BLOGI

Prezes WEI. Twórca takich tytułów jak „Newsweek Polska”, „Forbes Polska”. Zaczynał swoją pracę zawodową w Stanach Zjednoczonych. Po studiach na University of Houston współpracował z Newsweekiem i Washington Post. Po powrocie do Polski kolejno pełnił funkcje dyrektora anteny RMF, zastępcy naczelnego „Wprost” a następnie naczelnego „Newsweek Polska” i „Forbes”. Wiceprezesa wydawnictwa Polskapresse. Następnie redaktora naczelnego Dziennika Gazeta Prawna i Rzeczpospolitej.

Subskrybuj kanał RSS
POZOSTAŁE WPISY AUTORA

Tomasz Wróblewski

W obronie Fake Newsa

2018-03-08

W burzy wokół Onetu i notki dyplomatycznej, nie poruszyła mnie ani notka, ani Onet. Pewnie za dużo już w życiu widziałem katastroficznych przepowiedni, żeby myśleć o tej poważnie. Ale było coś, co mnie w tym ferworze poruszyło - wojna z „Fake Newsem”. Nie wiem jeszcze kto i jak konkretnie ma niby walczyć i ale jak słyszę, że rząd chciałby podejmować twarde kroki wobec czegoś tak mgławicowego jak fake news, to wiem, że szybciej Prezydent Duda spędzi noc na łożu Lincolna w Białym Domu niż dowiemy się prawdy.

Fake News to jedna z najbardziej absurdalnych zbitek słownych jaką znam. Jak świat światem ludzie zawsze kłamali i wprowadzali innych w błąd. Zaufanie i autorytet brał się stąd, że jednak ktoś czasem mówił prawdę. Jednym słowem, nie byłoby wiarygodnych informacji gdyby nie było wszystkich innych. Dawniej, jak ktoś czuł się boleśnie oszukany to szedł do sądu. Dziś, zdaniem fake-warriorów, potrzebujemy do tego specjalnych komisji unijnych czy algorytmów facebooka i twittera. Strażników prawdy, którzy oczyszczą ziarno tym, którzy nie odróżniają go od plew. Tym co nie potrafią odróżnić prawdy od fałszu, chłopca od dziewczynki, emigranta od najeźdźcy, ubóstwa od hucpy.

Czy my ten news nazwiemy fake newsem, mową nienawiści, wykluczeniem społecznym, słowną pogardą czy polityczną niepoprawnością, to za każdym razem mówimy o tym samym – o pretekście do nakładania cenzury i ograniczania wolności słowa. Wszystkim, którzy chcą nas chronić przed fake newsami przypominam, że komunistyczna cenzura, oficjalnie też była w imię a nie przeciwko prawdzie. Z 262 dziennikarzy więzionych dziś na całym świecie, na liście Komitetu Ochrony Dziennikarzy (Committee to Protect Journalists) nie znajdziemy nikogo kto siedzi za mówienie prawdy. Wszyscy siedzą albo za fake newsy albo z mocy innej specjalnej ustawy anty- coś tam. Antyterrorystycznej, antydefamacyjnej, antydezinformacyjnej, antyponiżającej.

Wszystkim więzionym współczuje, choć dla wolności słowa i demokracji nie ma większego znaczenia czy wsadził ich tam jakiś ruski satrapa czy może tylko Facebook z Twitterem zlikwidował im wpis i wyczyścił całe konto. Nie ma znaczenia. Jedni i drudzy robią to w imię tych samych górnolotnych haseł. Tracimy kanał na Youtubie nie za to, że mówimy co myślimy ale za to, że ktoś może się czuć urażony, czy niedemokratycznie oceniony. W Arabii Saudyjskiej za „nieczystą mowę” możemy być wychłostani, w Europie co najwyżej stracimy swój profil facebookowy. Z humanitarnego punktu widzenia to postęp, ale z formalnego już mniejszy.

W komunistycznym liceum za wywieszanie wierszyków protestacyjnych na gazetce ściennej zostałem wyzwany do dyrektorki i postraszony zawieszeniem. Facbook nigdzie mnie nie wzywał, ale postraszyć postraszył. Każdy ma swój algorytm na mierzenie fake’owości fake’u i odpowiednio przypisaną karę. Google najchętniej bije po kieszeni tych, których nie lubi. Chowa głęboko czyjeś domeny i utrudnia dostęp. Niby dalej mamy prawo do prezentowania swoich opinii ale w praktyce nikt ich tam nie znajdzie. Specjalne międzynarodowe ekipy ślęczą i tropią w naszym imieniu fake newsy zanim zdecydują czy i na jaki skazać nas dostęp. Niedawno Breitbart opublikował statystyki pokazujące jak niedowartościowane i spychane są na margines media prawicowe.

Drodzy koledzy z polskich prawicowych mediów od kilku dni nawołujący do walki z fake newsem. Jedyną skuteczną bronią z fałszem jest prawda, a nie zakaz odgórnie zadekretowanej nieprawdy. To, że podejmiecie walkę z pobudek tak szczytnych jak ochrona wizerunku państwa, nie czyni was lepszymi od tych, którzy chcą nas uciszać w imię jakiejś bałamutnej jednopłciowej czy globalistycznej urawniłowki.

Fake news jako narzędzie dezinformacji to groźna broń, ale Fake News jako narzędzie kontroli umysłu i wolności słowa to broń atomowa. Mglisty termin w praktyce pozwalający napiętnować każdego z kim nie jest nam po drodze. Uważajcie na polityków z lewa i z prawa, którzy pod pozorem troski o uczciwość i przejrzystość wymyślają coraz to nowe, nieprecyzyjne terminy tylko po to, żeby dość precyzyjnie szkodzić tym, którzy wymykają się im spod kontroli.

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.

NASI BLOGERZY