Przestrogi z rosyjskiej interwencji w Syrii
Andrzej Talaga 13.02.2018

Informacja o zabiciu przez Amerykanów w Syrii niezidentyfikowanej liczby rosyjskich najemników z tzw. grupy Wagnera w serii ataków lotniczych ponownie skupiła uwagę na stosowanych w tej wojnie technikach walki. Dla Polski najistotniejsza lekcją są pokazane w niej umiejętności Rosjan, ponieważ zastosowane przez nich rozwiązania mogą być użyte także przeciwko nam, gdyby doszło do wybuchu starcia na naszej północno-wschodniej granicy.

Nie ulega wątpliwości, że armia rosyjska pokazała się w Syrii od jak najlepszej strony, jej poczynania nie mają nic wspólnego z niezgrabnością słonia toczącego potyczkę z militarną mrówką, jak to było w 2008r. w Gruzji. Dziś siły zbrojne Rosji biją się niczym armie zachodnie maksymalizując straty przeciwnika, a minimalizując własne. Szczególnie trzy metody walki pokazane w Syrii powinny być dla nas przestrogą.

Zamknięty dostęp

Przestroga pierwsza to skuteczny system anty-dostępowy. Rosja rozlokowała go już u naszych granic nad Bałtykiem, a także na Krymie. Jego istotą jest zapewnienie osłony przed atakiem powietrznym (lotniczym i rakietowym) swoim siłom połączone ze zdolnością rażenia na odległość wojsk przeciwnika, tak aby nie mogły przełamać „kopuły” anty-dostępowej.

W Syrii sprowadzało się to do skutecznego atakowania wroga rakietami manewrującymi wystrzeliwanymi z lądu, morza i powietrza, a także nalotami samolotów z użyciem amunicji klasycznej przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa baz własnych poprzez wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych, głównie S-400, oraz systemy artylerii i śmigłowce ataku penetrujące okolice baz gotowych do natychmiastowego odparcia ataku lądowego na nie.

Wskutek zainstalowania systemu anty-dostępowego lotnictwo koalicji pod przywództwem Stanów Zjednoczonych trzymało się z dala od zachodniej części Syrii chronionej przez rosyjskie rakiety p-lot. Także lotnictwo tureckie nie zapuszczało się na terytorium Syrii tak długo, jak długo nie było w tej sprawie porozumienia rosyjsko – tureckiego. Tylko raz podczas interwencji Rosji jej główna baza w Chmejmim została skutecznie ostrzelana z moździerzy. Po tym incydencie systemy obronne kompleksu zostały jeszcze bardziej udoskonalone.

Podobne kopuły anty-dostępowe będą użyte także w przypadku ewentualnego konfliktu w Europie, są one bowiem mobilne i mogą się przemieszczać wraz z postępującymi oddziałami lądowymi. Mogłyby nimi zostać objęte także na przykład lotniska w głębi terytorium przeciwnika zdobyte przez siły powietrznio-desantowe w celu uczynienia z nich przyczółku dla sił lądowych przewożonych przez ciężkie samoloty transportowe.

Na lądzie i w powietrzu

Druga przestroga to skuteczne zastosowanie przez Rosjan konceptu wojny powietrzno–lądowej, który został wypracowany w USA na wypadek pełnowymiarowego konfliktu w Europie. W Polsce zwrócił uwagę na ten aspekt portal Defece24. Wojna taka polega na prowadzeniu elastycznych operacji połączonych sił powietrznych i lądowych, gdzie lotnictwo i systemy rakietowe nie są prostym wsparciem, ale kluczowym elementem inteligentnego mechanizmu uderzeniowego, w skład którego wchodzą grupy sił specjalnych namierzające cele, artyleria, oddziały zmechanizowane oraz cały zestaw statków powietrznych załogowych i bezzałogowych dyżurujących na niebie, obserwujące i uderzające tylko na dobrze zidentyfikowane cele, w najbardziej optymalnym czasie.

W Syrii Rosjanie dali prawdziwy pokaz takich działań rozgramiając zbrojną opozycję wobec reżimu Assada, niszcząc trzy czwarte, a może nawet więcej, jej ciężkiego sprzętu, czy przełamując ufortyfikowane linie obrony, jak podczas ofensywy na Palmirę. Żołnierze rosyjscy i wpierani przez nich Syryjczycy oraz Irańczycy nie szli na lądzie do ataku „na hurra”, jak to bywało wcześniej, ale raczej dobijali wroga wycieńczonego wcześniej przez skoordynowane w czasie rzeczywistym uderzenia lotnicze, rakietowe i artyleryjskie.

Aby takie działania były możliwe, Rosja musiała wyposażyć swoje siły w najnowocześniejszy sprzęt komunikacyjny i obserwacyjny – drony, komputery osobiste, krypto- łączność. Nie ustępuje on już jakością zachodniemu.

Podobnie wyglądała by wojna w Europie z udziałem Rosji i na taką właśnie powinniśmy się przygotowywać. Nie masy wojsk, ale elastyczne uderzenia z powietrza i ziemi, nie morderczy z pozoru, lecz w efekcie mało skuteczny ostrzał artyleryjski, a skupianie ognia na najwartościowszych celach na zasadzie ekonomiki pola walki. Nie dalmierze, ale zaawansowana elektronika na poziomie drużyny, czy nawet indywidualnego żołnierza.

Szybko, jeszcze szybciej

Wreszcie trzecia przestroga to rosyjska zdolność do szybkiego przerzutu na znaczne odległości całych oddziałów z nowoczesnym wyposażeniem. Lwia część wojsk w Syrii i ich sprzętu przyleciała ciężkimi samolotami transportowymi pod osłoną samolotów myśliwskich i wielozadaniowych, reszta morzem do portu w Tartusie.

Nie na próżno rosyjska armia ćwiczyła takie przerzuty w ramach rozlicznych manewrów, w tym Zapad. Opłaciło się, bo system działa dobrze. Nie wiadomo wprawdzie, czy równie skutecznie można by przerzucać siły w Europie, gdzie Rosjanom trudno byłoby wywalczyć przewagę w powietrzu. Z całą pewnością jednak ich transport powietrzny jest wystarczająco sprawny, by niemal niepostrzeżenie przerzucić siły z głębi Rosji nad granicę NATO, skąd mogłyby wejść od razu do akcji bojowej wykorzystując efekt zaskoczenia i bardzo szybkiego tempa koncentracji sił.

*

Rosja nie musiała używać w Syrii tak zaawansowanych systemów broni, ani tak wyrafinowanej taktyki, by pokonać zbrojną opozycję. Ona ćwiczyła tam zupełnie inną wojnę, z bardziej zaawansowanym przeciwnikiem. Z nami.

Powyższy tekst wyraża prywatne poglądy autora