Przeminęło z wiatrem, czyli smog, pieniądze i biznes
Artur Kiełbasiński 13.01.2017

Obrazki medialne były jednocześnie niepokojące, jak i przerysowane. Niepokojące, bo problem zanieczyszczenia powietrza jest realny. Według niektórych szacunków co roku nawet 40 tys. osób umiera na schorzenie mniej lub bardziej bezpośrednio spowodowane przez smog. Przerysowane, bo przez lata media centralne zdawały się nie dostrzegać problemu, albo pokazywać go w skali nieporównywanie mniejszej. A bezpieczniej wcale nie było. Złośliwe komentarze sugerują, że smog dostrzeżono, gdy spowił Warszawę, a nie tylko Kraków czy śląskie miasta.

Tradycyjnie w relacjach medialnych dzielono się pomysłami na zaradzenie zjawisku. Dominowało przekonanie (wśród cytowanych ekspertów i komentatorów), że kluczowe byłoby doprowadzenie do wymiany podłej jakości kotłów grzewczych. Jak wymienić? Tu licytowano się na kwoty dofinansowania – czy dać 1 tys. czy 8 tys. w zależności od skali inwestycji. To ważny aspekt, ale absolutnie niedotykający istoty problemu.

Wymiana pieca to początek procesu oczyszczania powietrza. A potem – trzeba płacić rachunki. I tu jest istota problemu, nie tylko obywatelsko-ekologicznego, ale też biznesowego. Bo nośniki energii są w Polsce niezwykle drogie. I widać to nie tylko w kwestiach ekologicznych, ale i biznesowych. Węgiel dobrej jakości? Obłożony akcyzą (dla firm) w składach kosztuje niemal 2 razy więcej niż węgiel na eksport.

Energia? W stosunku do siły nabywczej droga. A firmy nie korzystają z promocji, jak w Niemczech, gdzie przemysł korzysta z niskich stawek hurtowych. Gaz? Czysty ekologicznie i drogi. Nie tylko dlatego, że Gazprom stosuje wyższe ceny dla Polski niż dla innych odbiorców. Ale także dlatego, że dostawa błękitnego paliwa i energii dodatkowo obciążona jest abonamentami, opłatami przesyłowymi itp. I to codzienny problem polskich firm. Łupki okazały się mirażem, szans na tanią energię więc nie ma. „Odpuszczenia” podatkowego przy nośnikach energii trudno się spodziewać. Opłaty dystrybucyjne „budują potęgę” polskich „czempionów energetycznych” i służą finansowaniu inwestycji. Więc szansy na szybkie zmiany w strukturze ich cen, nie ma. Smogu więc nie ma, ale problem pozostał. Dla firm to smutna codzienność.