BLOGI

Przedsiębiorca, specjalista do spraw komunikacji, laureat wielu nagród za kampanie PR i marketingowe. Mieszkał we Francji. Izraelu i USA. W latach 90. dziennikarz "Życia" TVP i szef redakcji sieci Radia Plus. Szef gabinetu ministra finansów, przez wiele lat dyrektor Biura Komunikacji w Polkomtel. Autor "Brzytwy Ockhama" - powieści nominowanej do Literackiej Nagrody Europy Środkowej "Angelus".

POZOSTAŁE WPISY AUTORA

Dariusz Matuszak

Po co nam taki Sejm i Senat?

2017-01-11

Po nic. 70% przyjmowanego w Polsce prawa stanowione jest w Unii Europejskiej. Oznacza to, że ogromna część prerogatyw takich organów jak Sejm, Senat, czy nawet niekonstytucyjny Trybunał Konstytucyjny, została przekazana podmiotom zewnętrznym - w tym przypadku instytucjom unijnym. Kierujący się zdrową myślą byt - np. firma, w takim przypadku zredukowałby koszta własne wewnętrzne. Po co nam ci wszyscy wymyślacze i spisywacze praw, skoro mamy unijnych wymyślaczy i spisywaczy. Rozsądnym rozwiązaniem byłoby więc zredukowanie o 70% stanu Sejmu, Senatu, rządowych departamentów prawnych etc., czyli tych wszystkich instytucji, które zajmują się regulowaniem naszego życia, skoro tym zajmuje się nieznany nikomu urzędnik unijny. Wystarczyłoby nam więc 138 posłów i 30 senatorów. Wszyscy zmieściliby się na sali kolumnowej, czy tam balowej.

Ktoś jednak może zawołać: hola, hola, zły człowieku, a cóż to za anarchistyczne wizje podważające uświęcone męczeństwem posłowania tradycje. Nasi uznojeni trudem posłowie wcale nie mają mniej pracy. Produkują tyle regulacji co w ciemnych wiekach przedunijnych, tyle, że światła UE ubogaca nas jeszcze o ponad 2 razy większą liczbą przepisów własnego wytworu. Ponadto nie byłoby komu chodzić po mediach i po raz 348-ósmy opowiadać o pełnych wyrzeczeń noclegowaniach w sali kolumnowej. O wiele trudniej byłoby też przeprowadzać rotacyjne protesty. Zmiany byłyby zbyt częste.

Możliwe, że jest też inny powód utrzymywania zbędnej liczby posłów i senatorów. Być może nasz przenikliwy zbiorowy władca i opiekun przewiduje, iż Unia zapadnie się/rozpadnie się pod ciężarem własnej niemożności. Nie mówi nam o tym, żebyśmy się nie martwili. Utrzymujemy więc stan posiadania posłów i senatorów na wypadek, gdyby znów tylko im przyszło wymyślać i spisywać obowiązujące regulaminy, bo te płynące z Unii zniknęłyby wraz z jej zniknięciem.

Jeśli o mnie chodzi to widzę jednak sensowne rozwiązanie tej bezsensownej sytuacji posiadania nadliczbowych posłów i senatorów. Otóż 322 obecnie zbędnych posłów i 70 senatorów mogłoby się zajmować kombinowaniem jak tu nie wprowadzić tych wszystkich regulaminów, które w swej oświeconości podsyła nam Unia. Byłby pożytek.

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.

NASI BLOGERZY