Okradamy sieroty
Robert Gwiazdowski 09.08.2018

Wczoraj w „Rzepie”, ale tylko w „papierze” pisałem o tym jak „Demokratyczne państwo prawa urzeczywistniające zasady sprawiedliwości społecznej” okrada sieroty. I to wcale nie jakieś bogate sieroty.

 

Dziewczynce umarł tata. Spore dość nieszczęście. Z mamą odziedziczyły po nim udział we współwłasności domu. Niestety dom był obciążony kredytem hipotecznym, który tata z mamą zaciągnęli na jego zakup. Po śmierci taty zarobki mamy przestały starczać na raty kredytu. Więc mama z córką postanowiły dom sprzedać – żeby spłacić kredyt i kupić jakieś mniejsze mieszkanie. Żeby dziewczynka mogła sprzedać swój udział musiała – uwaga!!! – otrzymać zgodę sądu. Bo państwo nie pozwala takich decyzji podejmować samym rodzicom. Potrzebna jest zgoda sądu rodzinnego i opiekuńczego – dla dobra dziecka oczywiście. Sąd zgody takiej udzielił. Dom został sprzedany, kredyt spłacony, mieszkanie kupione. I pojawił się fiskus! I kazał wdowie i sierocie zapłacić podatek w wysokości 19% wartości sprzedanego domu! Przed sprzedażą, na którą zgodził się sąd, mama z córką miały dom i dług wobec banku. Teraz domu nie mają – bo go sprzedały. I długu wobec banku też nie mają – bo go spłaciły. Ale mają za to dług wobec „demokratycznego państwa prawa urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej”! Przed sprzedażą zestawienie ich aktywów i pasywów wychodziło na zero. Teraz są na minusie – bo pojawił się dług wobec państwa z tytułu podatku… nomen, omen, dochodowego. Ciekawe czy sąd uznał, że to będzie korzystne rozporządzenie majątkiem nieletniego dziecka, Czy może nie wiedział jak stosowane są przepisy podatkowe i nie przypuszczał, że mogą być stosowane aż tak głupio? Bo przecież w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych jak byk jest napisane, że opodatkowaniu podlega dochód i że jej przepisów nie stosuje się do przychodów podlegających przepisom o podatku od spadków i darowizn.

„PiS-owski” Dyrektor Krajowej Informacji Podatkowej, który wydał interpretację podatkową w tej sprawie jest czysty jak łza: taką wykładnię przepisów uchwalonych przez PO wielokrotnie potwierdzał Naczelny Sąd Administracyjny. Więc proszę nie mówić, że PO i PiS nie potrafią się porozumieć w sprawie wykładni konstytucji – oczywiście, że potrafią ją wspólnie stosować przeciwko obywatelom. I jeszcze jedno: wdowom i sierotom (nie tylko tym dwóm) jest absolutnie obojętne ile wynosi wiek emerytalny sędziów, ale by się ucieszyły gdyby byli oni równie innowacyjni w wykładni przepisów konstytucji dotyczących ochrony własności i majątku dorobkowego rodziny, jak byli w przypadku wykładni przepisów o swoim wieku emerytalnym.

Jakby przeczytali tylko jeden artykuł ustawy o Sądzie Najwyższym musieliby stwierdzić – 65 lat emeryturka, do widzenia. Ale przeczytali jeszcze te artykuły konstytucji, które mówią o nie odwoływalności sędziów i nawet sięgnęli do Traktatów Europejskich. Analizowali cel przepisów o niezawisłości sędziowskiej i jej gwarancje. A w sprawie opodatkowania sprzedaży odziedziczonej nieruchomości, przeczytali jeden artykuł ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych i na nim skończyli. Po inne artykuły tej samej ustawy – że opodatkowuje się podatkiem dochodowym dochód, a nie przychód, że przychody podlegające przepisom ustawy o podatku od spadków i darowizn – już nie sięgnęli. Nie mówiąc o przepisach konstytucji – o ochronie własności i majątku dorobkowego rodziny. O celowości nałożenia na sierotę podatku w wysokości 200% tego co jej zostało po uregulowania zobowiązań masy spadku po zmarłym tacie też się nie zastanawiają. Zupełnie tak samo, jak Trybunał Konstytucyjny w sprawie prawa łaski Prezydenta – jeden artykuł, wykładnia literalna i co będziemy głowy trudzić systemową wykładnia prawa. Miał zostać Kamiński uniewinniony – został. Miała sierota zostać opodatkowana…. No właśnie, czy miała??? Czy rzeczywiście ustawodawca – za czasów PO przecież – mógł chcieć wprowadzić aż taki bandytyzm? No chyba że chciał??? Ale jeśli chciał, to zrobił to nieudolnie i niezawisłe sądy wymierzając „sprawiedliwość” powinny dokonać takiej wykładni przepisów, aby do jawnej niesprawiedliwości nie dopuścić! No chyba, że nie…