BLOGS

Vice-president of the Warsaw Enterprise Institute. Founder of Newsweek Polska and Forbes Polska magazines. After graduating from the University of Houston in the United States he worked for Newsweek and The Washington Post. After returning to Poland, he worked as a director at the RMF FM radio station, deputy editor-in-chief of Wprost magazine, editor-in-chief of Newsweek Polska and Forbes, vice-president of the Polskapresse publishing house, and editor-in-chief of Dziennik Gazeta Prawna and Rzeczpospolita daily newspapers.

Subskrybuj kanał RSS
STORIES BY AUTHOR

Tomasz Wróblewski

Trzymajcie politruków z dala od gmin

2017-11-11

Dalej w atmosferze patriotycznego uniesienia porozmawiajmy chwilę o ponadpartyjności samorządów. O fatalnej ustawie, którą PiS chce zdusić raczkujący system kontroli polityków.

Polityka to gra o władzę. Jedyne co politykom przeszkadza w drodze do władzy to wyborca. Stąd też dzieje demokracji to historia zmagań rządzących z obywatelami. Politycy chcą ograniczyć siłę pojedynczych głosów, a głosujący chcą większej kontroli nad politykami.  Na naszą zgubę w Polsce wyborcy przegrywają tę grę i teraz zostaną pozbawieni przyczółku niepartyjnej demokracji. Projekt PiS przywracający wybory proporcjonalne dla gmin powinien być jak najszybciej wycofany.

Wybory proporcjonalne dają największym partiom w Polsce fantastyczną premię. Pozwalają prezesom wprowadzać do Sejmu polityków, którzy nie uzyskali wymaganej liczby głosów.  Mandat należy im się z partyjnego rozdzielnika. Tylko dlatego, że partia zdobyła więcej głosów niż inne. Zamiast wyborów, wygrali los na loterii.  Z tą jedną różnicą, że tu kołem fortuny porusza prezes partii. To on zdecydował o wpisaniu delikwenta na listę na miejscu, które „bierze” i teraz on jest jego „suwerenem”.  W skali całego Sejmu to jest jakieś 10-12 proc. posłów. Aktywistów, którzy wszystko zawdzięczają swojemu prezesowi.  

Szef partii ma oczywiście całą paletę narzędzi uzależniających posłów od siebie, a tym samym ograniczających wpływ wyborców na rządzenie. W końcu to on układa listy, on rozdziela pieniądze partyjne na kampanie i to on może narzucać dyscyplinę partyjną w konkretnych głosowaniach. Takie sytuacje jak w Stanach Zjednoczonych gdzie Donald Trump żąda od partii poparcia dla reformy podatkowej, czy wcześniej Barack Obama, poparcia dla reformy zdrowia, a aparat partyjny staje okoniem, w Polsce jest nie do pomyślenia. W Polsce kilka osobowości buduje poparcie społeczne dla list partyjnej, i one później dopisują do list rozmaite pacynki sejmowe. Polityków, którzy mają jedynie podnosić w Sejmie rękę zgodnie z partyjnymi smsami. W przeciwieństwie do amerykańskich kongresmenów nie musza pochodzić z okręgu wyborczego, nikt ich nie musi tam znać. Wystarczy, że prezes wpisał ich na listę. Nic dziwnego, że później nie czują się w żaden sposób zobligowani opinią wyborców.

Żeby to zmienić, trzy lata temu wprowadzono jednomandatowe okręgi wyborcze w gminach. Ot, taki eksperyment. Chodziło o uwiązanie radnych i kierownictwa do wyborców, a nie do partii. Eksperyment nie doczekał nawet jednej kadencji a już PiS chce to z powrotem zmienić. Partie, które na co dzień mogą lekceważyć głosy wyborców w Sejmie, teraz będą mogły to robić na poziomie gmin. Wystarczy politruk w województwie, który do wszystkich gmin roześle okólniki co jest po linii a co nie. Potem obsadzi zarządy i gminne spółki  partyjnymi kuzynami z całej Polski i tak jak upartyjnione zostały wszystkie szczeble administracji państwowej, teraz partia przejmować będzie gminy. Wszystko będzie PiS albo PO – zbieranie liści, wywóz śmieci, plany zagospodarowania, miejsce picia i spożywania, nawet tabliczka na twoim domu, tylko ty nie będziesz miał w nim nic do powiedzenia

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
SEE PREVIOUS NOTES
NEWSLETTER

By providing your e-mail address, you agree to receive information from WEI.

OUR BLOGGERS