BLOGI

Konsultant public relations. Dyrektor Generalny Business & Media Consulting. Ukończyl filozofię na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskigo. W latach 80-ych był działaczem opozycji demokratycznej i dziennikarzem prasy podziemnej. Pracował jako reporter podczas strajków robotniczych. Był także sprawozdawcą obrad Okrągłego Stołu.

W wolnej Polsce łączony był z konserwatystami, a później z liberalnymi inicjatywami politycznymi.

Publicysta, redaktor i wydawca już nieistniejących pism (m.in. "Ład", "Spotkania", "Życie Warszawy", "Życie").

Jest piłkarzem i tenisistą, ale bez większych osiągnięć. Mieszka w Warszawie od 1962 roku, czyli od urodzenia.

 

Subskrybuj kanał RSS
POZOSTAŁE WPISY AUTORA

Jerzy Wysocki

500 plus dla milionerów

2018-02-07

Można być zwolennikiem państwa minimum i wrogiem transferów socjalnych, ale program 500 plus jest i co więcej zawsze będzie. Zawsze, bo żadna z istniejących partii startując w wyborach nie ośmieli się postawić nawet znaku zapytania nad tym socjalnym programem (kabaretowa partia Janusza Korwina Mikke chyli się ku upadkowi) a wręcz przeciwnie, obiecywać będzie tego programu rozszerzenie, jak czyni to już Grzegorz Schetyna. Przypomnijmy: kiedyś liberał z KLD. Teraz???

Po roku funkcjonowania programu, rząd słusznie uszczelnił system. Ktoś zauważył, że zwłaszcza w dużych miastach coraz częściej pary nie tworzą związków małżeńskich, tylko partnerskie. W praktyce, niczym się to nie różni. Prowadzą wspólne gospodarstwo domowe (taki tam termin prawny). Czyli niepracująca kobieta pozostająca w związku małżeńskim nie mogła dostać 500 plus na pierwsze dziecko, bo miała zamożnego męża (kryterium 800 zł na głowę w rodzinie). Kobieta, w związku partnerskim z milionerem - w myśl ówczesnej interpretacji – dostawa, gdyż formalnie była samotną matką bez pracy.

Najnowszy sondaż przeprowadzony dla "Super Expressu" pokazuje, że szeroki dostęp do programu Rodzina 500+ nie wszystkim się podoba. Polacy domagają się, aby pieniądze nie były wypłacane tym, którzy zarabiają najlepiej. Ankietowanym zadano pytanie: "Czy uważasz, że rodziny zarabiające miesięcznie powyżej 10 tys. zł na osobę powinny otrzymywać środki z programu 500 plus?”". Okazuje się, że 81 proc. respondentów odpowiedziało negatywnie. Pamiętamy wypowiedzi prominentnych polityków PiS, którzy wyrażali nadzieję/apelowali, żeby zamożni nie pobierali tej subwencji. I pamiętamy pokrętne odpowiedzi tychże polityków na pytanie, czy sami zrezygnują (żona u nas o takich sprawach decyduje…).

Nie mam zamiaru zanudzać mętnymi efektami programu. Jedni powiedzą: dzietność trochę wzrosła i liczba rodzin żyjących w ubóstwie spadła o 10 punktów procentowych, drudzy, że spora część kobiet porzuciła pracę, bo ma kasę z 500 plus, przez co pracodawcy nie mogą znaleźć polskojęzycznych pracowników w budownictwie, handlu czy gastronomii. Można tez snuć rozważania dlaczego aż 81 procent respondentów uważa, że zamożnym 500 plus się nie należy. I czy to efekt typowo polskiej zawiści typu; ma tyle pieniędzy i jeszcze od państwa dostaje. Czy jakaś refleksja, że tzw. sprawiedliwość społeczna przybrała tu patologiczną formę. Można to roztrząsać, ale po co.

PiS często powołuję się na wolę ludu. Znam zamożnego faceta, którego śmieszy ten program i który za uzyskany zasiłek zamawia sobie szampana. Znam innego zamożnego faceta, któremu niedawno chciało się wypełnić wniosek, bo mu ktoś przypomniał a on uznał: dają, to biorę.

Oprócz absurdu wciskania milionerom świadczeń socjalnych na dobre wino, zapomniano też o regionalizacji. Jeśli w Warszawie, ktoś nie potrafi sobie znaleźć roboty za 4 tysięcy miesięcznie, to znaczy, że dureń albo mu się nie chce. W bliskiej mi sentymentalnie Włodawie czy wsi Okuninka przy granicy polsko – białoruskiej, taka kwota to mission impossible 2018. Jeśli już, to tam skierować 700 plus. Jeśli już mamy być państwem socjalnym, to róbmy transfery we właściwych kierunkach. I proszę mi nie przypisywać socjalistycznego poglądu: zabrać bogatym i dać biednym (przecież kasa na 500 plus jest z podatków zamożnych!!!). Niepogodzony z państwem opiekuńczym, ale znający polityczne realia, wnioskuję tylko o zdrowy rozsądek. I wnioski opieram - w tym konkretnie przypadku - o bliską PiS-owi wolę ludu.

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.

NASI BLOGERZY