zysków w nowe przedsięwzięcia (spadek o 8,5%).

Przeprowadzone właśnie badania wśród niemieckich firm, które otworzyły swoje spółki córki w Rosji potwierdza oficjalne dane. Wbrew rozpowszechnionej w Polsce mitologii, w myśl, której, niemieckie podmioty gospodarcze marzą o tym, aby zacząć inwestować na Wschodzie, rzeczywisty obraz jest nieco inny. Niemiecko – Rosyjska Izba Handlowa, która jak można się spodziewać grupuje zwolenników współpracy gospodarczej obydwu krajów, przedstawiła ostatnio dane statystyczne w myśl, których o ile w 2013 roku w Rosji działało 6 167 firm z kapitałem niemieckim, o tyle w roku ubiegłym ich liczba spadła do 4 965. Ale nawet te, które pozostały albo w dość zasadniczy sposób zrewidowały swą strategię na tamtejszym rynku, albo przygotowują się do zwinięcia biznesu. I tak np. właściciele Media Markt, od 12 lat aktywni w Rosji właśnie prowadzą zaawansowane rozmowy o sprzedaży swej tamtejszej sieci. Przy czym nie czekając na ich wynik tylko w ubiegłym roku firma zlikwidowała 6 z posiadanych 60 sklepów. Nieco inaczej repozycjonuje się Adidas, dla którego rynek rosyjski jeszcze kilka lat temu był jednym ze strategicznych kierunków ekspansji (planowano uruchomienie 1200 sklepów), bo generował 10% obrotów. Teraz kierownictwo koncernu stawia się na Chiny i USA, a liczba firmowych sklepów w Rosji ma zostać zredukowana do 600. Podobnych przykładów można przytaczać więcej. Obraz, jaki się z tego wyłania, jest dość jednoznaczny – rynkiem rosyjskim interesują się głównie importerzy surowców, producenci maszyn dla przemysłu i samochodów. Jeśli idzie o dobra konsumpcyjne to trend jest odwrotny.