BLOGI

Prezes WEI. Twórca takich tytułów jak „Newsweek Polska”, „Forbes Polska” . Zaczynał swoją pracę zawodową w Stanach Zjednoczonych. Po studiach na University of Houston współpracował z Newsweekiem i Washington Post. Po powrocie do Polski kolejno pełnił funkcje dyrektora anteny RMF, zastępcy naczelnego „Wprost” a następnie naczelnego „Newsweek Polska” i „Forbes”. Wiceprezesa wydawnictwa Polskapresse. Następnie redaktora naczelnego Dziennika Gazeta Prawna i Rzeczpospolitej.

Subskrybuj kanał RSS
POZOSTAŁE WPISY AUTORA

Tomasz Wróblewski

Druga Wielka Wojna Zastępcza

2017-12-26

Dostawy amerykańskiej broni na Ukrainę mogą gwałtownie odmrozić „zamrożony donbaski front”. Czy Polska jest gotowa na szybszy obrót spraw za naszą wschodnią granicą?

Trump nie pozostaje gołosłowny. W dwa dni po ogłoszeniu nowej strategii obronnej, gdzie wskazał na putinowską Rosję jako zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych prezydent zlecił dostawy na Ukrainę nowoczesne wyrzutnie pocisków przeciwpancernych FGM-148  Javelin (oszczep) i broń snajperską Barrett 107A1 Sniper Systems – najlepszą broń jaka dziś istnieje. Nowy model karabinu Barretty nie  tylko dysponuje największym zasięgiem, ale do tego jest lżejszy, celniejszy i prostszy w obsłudze.  Z kolei Javelin to wyjątkowy pocisk rakietowy, dotychczas jedynie na wyposażeniu amerykańskich Marines i australijskich wojsk specjalnych. Ma już za sobą udane próby bojowe w Iraku. Do ukraińsko-rosyjskiej wojny wniesie jednak zupełnie nową jakość, praktycznie paraliżując „leniwą” ofensywę pancerną wojsk rosyjskich. Dalszy postęp, bez zmasowanego uderzenia połączonych formacji wojskowych, nie będzie możliwy do przeprowadzenia.

Pocisk wyposażony jest w dwustopniowy układ napędowy. Pierwszy wystrzeliwuje pocisk  w górę na jakieś 10 metrów, obraca go do dołu i dopiero wtedy uruchamiany jest drugi silnik. To pozwala na odpalenie rakiety przez jednego żołnierza bez obaw, że zostanie porażony siłą odrzutu. Pocisk, niemal w biegu,  może odpalić pojedynczy żołnierz wyposażony w rakietę i przenośną wyrzutnię.  Trajektoria pocisku umożliwia uderzenie w cel z góry i zmiażdżenie czołgu wykorzystując ciężar własny kopuły, która pod siłą rażenia, sama zgniata resztę pojazdu. Pocisk ma dwie głowice, co powoduje, że powłoka reaktywna nowoczesnych rosyjskich czołgów, rozpryskuje się na pierwszej głowicy, a druga uderza w cel.  

Tyle  jeżeli chodzi o przełom w wojskowości. Poważniejszy zdaje się tu być przełom polityczny. Zachód, z obamowską Ameryką na czele, konsekwentnie odmawiał oficjalnych dostaw broni na Ukrainę. Nic co mogłoby zdenerwować Putina. W praktyce utwierdzano Moskwę, w przekonaniu, że bez większego ryzyka może prowadzić swoją ofensywę i politykę reaktywacji mocarstwowej pozycji dawnego Związku Radzieckiego. Jedyne dostawy  broni jakie szły na wschód, to stare post-sowieckie uzbrojenie przesyłane z Litwy, Polski, Bułgarii. Trump kończy z w polityką "ugłaskiwania" Putina. To z czasem się opłaci, wystraszy i odstraszy Rosję. Rzecz w tym, że zanim zrobi się tu bezpieczniej, to  polecą jeszcze drzazgi. Czy aby na pewno Polska przewidziała taki obrót rzeczy? 

Co prawda sekretarz obrony James Mattis w Kijowie powtórzył, że amerykańska broń ma głównie charakter defensywny, ale dla Rosji i jej planów ofensywnych jest to jednak cios. Putin oczywiście może przełamać ukraińskie linie obronne, nawet wojsk uzbrojonych w amerykański sprzęt, ale to wymaga zmasowanego uderzenia. Wysłania na front regularnych wojsk i powrotu do domu, ciał zabitych żołnierzy. Coś czego Putin, nauczony klęską w Afganistanie, chciał uniknąć za wszelką cenę. Co więcej, nowe uzbrojenie, które prawdopodobnie jeszcze w styczniu, via-Polska, dotrze na front, nie musi być ostatnim słowem Trumpa. Rada Bezpieczeństwa (NSC) w listopadzie wydała  rekomendację co do zaopatrzenia Ukrainy również w nowe, przeciw-lotnicze rakiety i samobieżne niszczyciele dronów.  

Jeszcze dwa lata temu, NSC przestrzegało przed wysyłaniem nowoczesnej broni na Ukrainę w obawie przed przechwyceniem jej przez rosyjskie służby specjalne. Trudno powiedzieć, czy obawa przed kradzieżą zniknęła, czy raczej wzrosłą obawa przed  kolejnymi agresywnymi posunięciami Moskwy. Tak czy owak, nowe uzbrojenie, w połączeniu z nowymi sankcjami, w ramach tzw. Aktu Magnickiego, który Rosjanie mieli nadzieję, że zostanie zawieszony po wyborze Trumpa na prezydenta, stanowią nowe otwarcie w historii Amerykańsko-Rosyjskich stosunków.

Co to oznacza w praktyce? Czy Druga Zimna Wojna, jak to nazwali publicyści, przerodzi się teraz w Drugą amerykańską Wojnę Zastępczą z Rosją (pierwsza w Afganistanie)? Tego pewnie dowiemy się szybciej niż później. Dla Polski wiąże się to jednak z poważniejszym pytaniem o wciąż niezrealizowane zakupy broni dla naszej armii. Nowe śmigłowce, łodzie podwodne czy rakiety Patriot. Wszystko to wciąż są abstrakcyjne obiekty luźnych dywagacji polityków. Mijają kolejne terminy, pojawiają się nowe obietnice i kolejne deklaracje, ale nic się nie zmienia. No prawie nic, bo realia polityczne jakoś nie chcą stać w miejscu.

.

 

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.

NASI BLOGERZY