Socjalna pokusa czy liberalna alternatywa
Jerzy Wysocki 10.09.2018

Redaktor Witold Gadomski na łamach Gazety Wyborczej przestrzega opozycję przed próbą podejmowania socjalnej licytacji z rządzącym ugrupowaniem. – Pomysły, by licytować się z PiS-em na propozycje socjalnego rozdawnictwa, to najlepszy sposób, by pójść drogą Argentyny, Grecji czy Wenezueli – pisze znany z liberalnych poglądów autor, były działacz i poseł Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Pytanie: jak nie to, co?

 

Dla przypomnienia, przypadek Argentyny, Grecji i Wenezueli łączy skrajny i rozwalający finanse tych państw populizm, którego immanentną cechą było kupowanie elektoratu. Kupowanie, a raczej przekupywanie, co najlepiej ilustruje przykład grecki. Na początku lat osiemdziesiątych do władzy doszła tam socjalistyczna partia PASOK Andreasa Papandreu z programem olbrzymich wydatków socjalnych. Jak to w takich sytuacjach bywa, owe wydatki podobały się wyborcom, lecz pogłębiały niebezpiecznie dług publiczny. Ten drugi parametr mało wyborców interesował, zapewne sam termin nie był dla nich zrozumiały.

Prawicowa opozycja, by wygrać wybory, przedstawiła jeszcze bardziej populistyczny program i przekupiła wyborców. Będąc u władzy kontynuowała socjalne fanaberie pogrążając dalej kraj w finansowej zapaści. Po latach zabawa skończyła się groźbą bankructwa Grecji i unijną kroplówką o gabarytach grubej rury. Przykład Grecji, kraju UE, to najbliższa nam przestroga.

Trzeba przyznać, że stan finansów publicznych w Polsce wygląda póki co w miarę dobrze. Inna sprawa, że bynajmniej nie dzięki wdrażanym przez PiS transferom socjalnym, tylko mimo ich destrukcyjnego wpływu na budżet. Pytanie, co będzie, gdy pogorszy się światowa koniunktura, pogłębią problemy demograficzne, spadnie konsumpcja, wciąż ubywać będzie rąk do pracy, itp.

Witold Gadomski ma w pełni rację przestrzegając opozycję, by nie uległa prymitywnej pokusie przekupienia elektoratu. Lecz swojego artykułu nie kończy, stawiając tylko retoryczne pytanie : teraz kolej na Polskę?

No to wyobraźmy sobie inny scenariusz. Na bazie, czy zgliszczach słabej, zagubionej i bezprogramowej opozycji, wyrasta liberalna alternatywa z programem idącym na przekór roszczeniowemu i rozpuszczonego przez PiS, elektoratowi. Z prostym i na potrzeby wyborcze lakonicznie ujętym programem społeczno-gospodarczym:

  • 500 plus do likwidacji, w szczególnych przypadkach państwo zapewni pomoc socjalną, nawet w wyższej wysokości,
  • Wiek emerytalny trzeba podnieść, albo wprowadzić niską emeryturę obywatelską, pozostawiając każdemu wolny wybór co do zapewnienia sobie środków na czas senioralny,
  • Koniec z jakimikolwiek przywilejami branżowymi (górnicy, rolnicy, służby mundurowe),
  • Nie będzie mieszkań plus, państwo nie zajmuje się deweloperką, samorządy mogą pomóc społecznie wykluczonym,
  • Prywatyzacja, a nie repolonizacja gospodarki, czym mniej państwa w gospodarce tym lepiej, w socjalizmie już żyliśmy,
  • Wolność handlu w niedziele. Rządu nie będzie interesować kto i kiedy coś sprzedaje i jak spędza ten dzień,
  • Prywatyzacja służby zdrowia i dobrowolność ubezpieczenia, najsłabszymi państwo się zaopiekuje,
  • Decentralizacja władzy: samorządy, wspólnoty lokalne lepiej wiedzą co im potrzeba,
  • Niższy VAT, PIT, CIT, zabieranie żeby rozdać rodzi marnotrawstwo pieniędzy,
  • Swoboda umów pomiędzy pracownikiem, a pracodawcą, co do świadczeń socjalnych, godzin pracy, urlopów itp.,
  • Likwidacja płacy minimalnej, stawki godzinowej i innych regulacji. Nie powinny być one w gestii państwa,
  • Inne, do uzupełnienia.

 

Szanowny Panie Redaktorze, Drogi Witku,

Mój wpis nie jest polemiką z Twoim artykułem. W pełni podzielam obawy w nim zawarte. Znając Twoją publicystykę chyba od zawsze i współpracując z Tobą wiele lat mam prawo sądzić, że te przykładowe hasła są Ci bliskie. A przynajmniej bliższe niż socjalna licytacja. Potraktuj mój wpis jako kontynuację wątku i prośba o odpowiedź: jak szacujesz wyborcze szanse partii z takim programem?