BLOGI

Doktor nauk ekonomicznych. Wykłada na Uniwersytecie Łódzkim. Absolwent Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych. Specjalizuje się w tematyce europejskiej. Niezależny ekspert i konsultant w wielu programach szkoleniowo-doradczych m. in. dla urzędników administracji centralnej, samorządowców i przedsiębiorców (np. w ramach sieci Europe Enterprise Network). Certyfikowany trener z polityk europejskich.

POZOSTAŁE WPISY AUTORA

Małgorzata Misiak

Mity greckie (część III) - efekty pomocy finansowej

2015-04-09

W ostatnich latach Grecja otrzymała gigantyczną pomoc finansową. Uwzględniając redukcję zadłużenia, według szacunków Komisji Europejskiej wyniosła ona 380 mld euro, co na statystycznego Greka daje niebagatelną kwotę prawie 34 tys. euro. Retoryka o „największym w historii” programie pomocowym wydaje się zatem wyjątkowo uprawniona.

Gdy w 2010 r. przyjęto pakiet pomocowy, gospodarka grecka była w opłakanym stanie: zadłużenie państwa 130% w relacji do PKB (drastycznie niedoszacowane), drugie tyle – zadłużenie prywatne, recesja rzędu 3%, bezrobocie 12,6%, rozbudowana, niewydolna „budżetówka”, kruchy i zamknięty na świat sektor przedsiębiorstw, deficyt na rachunku obrotów bieżących 22 mld euro… To tylko kilka danych ukazując skalę wyzwań, przed którymi stanął grecki rząd.

W tej mitologicznej stajni Augiasza priorytety były dwa. Tylko dwa? Aż dwa: uporządkowanie finansów publicznych i przywrócenie konkurencyjności gospodarki, co – według szacunków Komisji Europejskiej –  wymagało spadku cen, w tym także kosztów pracy, o 20-30%. 

I jak sytuacja wygląda po kilku latach? Sięgnęłam do raportu „The Troika and financial assistance in the euro area: successes and failures”, wykonanego na zlecenie Komisji Europejskiej w lutym 2014 r.  Czytamy w nim, że „wdrożenie programu naprawczego przez Grecję rozczarowuje a jego efekty są najsłabsze wśród krajów dotkniętych kryzysem, które otrzymały wsparcie”. Chodzi o Irlandię, Portugalię i Cypr. Czy to słuszna ocena? Faktem jest, że rząd grecki zrobił dużo: rygorystyczne cięcia budżetowe zostały wdrożone, choć nie przyniosły spodziewanej poprawy, ponieważ poziom zadłużenia okazał się wyższy niż założono, a prognozy wzrostu gospodarczego zapisane w programie dostosowawczym okazały się zbyt optymistyczne.

Nie udało się zwiększyć konkurencyjności greckiej gospodarki. Przyjęto, że ceny i koszty pracy spadną poniżej średniej dla UE już w 2011 r., a tymczasem drgnęły w 2013 r.

Oczekiwano, że lokomotywą wzrostu będzie eksport. I to nie nastąpiło, w odróżnieniu od innych państw dotkniętych kryzysem. Mimo że Grecja była w dużo lepszym położeniu niż np. Portugalia czy Hiszpania. W ostatnim czasie główne rynki eksportowe Grecji (Turcja, Gibraltar (!)) rozwijały się dynamicznie, podczas gdy rynek europejski będący bazą dla hiszpańskich i portugalskich eksporterów pogrążony był w dwucyfrowej – gdzieniegdzie – recesji. Na szczęście, na greckie plaże wrócili turyści…. 

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.

NASI BLOGERZY