BLOGI

Prezes WEI. Twórca takich tytułów jak „Newsweek Polska”, „Forbes Polska”. Zaczynał swoją pracę zawodową w Stanach Zjednoczonych. Po studiach na University of Houston współpracował z Newsweekiem i Washington Post. Po powrocie do Polski kolejno pełnił funkcje dyrektora anteny RMF, zastępcy naczelnego „Wprost” a następnie naczelnego „Newsweek Polska” i „Forbes”. Wiceprezesa wydawnictwa Polskapresse. Następnie redaktora naczelnego Dziennika Gazeta Prawna i Rzeczpospolitej.

Subskrybuj kanał RSS
POZOSTAŁE WPISY AUTORA

Tomasz Wróblewski

Clinton i jej spisek stulecia

2018-02-04

Przez rok słuchaliśmy opowieści o Trumpie na smyczy Putina, o człowieku niszczącym demokrację. O szaleńcu, który za chwilę sprowadzi na świat faszyzm. Nie pierwszy i pewnie nie po raz ostatni przekonujemy się, że piękne słowa lewicy i ich przestrogi przed prawicą czychającą na nasze wolności, to tylko zasłona dymna dla ich własnych zapędów totalitarnych.

Dziś już wiemy dlaczego FBI tak zażarcie walczyło o utajnienie notatki z śledztwa w sprawie powiązań Trumpa z Rosją. Wiemy też dlaczego lewicowe media w Ameryce na gwałt szukały tematu zastępczego. Paru stronicowa notatka FBI pokazuje jak to FBI i FISC (tajna instytucja sądowa powołana do rozpatrywania kwestii wywiadowczych) manipulowały wyborami w 2016 starając się wykluczyć Trumpa z wyścigu po Biały Dom.

Okazuje się, że w 2016 roku FBI wystąpiło o prawo do inwigilacji jednego z doradców Trumpa Cartera Page. Przy okazji miało wolną rękę do podsłuchiwania rozmów Trumpa i szukania haków na kandydata Republikanów. Podstawą do wystąpienia o zgodę na inwigilację Page’a była informacja na portalu Yahoo o możliwych powiązaniach z Rosją. Rzecz w tym, że informatorem Yahoo również byli ludzie związani z FBI. Yahoo powoływało się na tajny dokument wywiadu, ale tajny dokument był zaledwie opracowaniem sprokurowanym na zamówienie Partii Demokratycznej. Napisał go były brytyjski agent w Moskwie. Agent wpisał do dokumentu rozmaite plotki i niesprawdzone informacje o Trumpie. Co ciekawe podsunięte przez rosyjskie służby.  Dokument został przekazany FBI jako źródło wywiadowcze a agent został wciągnięty na listę informatorów i miał potwierdzić prawdziwość raportu - własnego raportu.

FBI nigdy nie poinformowało sędziego, że opiera swoje podejrzenia na wątpliwych materiałach i z wątpliwego źródła zamówionych przez partię usiłującą wyeliminować Trumpa. FISC mające decydować o prowadzeniu śledztwa w sprawie doniesień moskiewskich nie zostało poinformowane też, że FBI potwierdzało informacje z raportu doniesieniami agenta, który był autorem felernego raportu i wcześniej został wykluczony z brytyjskiego wywiadu. Czyli wszystko kręciło się w obrębie tego samego człowieka i tego samego raportu opartego na plotkach, z których część była oparta na doniesieniach prasowych wyciekających z tegoż raportu. A za wszystkim stała Hillary Clinton która za wszelką cenę chciała rozhuśtać histerię wokół Trumpa. Oczywiście nic z tego nie wyszłoby na jaw gdyby Trump przegrał wybory. Aż strach pomyśleć co czekałby amerykańską demokrację gdyby Hillary miała okazję dalej rozkręcać swoje machinacje.

Historia osądzi gdzie na skali największych afer i prób stłamszenia demokracji znajdzie się obecny skandal Demokratów. Przez FBI już przechodzi trzęsienie ziemi i wymiana osób odpowiedzialnych. A nas to zostawia ze starą prawdą o lewicowych ideologiach, że ten kto uzurpuje sobie wyłączne prawo do redystrybucji naszych praw, wcześniej czy później przyjdzie po nasze prawo wyborcze.

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.

NASI BLOGERZY