BLOGI

Dziennikarka. Najdłużej związana z Rzeczpospolitą. Kiedyś reporterka i sprawozdawca sejmowy. Obecnie redaktor biuletynu Prawo i Legislacja ZPP, wolny strzelec  - współpracuje z różnymi mediami.  Zajmuje się makroekonomią i przedsiębiorczością. Laureatka nagrody im. Władysława Grabskiego dla najlepszego dziennikarza ekonomicznego roku. Politolog z wykształcenia (UAM) i zamiłowania. Autorka kilku książek, nie tylko ekonomicznych. Szczególnie lubi opisywać dzieje i energię tkwiącą w społecznościach lokalnych.

POZOSTAŁE WPISY AUTORA

Aleksandra Fandrejewska-Tomczyk

Katalog spraw do załatwienia

2018-03-23

Kto ma wolne popołudnie może pochylić się nad licznie napływającymi uwagami do projektu ustawy o pracowniczych planach kapitałowych. Pasjonujące jest to jak różne instytucje chciałyby naprawić wielkie bolączki naszej ubezpieczeniowej, społecznej i makroekonomicznej rzeczywistości przy pomocy nie za dużej ustawy wprowadzającej dodatkowe quasi obowiązkowe oszczędzanie długoterminowe.

Jak jest to lektura intrygująca, (choć przydługawa – ponad 200 stron maszynopisu i wciąż liczba wysłanych stron i stanowisk rośnie) może obrazować stanowisko NSZZ ”Solidarność”. Związek, co prawda uważa, że słuszne jest zbudowanie program kapitału w postaci długoterminowych oszczędności Polaków po to by „zwiększyć bezpieczeństwo finansowe obywateli i stabilność systemu finansów publicznych, rozwoju lokalnego rynku kapitałowego oraz podniesienia potencjału rozwoju gospodarki”, ale PPK są złe. Dlaczego: bo nie rozwiązują dwóch podstawowych problemów ubezpieczeń społecznych: nierównowagi finansowej Funduszu Ubezpieczeń Społecznych ani niskiej wysokości emerytur z systemu powszechnego (wypłacanego przez ZUS). To prawda. Ta ustawa ma zmienić tylko wycinek naszej rzeczywistości i nie jest koncepcją reformy polityki społecznej państwa. A to jest nam niezbędne, co przejrzyście wynika z opinii komentujących ten projekt.

„Solidarność” domaga się najpierw uporządkowania zasadniczych problemów systemu emerytalnego, a dopiero potem zajmowania się PPK. Związek ma też wiele uwag do rozwiązań szczegółowych, na przykład nie podoba mu się pomysł sięgania po pieniądze Fundusz Pracy.

Wiele uwag przedstawił też Narodowy Bank Polski. Zdaniem banku centralnego, jeśli przyszłe świadczenie wynikające z oszczędzania i inwestowania w PPK ma „realnie zabezpieczyć potrzeby finansowe osób, które skończyły aktywność zawodową” to powinny być świadczeniami dożywotnimi, a nie jak proponuje rząd – okresowymi. NBP tłumaczy, że zazwyczaj człowiek 60 – letni jest zdrowszy od 70 – latka. Jeśli więc ktoś wyda pieniądze z PPK zanim skończy 70 czy 75 lat i potem będzie biedny – trudniej będzie mu wrócić na rynek pracy, niż gdy miał lat 60. I tu kłopot: bo jeśli (zgodnie z pomysłem NBP) wprowadzimy w PPK świadczenia dożywotnie, to będą znacznie niższe od tych, jakie prognozuje rząd. I znów czytelnik ma wrażenie, ze sąd odbywa się nad państwowym systemem emerytalnym, a nie nad pomysłem PPK.

W dokumencie NBP pojawiła się również opinia o „asymetrii w podziale ról w systemie” koszty ponoszą uczestnicy, pracodawcy i rząd, a zyski uzyskają podmioty zarządzające. Dodatkowo pieniądze z PPK – zdaniem NBP – nie pomogą wzmocnić rozwój gospodarczy bo co prawda będzie więcej oszczędności i więcej inwestycji na GPW, ale wzrośnie klin podatkowy i obciążenia administracyjne firm. Prawdą jest to, że organizacje przedsiębiorców domagają się zmian w systemie podatkowym i obniżenia biurokracji, ale czy na pewno należy i ten problem załatwić w ustawie o PPK?

Intrygujące jest też to w jakie sposób NBP charakteryzuje rynek inwestycyjny w Polsce. Zaznacza, że z opracowań nie wynika, iż dla dużych i średnich firm barierą rozwoju jest brak funduszy. A przecież one są „potencjalnie aktywne jako emitenci instrumentów rynku kapitałowego”. Zaś małe i mikro firmy nie będą „zapewne” – jak zaznacza NBP spełniały kryteriów dla inwestycji w ramach PPK. Co to oznacza, ano „przy zbyt małej podaży instrumentów wprowadzanych do obrotu, strumień środków kierowanych do instytucji zarządzających PPK może generować bańki cenowe na rynkach aktywów”. A projekt ustawy nie zawiera zabezpieczeń przed tego typu zdarzeniami. Opinia NBP ma 36 storn maszynopisu. Ruga projektodawców za wiele: za zaproponowaną strukturę instytucji zarządzających, za poziom kosztów, (czyli opłat), za portfel inwestycyjny. Wśród nielicznych artykułów, których bank centralny nie analizuje jest ten, w którym zapisano sankcje ( w tym więzienia do lat dwóch) dla przedsiębiorców, którzy będą namawiać pracowników, by nie oszczędzali w PPK). Podobnie szczegółową analizę przedstawiła Komisja Nadzoru Finansowego (też milczy na temat karania więzieniem pracodawców). W długiej charakterystyce polskiego i modelowego systemu ubezpieczeń społecznych KNF zwraca uwagę na rolę państwa w zadbaniu o jednostkę. Dużo miejsca poświęca również – i robi to w sposób konkretny – rynkowi rynkowych instytucji finansowych. Ale też namawia do prowadzenia edukacji ekonomicznej ( w tym o potrzebie oszczędzania). Komisja proponuje też by rozważyć czy PPK nie staną się „pewnego rodzaju akceleratorem sprzyjającym w istocie zwiększeniu ryzyka występowania na tym rynku nieuzasadnionych z fundamentalnego punktu widzenia stanów nierównowagi (zjawisk spekulacyjnych).” By tak nie było należy „odpowiednio ukształtować zasady polityki inwestycyjnej przypisanej funduszom zdefiniowanej daty” oraz wprowadzić „odpowiedni imperatyw prorozwojowego i proaktywnego (stymulującego) inwestowania w przedsięwzięcia przynoszące lub mogące przynosić zysk powinien zostać wyraźnie zaakcentowany.” Skąd te wnioski ano z charakterystyki funkcjonowania polskiej giełdy: „Wartość IPO przeprowadzonych w latach 2008-2017 na GPW wyniosła około 60 mld zł, z czego jedynie około 18 mld zł trafiło do spółek przeprowadzających IPO i mogło zostać przez nie wykorzystane na dokonanie realnych inwestycji, natomiast kwota ponad 42 mld zł odpowiadała sprzedaży istniejących akcji spółek przez dotychczasowych ich właścicieli, co innymi słowy stanowiło wyjście tych inwestorów ze spółek i realizację zysku w drodze IPO.” – Ta prezentacja danych służy KNF do napisania opinii, iż „realny wpływ rynku kapitałowego na gospodarkę wydaje się być obecnie ograniczony". GPW nie przedstawiła tego typu zastrzeżeń w swojej opinii do projektu ustawy o PPK. Zastanawia się za to czy można wrócić do pomysłu włączenia oszczędności zgromadzonych w OFE a ulokowanych w akcjach na GPW do przyszłego kapitału PPK.

Na koniec polecam (krótką) lekturę uwag Rzecznika Finansowego. Zwraca uwagę na to, iż dla grup osób z najniższymi płacami, (których świadczenia w przyszłości będą najniższe) przystąpienie do PPK może oznaczać poważną wyrwę w ich bieżącym budżecie. Zastanawia się więc nad tym czy w sposób progresywny nie powinny być zbudowane zachęty ze strony. Ale tu też wybrzmiewają (nierozwiązane) problemy całego systemu emerytalnego. Należy zgodzić się z panią rzecznik, że wprowadzenie PPK nie rozwiąże problemu emerytur minimalnych.

Z niecierpliwością będę czekała na odpowiedź autora projektu ustawy, czyli ministerstwa finansów, na te wszystkie uwagi. Po to by czas spędzony na ich napisanie nie był stracony warto zacząć rozwiązywać problemy strukturalne. A to nam od ponad dekady się nie udaje.

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.

NASI BLOGERZY