Pociąg na Hawaje i rzeź popierdujących krów, czyli nowy ład Demokratów
Dariusz Matuszak 13.02.2019

Alexandria Ocasio-Cortez jest idiotką. Taką zwykłą w normalnym znaczeniu tego słowa, czyli nieobciążoną kliniczną przypadłością, tylko taką nabytą, o którą samemu trzeba się postarać. To nie przeszkadza jej być najmłodszą kongresmen w dziejach Stanów Zjednoczonych i i jedną z najpopularniejszych kobiet polityków. 

 

Ocasio-Cortez ma wszystko co potrzebne do odniesienia obecnie sukcesu w polityce – dużo wdzięku, infantylizm z wielkim dodatkiem narcyzmu, entuzjazm i stanowczość przewodniczącej samorządu klasowego. Tak jak Obama, albo nasz rodzimy Biedroń rośnie na widok mikrofonów, dziennikarzy i kamer. Już zrobiono o niej film dokumentalny, za który Netfix zapłaciło 10 milionów dolarów, a polskie pisma poświęciły jej wiele entuzjastycznych artykułów przewidując, że w 2024 może powalczyć o prezydenturę. 

29-latka szturmem zdobyła miejsce w Izbie Reprezentantów i ku zachwytowi postępowej części ludzkości z miejsca wzięła się za zbawianie świata. Właśnie dlatego powinniśmy się przyglądać karierze. Jej nie chodzi już tylko o Amerykę, ale o całą ludzkość. Należy do pokolenia tzw. millenialsów, o których Jordan Peterson, kanadyjski profesor psychologi mówi, że prawdopodobnie nie było jeszcze tak aroganckiej, pozbawionej dystansu do siebie generacji młodych ludzi, którzy nie mając jeszcze żadnych osiągnięć, bez wahania zabierają się za naprawę świata. Sama Ocasio-Cortez porównuje się do Lincolna, który nie miał oporów głosić wielkich programów, czy idei. A ponieważ kongresmen jest zdeklarowaną socjalistką, a może nawet komunistką to właściwy jest jej żar rewolucjonistów.

Szydzę z niej sobie, bo to mój blog i szydzić sobie mogę, ale wypadałoby uzasadnić tezę, iż jest zwyczajną idiotką. Dowodów na to dostarcza oczywiście sama inkryminowana. Już w jednym z pierwszych wywiadów dla CNN błysnęła konceptem, iż wszystkim będzie można zapewnić darmowe ubezpieczenie zdrowotne, bo jak ludzie będą leczeni to m.in. zaoszczędzi się na pogrzebach. Takie pogrzeby to może być spory wydatek zwłaszcza, że jak przewiduje Cortez, w ciągu 12 lat wszyscy możemy umrzeć. Nie tak indywidualnie, na własny rachunek, ale solidarnie z całą ludzkością, która wyginie, jeśli nie zostaną podjęte działania mająca zahamować globalne ocieplenie.

Na szczęście Ocasio-Cortez ma plan jak nas zbiorowo ocalić i właśnie go publicznie zaprezentowała. Nosi on szumny tytuł „Green New Deal”, czyli „Nowy Zielony ład”. Kongresmen nawiązała do „New Deal” Roosevelta, który miał być lekarstwem na Wielką Depresję.

I tak Ocasio-Cortez chce, by w ciągu 10 lat Stany Zjednoczone całkowicie zrezygnowały z paliw kopalnych i zdały się na energię odnawialną. Tu widać jak mało ambitny jest plan wiosennego Roberta Biedronia, który chce tylko w ciągu 16 lat zamknięcia kopalń węgla. Należy więc spodziewać się korekty.

Obywatele Ameryki przesiądą się do samochodów na prąd z wiatraka, albo z paneli słonecznych. Jak szybko policzono, przy obecnej technologii, by całym Stanom Zjednoczonym zapewnić energię tylko z wiatraków lub paneli, trzeba będzie nimi pokryć całą Kalifornię i Teksas. Stany Nowej Anglii raczej nie wchodzą w grę, bo trzeba byłoby panele odśnieżać. Według Cortez-Ocasio technologia nie jest problemem. Jak stwierdziła trzeba tylko „wynaleźć taką, jakiej jeszcze nie wynaleziono”.

Zamiast samolotami dalsze podróże będą odbywać się dalekobieżnymi superszybkimi pociągami. Kongresmen musiała to jakoś sobie wymyślić – jak np. będzie można dostać się do Maroka. Przez Cieśninę Beringa przerzuci się most do Rosji, potem już dalej pociągiem 15.10 do Marrakeszu przez Azję i Północną Afrykę. Gorzej wygląda sprawa z Australią i Hawajami, ale być może nie trzeba się będzie martwić o wyspę Guam, gdzie są amerykańskie bazy wojskowe. Ta bowiem, jak przewidywał inny geniusz Demokratów – kongresmen z Georgii Hank Johnson – jak przewieźć na nią zbyt dużo żołnierzy, może się pod ich ciężarem przechylić i przewrócić do góry dnem.

Oprócz tego, w tym samym czasie 10 lat trzeba będzie pozbyć się krów. Nie wiadomo czy Ocasio-Cortez pozwoli je zjeść, tak czy owak, albo powyzdychają, albo pójdą na rzeź. Krowy bowiem jak to krowy – żrą trawę, a potem popierdują i uwalniają do atmosfery metan. A to akurat gaz odpowiedzialny za efekt cieplarniany.

W ciągu 10 lat trzeba też będzie zmodernizować i przerobić wszystkie budynki w Stanach Zjednoczonych, by dostosować je do odbioru ekoenergii, ocieplić, uszczelnić czy co tam jeszcze. W Ameryce jest ponad 100 milionów budynków, więc wychodzi około 30 tysięcy dziennie. Jakże mizernie i bez polotu jawią się przy tych pełnych rozmachu projektach pomysły Biedronia.

Jakkolwiek by to groteskowo i absurdalnie nie wyglądało, to dokładnie takie będą konsekwencję wprowadzenia owych szalonych pomysłów. Wydatki rzędu 100 bilionów dolarów na te projekty, całkowite załamanie się gospodarki to tylko drobiazgi w porównaniu z otchłanią zapaści cywilizacyjnej. O transporcie morskim, samolotach i statkach z zagranicy nawet nie ma co rozważań snuć, bo wszystko jest tak rzewne i nieskładne, że do tej zabawy trzeba byłoby zatrudnić przedszkolaków, którzy wiedzą, że samolociki latają, a ciuchcie jeżdżą na popych.

W swej głupocie Ocasio-Cortez nie jest osamotniona. Jej plany wsparło już 11 demokratycznych senatorów, 63 członków Izby Reprezentantów i kilkoro kandydatów na kandydatów na prezydenta. Prawdopodobnie nie są oni aż tak durni jak 29-letnia polityk, której jedynym życiowym doświadczeniem była praca barmanki i udział jako wolontariuszki w kampanii preprezydenckiej socjalisty Bernie Sandersa. Demokratyczne wygi i weterani są zwyczajnie cyniczni, co chyba jest jeszcze gorsze, niż bezbrzeżna głupota ACO, jak nazywają młodą kongresmen Amerykanie. Gdyby nie ustawienie prawyborów, walczący o nominację Demokratów socjalista Sanders prawdopodobnie wygrałby z Clinton. Na jego wiece przychodziło tysiące młodych ludzi, a on z dużą werwą i charyzmą zaszczepiał Amerykanom wieczne idee socjalizmu. Od tego czasu bardzo widoczne jest przesunięcie się Demokratów na lewą stronę i lądowanie w okolicach, w których szukalibyśmy Zandberga razem z Razem. 

Ocasio-Cortez zresztą nie ogranicza się do ekologii. Szczęśliwe rządy jej socjalistów miałyby też zapewnić wszystkim gwarantowany dochód, nawet tym, którym się nie chce pracować, dach nad głową i darmową edukację wyższą. Ta ostatnia jest potrzebna amerykańskim marksistom, by zdobyć i utrzymać władzę. Amerykańskie uczelnie to prawdziwa kuźnia lewicy. Im więcej osób je kończy, tym więcej jest zindoktrynowanych przez okupujących je lewaków. Obserwatorom z Polski trudno uwierzyć do jakiego stopnia akademicki świat Ameryki jest skomunizowany.

Ale powróćmy do naszych baranów. Kilkudziesięciu demokratycznych kongresmenów chce podpiąć się pod tą falę socjalizmu i lewicowych uniesień, których uosobieniem jest teraz Ocasio-Cortez, toteż bezwstydnie, cynicznie udzielają jej wsparcia. Plan jest prosty: dziewczę ma się wyszumieć, ochłonąć, a my tym czasem pogrzejemy stare gnaty w żarze jej popularności i młodzieńczego wigoru. Potem się zobaczy. Oczywiście zdają oni sobie sprawę z konsekwencji „Nowego Zielonego Ładu”, ale pytania zbywają, lekceważą i mówią, że to ambitny plan i tylko trzeba dopracować szczegóły, ale kierunek jest zasadniczo słuszny. 

Cynicy mogą się srodze rozczarować, a my razem z nimi. Socjalizm, taki szczery wenezuelsko-sowiecko-kubański zaczyna być naprawdę w USA bardzo popularny i nie błąka się gdzieś po obrzeżach myśli zbiorowej, ale wszedł już do mediów głównego obiegu. Tak więc powinniśmy przyglądać się pani Ocasio-Cortez. Ciągle powtarzam, że nie ma takiej durnoty, takiej tandety intelektualnej, której byśmy sobie z postępowego Zachodu nie zaimportowali. Jaskółki już mamy w postaci Razem, a teraz jeszcze samoentuzjasty Biedronia. Prędzej, czy później dowie się, że przebiła go młoda kongresmen i amerykańscy Demokraci.