BLOGI

Jerzy Marek Nowakowski

Sztuka kłamstwa

2018-03-30

Najsilniejszą bronią Rosji nie są wcale atomowe rakiety. Jest nią opanowana do perfekcji sztuka dezinformacji. Już w czasach głębokiego komunizmu sowietolodzy analizowali kolejność w jakiej członkowie władz partii komunistycznej wchodzili na trybunę, bo z dokumentów nie sposób było się dowiedzieć niczego wiarygodnego o sytuacji w Sowietach.

Historia rosyjskiej dezinformacji jest w istocie jeszcze starsza. Przed rozbiorami Polski oświeceniowa Europa huczała wręcz od pamfletów opisujących straszny los prawosławnych czy ewangelickich obywateli I Rzeczypospolitej gnębionych przez katolicką ciemnotę. Najlepsze pióra Francji i Niemiec były zaangażowane w opowiadanie o mądrej i tolerancyjnej „Semiramidzie Północy” czyli Katarzynie II, która powinna wyzwolić uciśnionych Polaków spod władzy ciemnej, agresywnej i antydemokratycznej szajki Stanisława Augusta Poniatowskiego. O tym, że Wolter i dziesiątki innych pobierali za swoje paszkwile sute datki z carskiej kasy wiemy z opracowań historycznych. W ich czasach  uchodzili za myślicieli tkniętych moralnym oburzeniem na straszną Rzeczpospolitą, ostoję ciemnoty.

A przecież nie było wówczas masowej prasy o Internecie nie wspominając.

Czytając kolejne informacje i rewelacje dotyczące sprawy Siergieja Skripala i jego córki otrzymujemy kolejny modelowy spektakl dezinformacyjny. Środek, którym próbowano zamordować byłego pułkownika GRU jest wynalazkiem sowieckim, bronią chemiczna o wyjątkowej zjadliwości. Tymczasem pierwszą reakcją Moskwy na informacje o użyciu „nowiczoka” było stwierdzenie – nie tylko my go mieliśmy. Poszukajcie w Czechach, Słowacji albo w Szwecji. Krótko mówiąc złożono donos, że wymienione kraje współpracowały z Sowietami w badaniach lub produkcji broni chemicznej. Szczerze mówiąc spodziewałem się wtedy mniej finezyjnej reakcji i wskazania Ukrainy jako źródła pochodzenia trucizny. Widocznie w Moskwie uznano, że będzie to zbyt grubymi nićmi szyte i wypuszczono zasłonę dymną w innym kierunku. Bo wszyscy komentatorzy zaczęli się zastanawiać: no dobrze Czechosłowacja to rozumiemy ale skąd w tym towarzystwie Szwecja?

Po paru dniach zaczęto rozpowszechniać w Internecie kolejna teorię, w istocie obowiązującą w propagandzie Rosji nadal. Nie wprost, ale zaczęto rzucać podejrzenie na samych Brytyjczyków, wskazując, że Skripal rzekomo chciał wrócić do Rosji (miał pisać listy do Putina). Kolejne przecieki mówią o jakiejś dziwnej podroży wiśniowym BMW przed samą próbą otrucia. W sieci krążą pytania o to dlaczego telefony komórkowe obojga Rosjan były wyłączone przez kilka godzin przed tym jak znaleziono ich nieprzytomnych w parku. Sama truciznę, a to znaleziono na drzwiach domu, a to przyjechała opakowana w prezencie przywiezionym przez córkę Skripala z Moskwy, a to było nią nasączone ubranie, a to była w którymś kosmetyków….

Ponieważ służby brytyjskie starają się o zachowanie tajemnicy śledztwa publiczność międzynarodowa nie wie co jest przeciekiem ze śledztwa a co zwyczajnym fake newsem. Rosjanie kategorycznie domagają się dostępu do materiałów śledztwa przede wszystkim dlatego, aby mieć wiarygodny materiał do produkcji mgły informacyjnej. Na razie działają w ciemno podsycając wątpliwości. No bo skoro twórca nowiczoka Wil Mirzajanow od pond 20 lat mieszka w USA to jasne, że to Amerykanie (a w domyśle Brytyjczycy również) maja ten środek w swoich arsenałach. A Rosja – wedle oficjalnych oświadczeń – w ogóle go nie ma. Najnowsza narracja dezinformacyjna, po bezprecedensowym wydaleniu dyplomatów Federacji Rosyjskiej jest już klarowna. To oczywista prowokacja tych paskudnych Amerykanów, którym zależało na zaostrzeniu stosunków z Rosją, żeby przykryć kolejne afery wokół prezydenta Trumpa.

Tę sama metodę dezinformacji stosowała Moskwa przed laty po zamordowaniu Aleksandra Litwinienki. Podobnie jak w wypadku Julii i Siergieja Skripalów zastosowano wówczas środek jednoznacznie wskazujący na Rosje jako źródło pochodzenia. Można sadzić, że w obu wypadkach chodziło o czytelny przekaz: dosięgniemy każdego, kto nam się naraził, nie śpijcie spokojnie zdrajcy. A z drugiej strony należało zasiać wątpliwości. Normalny człowiek na Zachodzie zadawał sobie pytanie – po co? Jeżeli chcieli zabić mogli to zrobić dyskretniej. Dla licznych wyznawców teorii spiskowych było jasne, że musi być tutaj jakieś drugie albo i trzecie dno. Może to jednak zachodnie służby chciały skierować podejrzenie na Rosję? A kremlowska maszyna dezinformacyjna skutecznie te wątpliwości podsycała.

W Polskich kinach jest właśnie pokazywany film „Czerwona jaskółka” (skądinąd inwencja tłumacza który przerobił oryginalnego tytułowego wróbla na jaskółkę nie przestaje mnie zadziwiać). Film straszliwie ponury, bo opowiadając o walce wywiadów pokazuje świat, w którym nie ma lojalności, przyzwoitości ani szczerych uczuć. I zapewne świat wojny tajnych służb tak wygląda. Obserwatorom rzeczywistych a nie filmowych wojen wywiadów pozostają z jednej strony domysły, które skutecznie zaciemniają specjaliści od dezinformacji, a z drugiej elementarne zaufanie do własnych demokratycznie wybranych władz.

Długofalowym celem Rosji jest demontaż struktur politycznych i obronnych Zachodu. A warunkiem sukcesu takiej strategii jest doprowadzenie do powszechnego upadku zaufania do demokracji i podważenie wspólnoty wartości będącej fundamentem świata Zachodu. I temu służy dezinformacja.

Wokół sprawy Skripala jest rzeczywiście sporo znaków zapytania. Przecież to były pułkownik GRU a nie urzędnik pocztowy. Doskonale wiedział, co grozi nie tylko jemu ale i rodzinie. Wiedział, że służby nie zapominają zdrady. A jednak jego córka spokojnie podróżowała miedzy Moskwą a Londynem. Dziwne. Nowiczok jest środkiem o wyjątkowej skuteczności, tymczasem oboje Skripalowie żyją, a Julia jak donoszą media odzyskała nawet przytomność. Dziwne. Reakcja Kremla bezpośrednio po zamachu wyglądała na mało przemyślaną, wynikającą z zaskoczenia. Dziwne. A takich znaków zapytania jest więcej.

Tym bardziej rząd brytyjski musi być w wyjaśnianiu tej sprawy krystalicznie czysty. Nasze działanie opiera się na zaufaniu do Brytyjczyków. Po zabójstwie Litwinienki Londyn zachowywał ogromna wstrzemięźliwość. Teraz powinien nie tylko zbadać sprawę Skripalów, ale wyjaśnić wszystkie podejrzane śmierci Rosjan w Wielkiej Brytanii od samobójstwa Borysa Bierezowskiego poczynając. A jest tych dziwnych śmierci co najmniej kilkanaście.

Nie wiem czy rozkaz zabicia Skripala wydal prezydent Rosji, czy wydali go jego współpracownicy, czy wręcz jego wrogowie na Kremlu. Nie jest to istotne. Ważniejsze abyśmy nie dali się nabrać na karuzelę dezinformacji narastająca wokół tej sprawy. Bo bez względu na to, kto odpowiada za użycie nowiczoka, nie może on zatruć publicznej przestrzeni świata Zachodu. A do tego podobnie jak polon 12 lat temu został on użyty. Jeżeli damy się zmanipulować fali dezinformacji, podejrzeń, zdrad etc. Jeżeli przyjmiemy logikę bohaterów „Czerwonej jaskółki” to już przegraliśmy. Trucizna używa w Salisbury nie ma nas zabić fizycznie tylko zatruć nasze myślenie. Dokładnie tak samo jak ataki terrorystów. Jeżeli wejdziemy w logikę totalnego panświnizmu, to bez względu na to ile nowoczesnej broni kupimy czy wyprodukujemy już przegraliśmy.

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.

NASI BLOGERZY