Zmiany w leasingu. Żeby nie było niczego. Część 3456
Cezary Kaźmierczak 14.06.2018

W 2014 roku wprowadzono zmiany w leasingu samochodów przez firmy – dokonano radykalnego uproszczenia rozliczeń wprowadzając prostą zasadę odliczania 50% VAT na oświadczenie, bez żadnej dokumentacji z domniemanym założeniem, że samochód po połowie używa się do celów biznesowych i prywatnych.

 

W 2014 roku w Polsce sprzedawano nieco ponad 300 tysięcy nowych samochodów rocznie. Od czasu tej regulacji mamy nieustający boom na rynku sprzedaży nowych samochodów. W tym roku zostanie ich sprzedane… 600 tysięcy!!! W ciągu 4 lat podwoiliśmy sprzedaż nowych aut!

Wydawałoby się, że w takiej sytuacji rząd powinien zacierać łapki i się cieszyć z rosnących z miesiąca na miesiąc wpływów akcyzowych, vatowskich, podatkowych. Pławić się w tym i upajać… Każdy by się cieszył.

Ale nie nasz rząd, niestety. W 2013 roku Jan Vincent Rostowski wymyślił sobie nowe zasady leasingu samochodów firmowych. W zgodnej opinii wszystkich zainteresowanych owe nowe zasady, całkowicie zarżnęłyby rynek sprzedaży nowych samochodów w Polsce. Na szczęście Jan Vincent dał sobie to wytłumaczyć i się wycofał.

Jednak rękopisy nie płoną!

Projekt Jana Vincenta postanowił odkurzyć rząd Dobrej Zmiany i zapowiedział zmiany w leasingu według porzuconego onegdaj pomysłu Jana Vincenta.

Nie jestem w stanie tego ogarnąć. Każdy matoł, tuman, kretyn, jełop, bałwan, osioł, baran, ćwok, debil wie, że więcej zarobi, jak sprzedaje się czegoś 600 tysięcy niż jak 300 tysięcy, do czego to zmiany zaproponowane przez Ministerstwo Finansów niechybnie prowadzą. Tylko nasz rząd nie wie!

Ja w ogóle nie potrafię tego zrozumieć i wytłumaczyć inaczej niż w jakichś mega spiskowych teoriach – jako łączny spisek Moskwy, Berlina, Waszyngtonu, Tel-Aviwu, Kijowa, Mińska, Astany, Pekinu i Belgradu, żeby wykończyć umęczony Naród Polski. Są to działania do tego stopnia nieracjonalne, że żadną inną metodą niż poprzez jakieś piętrowe teorie konspiracji – nie da się. No nie da się.

Na miejscu wrogów rządu – bardzo bym popierał ten pomysł: mocno spadną wpływy budżetowe, jak wrócimy do poziomu sprzedaży 300 tysięcy nowych aut rocznie plus jeszcze 3 miliony zrażonych i mocno denerwowanych co miesiąc leasingobiorców, którzy też są wyborcami!

Przy okazji mam apel do dziennikarzy. Bracia Dziennikarze! Jak zobaczycie, że Polska gdzieś odnosi sukcesy, że w jakiejś dziedzinie bardzo dobrze nam się wiedzie, jakaś gałąź gospodarki kwitnie, mamy jakiś boom gdzieś – błagam! Nie piszcie o tym! W imię interesu narodowego, błagam Was o to! Bowiem, jak rząd się o tym dowie – robi zawsze to o czym napisałem powyżej – żeby nie było niczego!