Gospodarka
Inwestycje padną, bo ropa jest tania
22.10.2014

Na pewno im wyższa cena ropy, tym biznes naftowy kręci się lepiej. I to nie tylko dlatego, że kompanie szybko i łatwo zarabiają na sprzedaży surowca. Przede wszystkim dlatego, że opłaca się realizować kosztowne inwestycje wydobywcze, które w normalnych warunkach nikomu by się nie kalkulowały.

Ponieważ w Arabii Saudyjskiej ropa kryje się tuż pod ziemią, inwestycje w złoża nie są tam kosztowne. Dla niej cena w granicach 80 dol., a nawet jeszcze niższa, jest na rękę. Tak naprawdę dużo większym zagrożeniem dla Arabów są wielkie projekty wydobywcze na dalekiej Północy. To one mogą zepsuć im rynek bardziej, niż ropa za grosze.

Ponieważ jest tania, zapał do wierceń na wiecznej zmarzlinie nieco osłabł, a podporządkowanie się sankcjom nałożonym przez USA na Rosję wcale nie przyszło koncernom naftowym z wielkim bólem. Biznes z Moskwą staje się po prostu nieopłacalny, gdy cena ropy leci w dół.

Na niskich notowaniach surowca może ucierpieć wydobycie ropy z łupków w USA, i w tym przypadku Oreszkin ma rację. Wiercenia łupkowe nie są tanie, i dla nafciarzy z USA spadek poniżej granicy 70-80 dol. może być problemem. Chyba, że Amerykanie wymyślą lepszą i tańszą technologię. A jeżeli nie, to zaplombują wiercenia i ropę kupią w Kuwejcie.

Problem taniej ropy nie dotyczy ani Europy, ani Polski. Tani surowiec to skarb dla gospodarki. Co innego Rosja, dla której niskie notowania surowca uderzają nie tylko w bieżące wpływy do budżetu, ale również w realizację inwestycji w złoża na Północy, które miały stać się żyłą złota w przyszłości. Tania ropa pozbawia Rosjan perspektyw.

Stanisław Koczot