BLOGI

Maciej Pniewski

Szuchewycz a murzyńskość polska

2017-06-03

W stosunku do Polski najlepiej prowadzić politykę poprzez nic nie znaczące gesty - typu poklepanie po plecach, publiczne pochwalenie, danie jakiegoś nic nie znaczącego medalu czy stanowiska. Część Polaków dostaje wtedy nieukrywanego orgazmu.

To samo jest w drugą stronę - obraźliwy artykuł na 17 stronie jakiejś gazety, jakieś antypolskie wystąpienie, czy nazwanie ulicy imieniem kogoś, kto w percepcji części Polaków jest naszym wrogiem - powoduje, że Polacy gotowi iść na barykady wbrew rozsądkowi.

Wydawało mi sie, ze mamy rozsądną politykę zagraniczną wreszcie - bo w naszych dziejach to nie jest standard. Mianowicie: trzymamy z silniejszym, bo żyjac na styku dwóch wielkich płyt tektonicznych na którejś musimy stać, no i systematycznie dążymy, żeby Białoruś i Ukrainę wciągnąć do NATO, żeby ewentualny konflikt Wschód - Zachód, na wybuch którego nie mamy żadnego wpływu, nie rozegrał się na naszych ziemiach. I nic, że nie jest to dzisiaj realistyczne. 10 lat przed wejściem Polski do NATO było to jeszcze bardziej nierealistyczne niż dzisiaj Ukrainy. Że naszym głównym celem jest przestać być państwem frontowym, buforowym - bo jak nim będziemy nigdy nie staniemy się twardą częścią Zachodu Na drodze tym planom - może stanąć - ludzie, trzymajcie mnie, nazwanie imieniem kogoś kogo nie lubimy, ulicy w Kijowie!

Bo. Bo władze Kijowa zafundowały ulicę dowódcy UPA - Romanowi Szuchewyczowi. Część naszych dostała jakiegoś amoku - w odwecie gotowa sprowadzić Armię Federacji Rosyjskiej nad Bug i w efekcie stracić niepodległość czy zostać wasalem a la PRL, byle pomścić zniewagę.

Część ignorantów - którzy nota bene sprawą ukraińską, ciekawe dlaczego, zaczeli się zajmować dopiero po inwazji na Krym - wcześniej nawet jedenego wpisu na ten temat nie są w stanie wskazać - pisze o Szuchewyczu jako "pomysłodawcy i rozkazodawcy" ludobójstwa wołyńskiego, co jest nieprawdą, niepodlegającą sporom historycznym. Dowiedział się o niej po fakcie. Pisałem już o tym więc nie będę się powtarzał - http://wei.org.pl/blogi-wpis/run,koncept-rozwiazania-historycznych-zaszlosci-z-ukraina,page,1,article,2382.html

Warto jednak nadmienić, że Szuchewycz jest na Ukrainie w 100% postacią antyrosyjską, a w 0% anypolską. Tak samo jak Stefan Czarniecki nie jest w polskiej percepcji postacią antyukraińską, choć naciął ich więcej niż Klaczkiwski Polaków. Dla porządku dodam, że nie przepadam za tym polakożercoą, choć jako taki, nie istnieje on w percepcji współczesnych Ukraińców.

To bardzo niepokojące, że częśc opinii publicznej daje sie prowokować takimi głupotami, bo to oznacza, że łatwo nami manipulować. Gdyby Niemcy byli tacy - to nadal konfrontacja z Rosją grozilaby na ich terytorium, a nie na naszym, co sprytnie nam załatwili. My to samo musimy załatwić w Mińsku i Kijowie - nawet gdyby Kresczatyk zamieniono na Klaczkiwskiego.

PS.

Ale jednak najbardziej ulubioną przez polskie rządy sprawa są "polskie obozy koncentracyjne". Odnoszę wrażenie, ze kolejne nasze rzady to uwielbiają. Pozwala to na co najmniej 2-3 dni amoku i protestów. Dlaczego tak sądzę? Ano dlatego, że gdyby komyś rzeczywiscie na tym zależało to nie wysyłał by protestów tylko pozwy sądowe z milionowymi żądaniami. To załatwiłoby sprawę w 2 lata - a z punktu widzenia Państwa to są grosze. No ale wtedy nie można by było się oburzać i licytować patriotyzmem.

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.

NASI BLOGERZY