BLOGI

Maciej Pniewski

3 SOJUSZNIKÓW POLSKI + EWENTUALNIE 3 KOLEJNYCH

2017-08-06

W polityce nie ma przyjaźni są tylko interesy. To banał - ale, widzę, coraz częściej lekceważony w imię jakiś mrzonek, marzeń i oczekiwań. Zaczyna nam grozić, że zaczniemy uprawiać politykę księżycową jak rząd londyński.

Przede wszystkim niepokojące jest szerzenie antyniemieckiej i antyukraińskiej histerii. Jedni i drudzy są nam bardziej potrzebni niż my im. Nie twierdzę oczywiście, że trzeba milczeć o sprawach historycznych - ale to nie jest zajęcie dla polityków. Politycy polscy to mogą do woli rozprawiać o relacjach historycznych z Haiti - bo to nie ma żadnych praktycznych konsekwencji.

Egzaltacja z powodu miłych słów Donalda Trumpa w Warszawie, to już trochę przypomina końcówkę II RP - fazę odrealnienia. Gdzie stoją amerykańskie bombowce strategiczne? Amerykańskie okręty z bronią atomową to są na Bałtyku czy na Morzu Północnym? Długo tak można...

Polska ma bowiem tylko 3 realnych sojuszników - w hierarchii ważności:

Niemcy - ich narodowym interesem jest, żeby ewentualna wojna z Rosją rozegrała się na naszych ziemiach, a nie na ich. Dostaniemy pełne wsparcie.

USA - Dokrtyna Moonroe w Europie wyznacza ameryjkańską politykę: niedopuszczenie do powstania Euroazji w Europie, bo mogłaby być w perspektywie silniejsza do Ameryki. Euroazja na dzisiaj to połączenie Niemiec i Rosji. Na pewno będą bronić Niemiec i być może nas.

Ukraina - jest zainteresowana wejściem w struktury zachodnie w tym scenariuszu Polska musi zachować niepodległość - dla nas zaś stanowi bufor, a kiedyś być może będzie przejmie od nas rolę zderzaka, państwa buforowego, miękkiej  części Zachodu. Na dzisiaj będą się bić, tak jak zresztą już biją się w Donbasie.

3 kolejnych potencjalnych sojuszników to Rumunia i Szwecja, które - o ile w ogóle dojdzie do wojny - znajdą się w podobnym położeniu do nas i będą naszym naturalnym sojusznikiem oraz Białoruś - Łukaszenka nie będzie wieczny: zatęsknią kiedyś za innym światem i musimy być na to gotowi i mieć to w swoich celach.

Wojna jest oczywiście mało prawdopodobna - tyle, że ze strategiami jest jak z umowami biznesowymi - nie pisze się ich na czas jak jest dobrze, tylko jak jest żle.

Mam wątłą nadzieję, że szaleństwo osłabnie, a przede wszystkim nie będą w nim brali udziału politycy, bo jest to sprzeczne z polską racją stanu.

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.