Gospodarka
Autostrada w przepaść
03.10.2014

Wygląda na to, że po zimnym prysznicu, jaki branża zafundowała sobie przy okazji budowy autostrad i stadionów na Euro 2012 nadal popełniane są podobne błędy.

Chociaż we wrześniu upadłości w budownictwie było mniej niż przed rokiem, to niepokojąca jest ich struktura. O ile bankrutujących firm zajmujących się głównie pracami wykończeniowymi jest niewiele, to przedsiębiorstwa działające w głównym nurcie inwestycyjnym – budowa dróg i towarzyszącej infrastruktury wodociągowej i przesyłowej – mają poważne problemy. Według Tomasza Starusa z zarządu Euler Hermes, zasady prowadzenia i rozliczania tych inwestycji nie zmieniły się zbytnio od fali inwestycji na Euro 2012. Powiedział Rzeczpospolitej, że chodzi przede wszystkim o realia cenowe i krytycznie niską rentowność.

Czy kryzys niczego nie nauczył ani rządu, ale firm z branży budowlanej? Wygląda na to, że na tym rynku panują takie same zasady, jak w nieszczęsnych latach boomu drogowego – zamawiający wybiera jak najtańsze oferty, a oferent robi wszystko, byleby tylko złapać kontrakt, nawet przy żadnej albo minimalnej marży.
Jeżeli w branży rządzi taka filozofia, na nieszczęście nie trzeba długo czekać.

Stanisław Koczot

Fot. na lic. CC2.0/flickr.com