BLOGI

Konsultant public relations. Dyrektor Generalny Business & Media Consulting. Ukończyl filozofię na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskigo. W latach 80-ych był działaczem opozycji demokratycznej i dziennikarzem prasy podziemnej. Pracował jako reporter podczas strajków robotniczych. Był także sprawozdawcą obrad Okrągłego Stołu.

W wolnej Polsce łączony był z konserwatystami, a później z liberalnymi inicjatywami politycznymi.

Publicysta, redaktor i wydawca już nieistniejących pism (m.in. "Ład", "Spotkania", "Życie Warszawy", "Życie").

Jest piłkarzem i tenisistą, ale bez większych osiągnięć. Mieszka w Warszawie od 1962 roku, czyli od urodzenia.

 

Subskrybuj kanał RSS
POZOSTAŁE WPISY AUTORA

Jerzy Wysocki

Frankowicze: podwójnie oszukani czy naiwni?

2017-02-13

Najpierw „oszukały” ich banki, wmawiając iż kredyt hipoteczny zaciągnięty na bazie szwajcarskiego franka to najlepsze, wręcz rewelacyjne rozwiązanie. Po latach „oszukało” PiS, a zwłaszcza Andrzej Duda, ówczesny kandydat tej partii na urząd prezydenta, składając stanowczą obietnicę rozwiązania problemu. Piszę to po piątkowej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego w radiowej Jedynce, gdzie nie pozostawił złudzeń. Frankowicze  - zdaniem prezesa PiS -  powinni wziąć sprawy w swoje ręce i walczyć w sądach. Prezydent i rząd są bowiem w sytuacji, która jest zdeterminowana uwarunkowaniami ekonomicznymi - wyjaśnił. Frankowicze znów czują się  „oszukani”.

Celowo używam cudzysłów przy słowie oszukani, bo sprawa nie jest tak oczywista, jak się niektórym wydaje. Można złorzeczyć na chciwość i pazerność banków, ich przedstawicieli nazywać banksterami, ale popatrzmy szerzej. Każda firma oferująca produkty myśli o maksymalizacji swoich zysków, a satysfakcja klienta to rzecz drugorzędna – narzędzie do osiągnięcia celu. Cały marketing, reklama i public relations nastawione są na wmawianie klientowi, że dokonuje słusznego dla siebie wyboru a dany produkt jest mu niezbędny jak powietrze do życia.  

Tak było, jest i będzie. Warto cywilizować zasady gry a nawet karać naciągaczy, gdy prawo jest łamane, ale nie odmawiajmy konsumentowi prawa do ryzykownego czy złego wyboru. Jeśli przybywający do pracy w Warszawie handlowiec od garnków kupi w pachnącym salonie krawat topowej marki za 1/3 pensji a później podobny znajdzie za 9 zł u siebie w prowincjonalnym sklepiku, to zamiast złorzeczyć, niech przyzna że dał się naciągnąć albo, że mu odbiło. Jeśli ktoś kupi akcje firmy, obiecującej wydobycie złota i miedzi w Mongolii (przykład autentyczny), to w adnotacji: utopione pieniądze, niech sobie w notesie dopisze – byłem głupi i naiwny. Kredyt to też zakup, zakup pieniądza. W przypadku kredytów we frankach, sprytni byli bankierzy, a naiwni klienci.

Sami sobie są winni – to znowu uproszczenie. Mieliśmy i mamy spór, czy dzieci powinny rozpocząć szkolę w wieku 6 czy 7 lat, czy gimnazja mają rację bytu, czy ma być jeden obowiązkowy, czy wiele różnych do wyboru podręczników szkolnych. A co to różnica, reformy robione są tylko po to, żeby kolejny minister czymś się wykazał. A może warto się przyjrzeć, czego uczą w tych szkołach a raczej czego nie uczą. Młodzi ludzie z egzaminem dojrzałości, ale bez żadnej wiedzy ekonomicznej i prawnej, niedojrzali do samodzielnego życia i odpowiedzialnych decyzji. Potencjalne ofiary wykształconych we wciskaniu dowolnych produktów handlowców, w tym sprzedawców produktów finansowych.

Wiedzą i wykorzystują to bez skrupułów także politycy, obiecując w kampaniach wyborczych gruszki na wierzbie. Niczym nie różnią się od bankowców zapewniających, że trzeba im wierzyć, zaufać i … być „oszukanym”. Tak jak celem banku czy innej firmy jest pozyskiwanie klientów i opychanie im produktów zyskownych dla firmy, tak celem partii politycznych jest pozyskiwanie wyborców -jak widać – dowolną obietnicą i każdym możliwym sposobem.

Tak było w przypadku wyborczych obietnic w sprawie frankowiczów. Trzeba przyznać, PiS spełnił wiele obietnic ( 500 plus, stawka godzinowa, wiek emerytalny). Inna sprawa, że być może lepiej, żeby nie obiecywał i nie spełniał obietnic zapewniających wyborczy sukces ale rozwalających budżet i gospodarkę. Frankowczów „oszukał”.  

25 lat temu był taki przebój, ballada rockowa Budki Suflera „Nie wierz nigdy kobiecie”. Rzeczywiście z kobietami bywa różnie, lecz z bankowcami i politykami znacznie gorzej. Zalecam tu daleko idącą ostrożność i nieufność. A kobiety radzę staranniej dobierać, choć wiadomo że to bardzo trudne. 

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.