BLOGI

Prezes WEI. Twórca takich tytułów jak „Newsweek Polska”, „Forbes Polska” . Zaczynał swoją pracę zawodową w Stanach Zjednoczonych. Po studiach na University of Houston współpracował z Newsweekiem i Washington Post. Po powrocie do Polski kolejno pełnił funkcje dyrektora anteny RMF, zastępcy naczelnego „Wprost” a następnie naczelnego „Newsweek Polska” i „Forbes”. Wiceprezesa wydawnictwa Polskapresse. Następnie redaktora naczelnego Dziennika Gazeta Prawna i Rzeczpospolitej.

Subskrybuj kanał RSS
POZOSTAŁE WPISY AUTORA

Tomasz Wróblewski

Obezwladniająca moc absurdu

2017-05-11

Z rosnącym zażenowaniem czytam kolejne oświadczenia światowych gremiów zrównujące Polskę z prowincjonalnymi dyktaturami. Powierzchowne, oderwane od rzeczywistości. Upolitycznione, najczęściej pisane w obronie wąskich grup nacisku politycznego i partykularnych interesów. 
Pelne żalosnych argumentów, ale są też te do bólu wykorzystujące durne decyzje i jeszcze częściej durniejsze wypowiedzi polityków. Wszystkie razem składają się na groźne zjawisko: upadku wizerunku Polski. Coś, co może z łatwością zaprzepaścić ważne programy, jak zrównoważony rozwój, wyjście z pułapki średniego rozwoju, wyrwanie się z łańcucha dostawczego niemieckiego przemysłu eksportowego. To właśnie na naszych oczach spełniają się kasandryczne przepowiednie lewicy.
Nie spodziewam się żeby rząd ugiął się i nagle nakazal ministerstwom prenumeraty GW żeby ratować wizerunek wolności słowa, żeby nakazał uczenia dzieci w szkole, że Polacy byli obok nazistow (nie Niemców) jedynymi odpowiedzialnymi za mordowanie Żydów, a TVP emitowala wyłącznie filmy o naszym antysemtyźmie. Żeby szeroko otworzył granice i zaoferował imigrantom świadczenia i prawa jakie mają w Niemczech. Nie spodziewam się, że rząd wprowadzi nakaz zatrudniania kobiet w zarządach wszystkich firm. Że będzie tłumaczył się z ograniczenia dotacji lewicowym organizacjom albo promowania wartości chrześcijańskich. Nie spodziewam się, żeby spełniał wszystkie życzenia "światlych" gremiów i "troskliwych" gazet.
Nie spodziewałem się jednak takiej bezsilności polskiej polityki zagranicznej wobec zmasowanej kampanii. Niemożności skoordynowania rządowych działań dla utemperwania co bardziej szkodliwych i durnych wypowiedzi polityków. Nie spodziewałem się tak źle prowadzonych negocjacji energetycznych, nieumiejetnego postępowania z lewicowmi mediami, czy rosyjską dezinformacją. Tylu porażek na tylu frontach. 
Każdy z niesprawiedliwych artykułów w Zachodniej prasie można sobie tłumaczyć wpływami przegranych politycznie środowisk w Polsce. Każde z oświadczeń światowych gremiów można sobie tłumaczyć dominacją lewackich ugrupowań czy potrzebą progresywistów znalezienia globalnego wroga, ośmieszajacego prawicowy zwrot na świecie. To nie zmieni jednak groźnego dla nas trendu. Przeciwnie, po wyborach we Francji progresywiści będą dowodzić, że wszystko może być po staremu i tylko trzeba odseparować brytyjskich, polskich i węgierskich nacjonalistów i "faszystów ". Ta czarno-biała kampania przybierze na sile. A z nią bezradność naszej polityki zagranicznej będzie jeszcze bardziej obezwładniająca. Odtrącająca od rządu coraz wiecej dobrych ludzi a dająca głos besserwisserom, którzy swoją defensywną agresją będą tylko pogłębiać obecny wizerunek. Mądre programy zrównoważonego rozwoju, 500 plus, historyczna szansa budowy ekonomicznej podmiotowości, pozbawione zaplecza intelektualnego będą grzęły aż staną się swoją własną karykaturą. 
twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.

NASI BLOGERZY