BLOGI

Prawnik i publicysta wspierający przedsiębiorczość. Laureat Nagrody Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych, szef Informacji w publicznym Radiu Gdańsk. Miłośnik polskich Tatr.

Subskrybuj kanał RSS
POZOSTAŁE WPISY AUTORA

Artur Kiełbasiński

W dyskusji o reformie sądów brakuje najwazniejszych kwestii

2017-03-21

Jak powoływać członków KRS, jak wybierać prezesa Sądu Najwyższego. Ile polityki w sądzie, a ile sądu nad politykami. To wszystko dyskusja ważna, ale nie najważniejsza.

 

Na szklanych ekranach oglądamy „wojnę o sądy”. Jak wybierać, kiedy, kogo? Tak, tryb wybierania sędziów i ich reprezentacji jest ważny. Politycy nie powinni mieć bezpośredniego wpływu na wymiar sprawiedliwości i orzekanie. Choć powinni mieć wpływ na organizację i finansowanie sądów.

Z kolei sędziowie nie mogą trwać w absolutnym oderwaniu od rzeczywistości, a jak się wydaje część środowiska tkwi w takim właśnie stanie. Opowieści, że za 10 tys. zł miesięcznie dobrze to można „żyć na prowincji” pokazują skalę tego oderwania, przynajmniej u niektórych osób. Opowieści o „kaście” są po prostu żenujące. To pokazuje nieznajomość realiów codziennego życia, szczególnie gospodarczego. 

Jednak w dyskusji o reformie sądów brakuje dyskusji o sprawach realnie najważniejszych dla biznesu i społeczeństwa. Stworzenie takiej listy „tematów pomijanych” w dyskusji nie jest trudne. A o tych właśnie sprawach powinniśmy dyskutować.

Po pierwsze, jak odciążyć sędziów z ogromu pracy biurokratycznej. Zabieranie czasu wykształconym ludziom, na „porządkowanie papierów”, to marnotrawienie ich potencjału.

Po drugie, jak zmniejszyć napływ spraw do sądów. Nieśmiało pojawiały się pomysły jednoinstancyjności w drobnych sprawach, z niewielką wartością przedmiotu sporu – np. do 500 zł. Powaznej dyskusji na ten temat jednak nie ma.

Po trzecie, nad wprowadzeniem instytucji „sędziów pokoju”. Nie chcę pisać o podziale na „sądy poważne” i „sądy niepoważne”, ale naprawdę orzekanie w drobnych sprawach mandatowych można znacząco uprościć i wydzielić z sądów powszechnych (nie tworząc jednocześnie administracyjnych kolegiów ds. wykroczeń, bo to nielegalne).

Po czwarte, jak obniżyć koszty dostępu do wymiaru sprawiedliwości dla „zwykłych ludzi” i małych firm. Niestety, w Polsce nadal mamy barierę w dostępie do sądu, pełnomocników.

Po piątek, jak usprawnić pracę biegłych. W poważniejszych sprawach, to właśnie oczekiwanie na opinie biegłych prowadzi do przeciągania terminów. To ewidentna strata czasu. A o dobrych biegłych – naprawdę trudno.

Po szóste – i tu niestety przyznaję rację politykom – zmian wymaga kwestia postepowań dyscyplinarnych. Wprawdzie media pokazują ułamek spraw, ale te opisywane budzą niepokój. Samorząd sędziowski powinien być bardziej zdeterminowany w oczyszczaniu środowiska.

 

To 6 punktów. Opisanych hasłowo. Za nimi skrywa się cały bezmiar kłopotów z polskim wymiarem sprawiedliwości. Czy mają wspólny mianownik? Jak się wydaje, takim wspólnym mianownikiem jest szybkość i skuteczność pracy. To kluczowe dla biznesu i obywateli.

Każdy prawnik może wskazać 6 swoich rekomendacji do zmian, lub uzupełniać tę listę – w nieskończoność. I o tym trzeba rozmawiać. Bo wymiar sprawiedliwości po 1989 r. to nam się niespecjalnie udał... 

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.

NASI BLOGERZY