Zemsta suwerena na sędziach
Robert Gwiazdowski 01.08.2018

Dziś w Rzepie mój felieton o tym dlaczego na ma tłumu na ulicach w obronie sądów. Bo czytam w różnych „analizach”, że ludzie „sprzedali wolność za 500+”. Pozwoliłem sobie postawić tezę, że ludzie po prostu odpłacają sądom pięknym za nadobne, po raz kolejny nawiązując do przykładu symbolicznego – tak zwanej „ulgi meldunkowej” w podatku dochodowym od osób fizycznych. Dotyczącej nie podatników prowadzących działalność gospodarczą, tylko Obywatela Statystycznego.

 

Tutaj nieco więcej na ten temat niż w Rzepie.

Mamy w Polsce prawie 20 tysięcy jej ofiar. Z najbliższymi rodzinami dużo więcej. To ludzie dotknięci przez ustawodawcę, fiskusa i… sądy administracyjne. Mają dziś ci ludzie bronić trójpodziału władzy? Wielu z nich kibicuje wręcz zmianom w sądownictwie. I mówi: „dobrze im tak”.

Ludzie mają naturalny odruch poszukiwania sprawiedliwości – jak ten młynarz z Sanssouci, który Fryderykowi Wielkiemu powiedział, że są jeszcze sądy w Berlinie, gdy ten go próbował wywłaszczyć

Niestety w Polsce ofiary ulgi meldunkowej Sądy, które w systemie trójpodziału władzy, miały ich przed władzą ustawodawczą i wykonawczą bronić. Są ofiarami ustawodawcy tworzącego idiotyczne przepisy w niechlujny sposób. Są ofiarami urzędów skarbowych, które przy aprobacie kolejnych ministrów finansów, z pełną świadomością, intencjonalnie prowadziły postępowania podatkowe tak, by jak największą mieć premię od narastających odsetek od ludzi, którzy z podatku byli zwolnieni, pod warunkiem złożenia oświadczenia, którego wzoru nie było, a które dotyczyło czegoś o czym fiskus i tak wiedział – o zameldowaniu. Mało tego, podatnicy czytając ustawę podatkową w dacie dokonywania sprzedaży nie mogli się z tej ustawy o tym obowiązku dowiedzieć, bo go tam już nie było!!! Przepis został uchylony, a przepis który w okresie przejściowym ten przepis utrzymywał, był w innej ustawie! To nie żart.I mamy na koniec „dostojników w szlafrokach” – jak wyraził się jeden z „ulgowiczów” o sędziach – przy pełnej aprobacie których się to wszystko odbywało. Sądy stawały na głowie by pomóc skarbówce w gnębieniu podatników. Jak hodując odsetki urzędnicy przewlekali postępowania tak, że nie wyrabiali się z wydaniem decyzji w terminie 5 lat, to sądy akceptowały, że postawienie ludziom zarzutów karnych skarbowychprzerywa bieg przedawnienia! Nawet jak zarzuty były bezzasadne! A w przypadku ulgi meldunkowej zawsze tak było – zarzuty kare skarbowe stawiano za „niezłożenie oświadczenia o zameldowaniu”. Tylko tym, w przypadku których zbliżał się termin przedawnienia. Innych jakoś dziwnie za przestępców nie uznawano.

Niektóre z ofiar sądów mają nadzieję na zmianę. Oczywiście zmiany żadnej się nie doczekają – będzie raczej gorzej. Ale ci, którzy nie czekają na zmianę, napawają się zemstą.

Poczynania fiskusa akceptowały nie tylko sądy administracyjne oddalając skargi na decyzje określające wysokość zobowiązania podatkowego, ale nawet karne skazując podatników za niezłożenie oświadczenia!!!I jakoś „dygnitarze w szlafrokach” przychylali się doliteralnej wykładni przepisów prawa, abstrahując od ich celu i wykładni systemowej. A teraz im zaczęło przeszkadzać, że zgodnie z literalnym brzmieniem przepisów Konstytucji odesłano część z nich na emeryturę.

A teraz po kolei:

Ustawa z dnia 26 lipca 1991 roku o podatku dochodowym od osób fizycznych (u.p.d.o.f.) w pierwotnym brzmieniu przewidywała, że w przypadku sprzedaży nieruchomości przed upływem 5 lat od jej nabycia płaciło się zryczałtowany podatek w wysokości 10% ceny sprzedaży. PiS w 2006roku postanowił zmienić tę zasadą. Od 1 stycznia 2007 roku nieruchomości nabyte przed tą datą podlegały opodatkowaniu na starych zasadach, ale dochody osiągnięte przy sprzedaży nieruchomości nabytej po 1 stycznia 2007 roku obłożone zostały 19% podatkiem dochodowym (czyli podatkiem od przychodu ze sprzedaży pomniejszonego o koszty nabycia – co jest normą w przypadku podatków dochodowych).

Wprowadzono jednak tak zwaną „ulgę meldunkową”. Zgodnie z art. 21 ust. 1 pkt. 126 ustawy dodanym przez art. 1 pkt 14 lit. a) tiret szóste ustawy z 16 listopada 2006 roku o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz o zmianie niektórych innych ustaw wolne od podatku dochodowego były przychody uzyskane z odpłatnego zbycia lokalu mieszkalnego jeżeli podatnik był w nim zameldowany na pobyt stały przez okres nie krótszy niż 12 miesięcy przed datą zbycia. (Nota bene powszechnie używany system informacji prawnej LEX w zestawieniu wersji u.p.d.o.f. nie pokazuje ustawy z 16 listopada 2006! W wykazie ustaw uchwalonych przez Sejm w 2006 roku na stronie Sejmu[1] – też jej nie ma!)

Warunek uzyskania przedmiotowego zwolnienia był określony w art. 21 ust. 21 u.p.d.o.f. w brzmieniu obowiązującym w roku 2007, zgodnie z którym „zwolnienie, o którym mowa w ust. 1 pkt. 126, ma zastosowanie do przychodów podatnika, który, w terminie 14 dni od dnia dokonania odpłatnego zbycia nieruchomości lub prawa majątkowego, złoży oświadczenie, że spełnia warunki do zwolnienia, w urzędzie skarbowym, którym kieruje naczelnik urzędu skarbowego właściwy według miejsca zamieszkania podatnika.” Według praktyki stosowanej przez organy podatkowe należało przedłożyć nie tylko oświadczenie o spełnieniu warunków do skorzystania z ulgi meldunkowej ale i dokumenty potwierdzające prawdziwość oświadczenia: zaświadczenie o zameldowaniu na pobyt stały oraz akt notarialny nabycia i zbycia nieruchomości – które to akty notarialne organ podatkowy i tak posiadał, bo otrzymuje je od notariusza a o zameldowaniu wiedział z urzędu z innych dokumentów podatnika.

Przepis o uldze meldunkowej został uchylony przez art. 1 pkt 11 lit. a) tiret piętnaste ustawy z dnia 6 listopada 2008 roku o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, o podatku dochodowym odosób prawnych oraz o zmianie niektórych innych ustaw.

Projekt jego uchylenia znalazł się w rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz o zmianie niektórych innych ustaw wniesionym do Sejmu 2 października 2008 roku (Druk 1075).

W uzasadnieniu stwierdzono, że: „uchylenie pkt 126 w ust. 1 art. 21 oznacza likwidację tzw. ulgi meldunkowej (…) Ulga meldunkowa weszła w życie z dniem 1 stycznia 2007 r. Od początku jej obowiązywania pojawiło się wiele wątpliwości co do jej prawidłowego funkcjonowania. Dotyczyły one w szczególności zasad obliczania okresu zameldowania w zbywanych przez podatników nieruchomościach mieszkalnych, np. czy do okresu zameldowania wlicza się okres zameldowania przed 1 stycznia 2007 r., przed datą nabycia, czy zameldowanie powinno bezpośrednio poprzedzać odpłatne zbycie, czy też okres zameldowania powinien trwać nieprzerwanie przez 12 miesięcy. W efekcie uznano, że mechanizm ulgi meldunkowej nie działa prawidłowo i w tej sytuacji zaproponowano jej uchylenie i wprowadzenie nowego rozwiązania, polegającego na zwolnieniu z opodatkowania dochodów uzyskanych z odpłatnego zbycia nieruchomości, jeżeli począwszy od dnia odpłatnego zbycia, nie później niż w okresie dwóch lat od końca roku podatkowego, w którym nastąpiło odpłatnego zbycie, przychód uzyskany z tego zbycia podatnik przeznaczy na określone w ustawie własne cele mieszkaniowe”. Z czasem okazało się, że wprowadzone rozwiązanie wzbudza jeszcze więcej wątpliwości!

Dodatkowym argumentem uzasadniającym uchylenie ulgi meldunkowej była „zakładana likwidacja obowiązku meldunkowego”, która miała uniemożliwić stosowanie podatkowego w oparciu o zameldowanie podatnika wsprzedawanym lokalu mieszkalnym. Likwidacja obowiązku meldunkowego oczywiście nie nastąpiła.

Art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 6 listopada 2008 roku o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, o podatku dochodowym odosób prawnych oraz o zmianie niektórych innych ustaw stanowił, że „do przychodu (dochodu) z odpłatnego zbycia nieruchomości i praw określonych w art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. a – c ustawy wymienionej w art. 1, nabytych lub wybudowanych (oddanych do użytkowania) w okresie od dnia 1 stycznia 2007 r. do dnia 31 grudnia 2008 r., stosuje się zasady określone w ustawie wymienionej w art. 1, w brzmieniu obowiązującym na dzień 31 grudnia 2008 r.”

I to niby miało oznaczać – jak się później okazało – nie tylko prawo do skorzystania z ulgi meldunkowej w przypadku odpłatnego zbycia nieruchomości nabytych lub wybudowanych (oddanych do użytkowania) w okresie od dnia 1 stycznia 2007 r. do dnia 31 grudnia 2008 r., ale także obowiązek składania oświadczeń, o których stanowił art. 21 ust. 21 w brzmieniu obowiązującym w roku 2007! Żadnego śladu tej regulacji nie było w u.p.d.o.f. w brzmieniu obowiązującym od 1 stycznia 2009 roku! Podatnik, nie będący profesjonalnym przedsiębiorcą, nie korzystający z doradztwa podatkowego, nie tylko nie musiał, ale nawet nie mógł o tym wiedzieć i nie mógł się o tym dowiedzieć czytając ustawę o podatku dochodowym od osób fizycznych, gdy dokonywał przed dniem 31 grudnia 2013 roku odpłatnego zbycia swojej nieruchomości nabytej lub wybudowanej (oddanej do użytkowania) w okresie od dnia 1 stycznia 2007 r. do dnia 31 grudnia 2008 r! Taka regulacja w najmniejszym nawet stopniu nie spełniała wymagań wobec ustaw nakładających podatki, które doktryna prawa konstytucyjnego i podatkowego wywodzi z art. 217 konstytucji.

Organy podatkowe o takim odpłatnym zbyciu nieruchomości dowiadywały się od notariusza w ciągu 14 dni i fakt ten od razu ewidencjonowały! Najpóźniej 31 kwietnia roku następującego po roku, w którym podatnik dokonał odpłatnego zbycia nieruchomości, organy dowiadywały się również – z deklaracji podatnika, że: (i) nie zadeklarował podatku od odpłatnego zbycia nieruchomości – bo był od podatku zwolniony oraz, że (ii) nie złożył oświadczenia, że spełnia warunki do zwolnienia. W państwie prawa – w rozumieniu jakie nadaje temu pojęciu doktryna prawa konstytucyjnego dominująca w cywilizacji łacińskiej – podatnik otrzymałby wezwanie do wyjaśnienia zaistniałego stanu rzeczy. Tymczasem organy podatkowe na koniec piątego roku kalendarzowego następującego po roku, w którym doszło do odpłatnego zbycia nieruchomości określały podatnikowi zobowiązanie podatkowe. Tylko i wyłącznie dlatego, że podatnik nie złożył oświadczenia, że spełnia warunki do zwolnienia o spełnieniu których organy podatkowe i tak wiedziały z urzędu! Nie dość jednak, żeopodatkowano podatników, którzy z podatku byli zwolnieni, więc nie było mowy o jakimkolwiek uszczupleniu dochodów budżetowych, to jeszcze niektórym z nich, ale tylko tym, którym postępowania podatkowe wszczęto tuż przed upływem okresu przedawnienia, co uniemożliwiało określenie zobowiązania podatkowego w innej wysokości niż wynikała z zeznania podatnika przed przedawnieniem, stawiano zarzuty karne skarbowe. Robiono to tylko i wyłącznie w celu przerwania biegu przedawnienia, gdyż postawienie zarzutów karnych skarbowych przerywa jego bieg. Przepis, którzy jest zrozumiały w przypadkach postępowań wobec oszustów podatkowych – w szczególności mafii tworzących karuzele podatkowe służące wyłudzaniu podatku VAT i tak był uzasadniany – zastosowano do ludzi, którzy de facto nie poinformowali w osobnym oświadczeniu organu podatkowego o miejscu własnego zameldowania, które i tak było znane organowi podatkowemu!

Złożenie oświadczenia o spełnieniu warunków do skorzystania ze zwolnienia podatkowego nie mogło być uznane za konieczne z punktu widzenia weryfikacji przez organ podatkowy zaistnienia prawa do zwolnienia. Po pierwsze, rzetelność oświadczenia i tak wymaga weryfikacji. Fakt złożenia oświadczenia w żaden sposób jej nie ułatwiał. Po drugie, informację, o której mowa w oświadczeniu organ podatkowy uzyskiwał – tak czy owak – z innego źródła (art. 18 ust. 2 ustawy o podatku od spadków i darowizn lub art. 10 ust. 3a ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych lub § 5 rozporządzenia ministra sprawiedliwości w sprawie określenia rodzajów i zakresu informacji przekazywanych organom podatkowym przez sądy, komorników sądowych i notariuszy oraz terminu, formy, z uwzględnieniem formy wypisu aktu i sposobu ich przekazywania). Zbędne było zatem swoiste potwierdzenie przez podatnika informacji uzyskiwanych przez organ podatkowy w innym trybie. Nie zachodziła sytuacja analogiczna do zwolnienia podmiotowego na gruncie art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn, gdzie przesłanką jest zgłoszenie przez podatnika organowi podatkowemu faktu otrzymania darowizny. Zgłoszenie darowizny miało zapobiegać „kreowaniu” przez podatników fikcyjnych darowizn „post factum” – w przypadku, gdy trzeba wykazać pokrycie dla poniesionych wydatków lub zgromadzonego mienia. W przypadku ulgi meldunkowej takie uzasadnienie nie było adekwatne. Ponadto, wiedzy o dokonanych darowiznach organy podatkowe nie są w stanie uzyskać w inny sposób niż przez realizację przesłanki zwolnienia podmiotowego. Natomiast o każdej transakcji zbycia nieruchomości organy podatkowe uzyskują informacje od notariuszy i są w stanie zweryfikować, czy podatnik dokonał opodatkowania tego zbycia, czy też nie, a jeśli nie doszło do opodatkowania mają możliwość w trybie czynności sprawdzających, dokonać weryfikacji, co było powodem nieopodatkowania odpłatnego zbycia nieruchomości. Brak zatem racjonalnego powodu warunkowania zwolnienia od złożenia dodatkowego oświadczenia. Oświadczenie takie nie służy realizacji żadnego istotnego celu publicznego, w szczególności ochrony budżetu Państwa przed nadużyciami. W związku z tym miało jedynie charakter blokujący uzasadnione oczekiwania podatników co do korzystania ze zwolnienia. Była to swoista pułapka na podatników ufających, że samo spełnienie rzeczywistego (materialnego) warunku, jest wystarczające dla zwolnienia. Można przypuszczać, że ustawodawca celowo tej pułapki nie zastawił. Zrobił to z niechlujstwa. Celowo działały organy podatkowe. A sądy przymykały na to oczy.