Powrót Donalda Tuska
Jerzy Wysocki 13.11.2018

Zajmowanie się przyszłością polityczną osoby, która na uroczystościach 100-lecia odzyskania niepodległości nie zostaje nawet powitana i stoi na trybunie w piątym rzędzie zapewne nie miałoby sensu, gdyby właśnie nie był to odległy rząd piąty. Gdyby ten pan wybrał się na uroczystości w Paryżu, mógłby liczyć na lepsze potraktowanie. Ale wybrał Warszawę, a rola gościa „gorszego sortu” może dla niego przynieść tylko korzyści. Władza robi wiele by wykreować byłego premiera na lidera opozycji i zwiększyć jego ewentualne szanse w wyborach prezydenckich.

 

W długim wywiadzie dla Gazety Wyborczej Donald Tusk mówi”…PiS może nie ma planu wychodzenia z Unii, ale wychodzi. Tak jak Cameron. Są jak lunatycy. Nie wiedzą, że wychodzą”. Być może podobnie jest w sprawie stosunku rządzących do Tuska. Chcą go osłabić, wręcz zniszczyć, a póki co, wzmacniają. W myśl znanego powiedzenia: co cię nie zabije, to cię wzmocni.

Podobnie jak Hanna Gronkiewicz Waltz: zakazując ( nieskutecznie zresztą) Marszu Niepodległości, nie tylko spotkała się z ostrą krytyką liberalnych środowisk i publicystów, ale przyczyniła się do zwiększenia frekwencji na niechcianym Marszu. Tak samo, jak księża wzywający do bojkotu filmu „Kler”, zapełnili sale kinowe w rekordowym wymiarze. Tak samo, jak politycy PiS kreujący „kryminalistce” Hannie Zdanowskiej imponujący sukces w Łodzi. Lunatykowanie po scenie politycznej staje się normą i nie ma partyjnych barw. Problem w tym, że scena ma swoje krawędzie i można z niej zlecieć. Tak jak SLD, które samo sobie podniosło próg wyborczy z 5 do 8 procent.

Wracając do Tuska. Przewodniczący Rady Europejskiej nie podjął i jeszcze długo nie podejmie decyzji w sprawie prezydentury. Jego ostre wystąpienie na Igrzyskach Wolności w Łodzi ( w pewnym momencie niestosownie ostre), okładka i obszerny wywiad do GW. Wieniec pod pomnikiem Piłsudskiego i jego udział w uroczystościach, wielu antyrządowych polityków i komentatorów uznało niemal za pozytywną deklarację. Nic bardziej mylnego. Tusk lunatykiem nie jest. To chłodny analityk i twardy gracz. Nie tylko z uwagi na pełnioną funkcję wie, że o jakąkolwiek deklarację jest za wcześnie.

Za dużo jest raf i niewiadomych. Dwie wielkie rafy, to sejmowe komisje śledcze. Ta od Amber Gold nie zakończyła pracy. Z ABW wpłynęły nowe dokumenty, program „Alarm” TVP podaje, że ich informator, przed laty wysoki urzędnik publiczny twierdzi, że były premier „namawiał go do OLT Express”. Anonimowy urzędnik twierdzi, że bałby się cokolwiek powiedzieć przed komisją śledczą. Małgorzata Wasserman nie wyklucza więc ponownego wezwania, lub konfrontacji z tajemniczym świadkiem. Być może to fejk news, lub nadgorliwość dziennikarzy rządowej stacji, a być może nie (podobno jest jakieś nagranie). Tusk dobrze wypadł przed komisją, która miała go pogrążyć. PiS tak tego nie zostawi. W zanadrzu ma komisję ds. wyłudzeń VAT. Spektakl a raczej rozpisana na rundy walka bokserska trwać będzie do końca kadencji Sejmu.

Właśnie koniec kadencji, a raczej rezultat nowych wyborów będzie tym momentem, gdy poznamy decyzje Tuska. Mając 63 lata, a za sobą pełną spektakularnych sukcesów karierę polityczną nie zaryzykuje przegranej. Nie musi przecież podejmować tego ryzyka, nie występuje w roli pretendenta, który ma sobie i światu coś udowodnić.

W Łodzi Donald Tusk, jakby odpowiadając na oczekiwaną deklarację, powiedział opozycyjnym politykom coś ważnego. Nie śnijcie o Andersie i białym koniu, tylko sami coś zróbcie. Choćby przyszłoroczne obchody rocznicy Konstytucji 3 maja. W tym wezwaniu wyczuwa się też krytykę opozycji. Może Tuskowi schlebiają namowy czołowych polityków do powrotu i startu w wyborach. Ale nie o dobre samopoczucie chodzi. Obnaża to słabość i bezradność wpatrzonej w byłego premiera opozycji, czekającej na niego, jak na Mesjasza. I tu kółko się zamyka. Słaba, bezradna i jeszcze podzielona opozycja, daje marną szansę na wygraną w wyborach parlamentarnych i na przejęcie władzy. Po co Tuskowi prezydentura bez zaplecza w parlamencie i rządzie ? Wtedy to dopiero „żyrandol i veto” – jak sam kiedyś określił ten urząd. Ale słaba i bezradna opozycja to też nikłe szanse na przygotowanie Tuskowi przedpola i skutecznej kampanii wyborczej.

Przyszłość Donalda Tuska zależna jest więc od niego samego, ale bardziej nawet od tych, którzy mu ją już teraz wyznaczają. Zdaniem byłego premiera, najlepszym piłkarzem jest Leo Messi. Messi jest zapewne najlepszym piłkarzem, ale grając w Barcelonie. Z reprezentacją Argentyny nie odniósł sukcesów na miarę oczekiwań. Barcelona, to bardzo poukładany zespół ze swoim stylem gry. W reprezentacji Argentyny wszystko się rozłazi i czuć, że piłkarze w biało – niebieskich koszulkach zbytnio liczą, że Messi sam, za nich i dla nich, wygrywać będzie i mecze i wielkie turnieje.