BLOGI

Mariusz Staniszewski

Wszyscy na pomoc rządowi

2014-05-05

To niesamowite jak wielu sprzymierzeńców ma Donald Tusk. Zawsze gdy jego kompromitacja wydaje się nieunikniona ktoś przychodzi mu w sukurs. Po Antonim Macierewiczu, Przemysławie Wiplerze teraz koło ratunkowe rzucili mu narodowcy.

Polacy – wbrew temu co się nam wmawia – nie są narodem porywczym. Nie lubimy awantur i chaosu. Zbyt wiele funduje go nam władza, byśmy jeszcze chcieli widzieć go u jej adwersarzy. Dlatego tak wielki sprzeciw budziły na przykład awantury górników pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów a tak dotkliwym ciosem dla władzy była masowa, ale spokojna ostatnia demonstracja Solidarności.

Poparcie zyskuje ten, kto jasno, stanowczo ale kulturalnie potrafi przekonywać do swoich racji. Dlatego Janusz Palikot odchodzi w przeszłość, a Leszek Miller dominuje na lewicy. Polacy wybaczają błędy, ale są czuli na kompromitację. Gdy więc Donald Tusk zaczął ze srogą miną zapowiadać nacjonalizację Otwartych Funduszy Emerytalnych obywatele odebrali to słusznie jako skok na kasę. Na swoją kasę oczywiście. Wywołało to spadek zaufania do rządu i widoczny kryzys w samym gabinecie Tuska, czego efektem będzie pewnie nadciągająca rekonstrukcja.

To była jednak tylko przygrywka do kompromitacji, jakim był sposób eliminowania z władz Platformy Grzegorza Schetyny. Wybory niby demokratyczne, ale w tle handel stanowiskami czyli pojedynek w wyjątkowo mętnej partyjnej wodzie. Gdy wydawało się, że patron tych wyborów, czyli premier będzie musiał przez najbliższe miesiące stale tłumaczyć się „taśm prawdy” pojawił się blef, a mówiąc wprost kłamstwa członka zespołu Antoniego Macierewicza w sprawie katastrofy smoleńskiej. Zaraz potem uwagę opinii publicznej przykuł poseł Przemysław Wipler, który opublikował zdjęcia swojej pobitej twarzy. Nie rozsądzając, czy agresywny był on czy policja, ostrze uwagi zeszło ze stojącego nad przepaścią premiera na młodego polityka próbującego budować własną formację.

Donald Tusk mógł odetchnąć z ulgą. Nie na długo jednak, bo wkrótce musiał powstrzymać kolejną falę społecznego protestu. Tym razem na chwilę z skreślił z nazwy swojej partii przymiotnik „Obywatelska”, bo przeforsował odrzucenie wniosku o referendum w sprawie sześciolatków. Zrobił to pewnie z pełną świadomością tego, że setkom tysięcy dzieci i ich rodziców szykuje gehennę. Nie tylko w przyszłym roku, ale także w kilkunastu następnych. Te sześciolatki będą miały trudniej na każdym etapie nauki, a potem na rynku pracy. Wiele tysięcy z nich pewnie będzie musiało szukać swojego miejsca za granicą, bo pracy w Polsce nie znajdzie, gdy do pośredniaków nagle zgłosi się dwa razy więcej absolwentów. Polityczny cynizm był jednak ważniejszy niż interes tych ludzi.

I gdy wydawało się, że mandat Tuska i jego ekipy do sprawowania władzy słabnie, na ulicę wychodzą narodowcy. Nawet jeśli większość z nich chciała po prostu demonstrować swój sprzeciw wobec polityki obecnego rządu, to w świat poszedł obraz pożarów. Pal sześć tę tandetną tęczę na Placu Zbawiciela, ale atak na ambasadę rosyjską to już grubsza sprawa. Donald Tusk znów może groźnie zmarszczyć brwi i zaczerpnąć świeżego powietrza.

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
ZOBACZ STARSZE WPISY
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.