BLOGI

Wiceprezes WEI. Twórca takich tytułów jak „Newsweek Polska”, „Forbes Polska” . Zaczynał swoją pracę zawodową w Stanach Zjednoczonych. Po studiach na University of Houston współpracował z Newsweekiem i Washington Post. Po powrocie do Polski kolejno pełnił funkcje dyrektora anteny RMF, zastępcy naczelnego „Wprost” a następnie naczelnego „Newsweek Polska” i „Forbes”. Wiceprezesa wydawnictwa Polskapresse. Następnie redaktora naczelnego Dziennika Gazeta Prawna i Rzeczpospolitej.

Subskrybuj kanał RSS
POZOSTAŁE WPISY AUTORA

Tomasz Wróblewski

Scenariusz, którego rząd nie powinien lekceważyć

2017-01-02

Nie mamy jeszcze oficjalnych odczytów za czwarty kwartał 2016 roku, ale z wstępnych szacunków WEI wynika, że zatrzyma się on na granicy 2 proc., co da nam roczny odczyt na poziomie 2.5 proc. wzrostu PKB. Wynik dużo poniżej oczekiwań, co opozycja odtrąbi jako kompromitację rządu i jeszcze głośniej będzie żądała unieważnienia głosowania nad budżetem.

Przesilenie rządowe ani nawet kryzys parlamentarny dziś nam nie grożą. Sytuacja gospodarcza jest pod kontrolą. Polacy są zadowoleni z mijającego roku jak nigdy dotąd. Ponad pół miliona nowych miejsc pracy i blisko 4 proc. średniej podwyżki płac w 2016, pomnożone przez 500 plus, to wystarczające antidotum na frustracje KOD i okupację Sejmu. Dodatkowo rząd liczy na wsparcie budżetu  strumieniem pieniędzy unijnych i zaplanowane na ten rok przesunięcia reszty udziałów z OFE do ZUS i Rezerwy Demograficznej. Rozbuchane potrzeby wydatkowe państwa mogą jednak szybko wpaść na wyboistą drogę rosnących ceny ropy, wysokiej wartości dolara i spadku inwestycji, co nie tylko pokrzyżuje strategiczne plany rządu, ale też niespodziewanie może dać argumenty opozycji. Maskarada Sejmowa, szybciej niż myślimy może stać się prawdziwym wyzwaniem dla rządu. Wystarczy, że trafi na podatny grunt w światowej ekonomii przy nadmiernych regulacjach państwa i etatystycznych pomysłach poszczególnych ministerstw.

Inwestycje

W trzecim kwartale 2016 roku inwestycje spadły o 7.3 proc. To był najgorszy wynik od 2010 roku. Czwarty kwartał nie poprawi średniej dla całego roku. Bez inwestycji nie wrócimy na ścieżkę szybkiego wzrostu, czym opozycja już dziś straszy i twierdzi, że to ich marsze i okupacja Sejmu zniechęcają firmy do polskiego rynku. W rzeczywistości jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Przynajmniej jeszcze nie. Inwestycje zależą od sytuacji w Europie, a w szczególności w Niemczech. Rynki patrzą na Polskę jak na ogniwo w łańcuchu dostawczym niemieckiego przemysłu. Niepewna sytuacja w Niemczech i większości europejskich gospodarek powoduje, że zwlekają z decyzjami. Odkładają inwestycje na później, ale bynajmniej nie czekają na koniec transmisji facbookowej posłanki Muchy, tylko na koniunkturę i zamówienia dla polskich fabryk i poprawę wskaźników eksportu, które spadły w tym roku o 5 ppc. To nie zmienia faktu, że opozycja może doskonale wykorzystać sytuację. Wmówić opinii publicznej, że ich protest został wysłuchany przez światową finansjerę i że PON (PO, Nowoczesna) ma w ręku klucz do poprawy sytuacji gospodarczej i powrotu inwestorów.

Podwyżka stóp procentowych w USA

Odwrót inwestorów może przyspieszyć rosnąca wartość dolara,  a w konsekwencji podwyżka stóp procentowych w USA. Droższy pieniądz znacząco podniósłby koszty obsługi naszego długu, w 60 proc. nominowanego w obcych walutach.

Poniższy wykres prezentowany na ostatniej konferencji WEI (Bilans Otwarcia) przez Pawła Dobrowolskiego pokazuje symptomatyczną korelację. Cena pieniądza wyznaczana przez bank centralny USA dla banków komercyjnych kształtuje światową koniunkturę i historycznie oddziaływała na sytuację polityczną w Polsce.

Jak pisze Dobrowolski – „Funkcjonariusze PZPR decydujący się np. na podwyżki cen mięsa, które detonowały społeczne wybuchy, mogli nie mieć pojęcia o stosunkach pieniężnych w USA. Ale ciśnienie wydarzeń gospodarczych rdzenia światowej gospodarki przenikało nawet do relatywnie zamkniętej gospodarki PRL.” Amerykański bank centralny FED zapowiada jeszcze trzy podwyżki stóp w tym roku. Ostatnia miała miejsce w grudniu 2016 roku – pierwszy raz od 8 lat. „Gdy osiągną odpowiednio wysoki poziom doprowadzą do odpływu kapitału z peryferiów do gospodarczego rdzenia (kraje na uboczu najwyżej rozwiniętych ekonomii)”  - pisze Dobrowolski -  „Jeśli do tego czasu nie naprawimy gospodarki, czeka nas poważny kryzys”. 

Okupacja Sejmu

Na to też liczy opozycja. Okupacja Sejmu, która okazała się bardziej pułapką dla PON niż przeszkodą dla PiS, może jeszcze odegrać swoją rolę. Antybudżetowa konkwista może nabrać rumieńców po zaplanowanych na 13 stycznia odczytach agencji ratingowych. W styczniu spodziewamy się dodatkowo szeregu podwyżek, zarówno paliwa towarów codziennego użytku zależnych od cen ropy, która już przeszła barierę 5 zł za litr. Nic na co rząd bezpośrednio miałby wpływ, ale opozycja może to skutecznie wykorzystać w swojej antyrządowej kampanii. Przygotowując grunt pod narastające problemu rządu w miarę jak w ciągu roku podwyższane będą  amerykańskie stopy procentowe.

Czy aby sukces programu 500 plus i spadającego bezrobocia nie uśpił czujności rządu? Wysyp socjalnych projektów, regulacji krępujących wolności rynkowe, brak pomysłów na naprawę systemu podatkowego, opóźnianie przetargów na strategiczne inwestycje kolejowe, czy drogowe, wszystko to razem, przy niekorzystnych globalnych okolicznościach może gwałtownie pogorszyć sytuację finansową. To czy okupacja Sejmu przejdzie do historii parlamentaryzmu jako jeszcze jedna maskarada nieodpowiedzialnych posłów, czy jako początek pokojowej rewolty, nie zależy od tego jak śpiewa posłanka Mucha, ale od tego czy rząd na czas upora się z etatystycznymi tendencjami we własnej partii.

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.

NASI BLOGERZY