BLOGI

Artur Kiełbasiński

Gdański sąd i ważne dyski, czyli rzecz o sprawiedliwości

2017-06-01

W gdańskim sądzie zaginęły dyski z dokumentacją dotyczącą tzw. afery Amber Gold. To co najbardziej przerażające, to fakt, że odnalazły się w… sądzie.

Dynamika akcji była duża. W środę pojawiły się informacje, że sąd szuka dysków z dowodami w sprawie Amber Gold. Były i zniknęły. Kontrowersje dotyczyły faktu czy zawierają kopie z komputerów w samej spółce czy „tylko” kopie kopii. Prokuratura miała protokół przekazania dysków wraz z aktem oskarżenia. Nie ulegało wątpliwości, że dyski powinny być w sądzie. „Powinny” jest tu słowem kluczowym bo od lutego (!) nie można było dostarczyć dokumentów, o które wnioskowała obrona.

W czwartek rano sąd wydał komunikat – brakuje 7 dysków, zawiadamiamy prokuraturę. Mimo, że na dyskach miały być tylko „kopie kopii”, nikomu nie było do śmiechu. Bo kopie kopii zawierały np. bazę klientów finansowej piramidy.

W czwartek po 14 gruchnęła wiadomość. Dyski znalezione. Były... w szafie pancernej w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Internet zareagował żywiołowo – szafę w sądzie porównywano w memach do czarnej dziury lub komentowano, że szafa pancerna prowadzi do... bajkowej Narnii. W licznych memach przekonywano, że fizyka kwantowa dopuszcza – teoretycznie - „bycie i nie bycie” przedmiotów w danym miejscu, jednocześnie. Tyle żartów.

Bo sprawa jest skrajnie poważna. Wymiar sprawiedliwości to nie tylko wielki medialny cyrk w głośnych sprawach, jak właśnie sprawa karna dotycząca Amber Gold. Sadownictwo ma „do przerobienia” miliony spraw rocznie. Więc pora powiedzieć – sprawdzam. Jak zabezpieczone są dowody w tych sprawach czy wszystkie dokumenty traktowane są z należną uwagą czy może twarde dyski z gdańskiego sądu to tylko wierzchołek góry lodowej w sądowym chaosie. Sytuacja, w której od lutego (!) szukane są dyski leżące w pancernej szafie to skrajna kompromitacja organizacyjna sądu. I winy za to nie ponosi żaden PiS, Ziobro, Kaczyński ale też żaden Tusk, Kopacz czy Nowak. Ten przejaw braku szacunku dla stron i dla sprawy obciąża tylko i wyłącznie wymiar sprawiedliwości.

Czy można mu zatem ufać w milionach innych spraw? Musimy ufać, bo nie ma innej opcji. Ale dla samego środowiska sędziowskiego i jego otoczenia to ważny sygnał ostrzegawczy. W Gdańsku dyski się znalazły, wstydu jest tylko trochę. Szybko o sprawie zapomnimy. A miliony spraw do rozsądzenia pozostaną. I chciałbym jako obywatel mieć nadzieję, że sąd będzie przynajmniej kontrolował zawartość szaf we własnych biurach. Bo dla obywateli i firm to czasem sprawy krytycznie ważne życiowo. I igrać z tym nie wolno.

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.