Gospodarka
Mikołaj Kopernik (1473-1543) – skuteczny rzecznik reformy monetarnej
10.07.2018

W 2017 roku Narodowy Bank Polski wypuścił serię monet kolekcjonerskich „Wielcy polscy ekonomiści”. Znalazł się wśród nich człowiek, którego przeciętny Polak kojarzy z astronomią. Tymczasem toruński uczony prócz gwiazd zajmował się kwestiami o wiele bardziej przyziemnymi – w tym teorią pieniądza.

 

W 1517 roku Kopernik sporządził pierwszą wersję łacińskiej rozprawie o monecie, która swojej drugiej wersji (Modus cudendi monedam), przygotowanej na żądanie króla Zygmunta Starego, doczekała się dwa lata później. W 1522 roku na generalnym sejmiku pruskim w Grudziądzu publicznie przedstawił swój traktat. Co ważne, dopiero w 1816 roku rozprawę ogłoszono drukiem. W tym dziele zawierają się jego poglądy na pieniądz, uwzględniane i rozwijane przez ekonomistów następnych stuleci. W 1528 Kopernik ukończył następną rozprawę z tego obszaru, poświęconą sposobowi bicia monety (De monede cudende ratio).

Kopernik, jak wielu jemu współczesnych ekonomistów, był zwolennikiem monetarystycznej teorii pieniądza, czyli uważał, że wartość nominalna pieniądza powinna odpowiadać wartości kruszcu, z którego jest wykonany. Wyciągał z tego logiczny wniosek, że ceny towarów są odzwierciedleniem zawartości kruszcu w pieniądzu, zatem niedopuszczalną praktyką jest zmniejszanie jego zawartości. A dodajmy, że była to częsta praktyka władców, którzy chcieli doraźnie ratować nadwątlony skarbiec. Autor rozprawy podkreślał, że zyski osiągnięte w ten sposób nigdy nie zrównoważą strat związanych z pozostawaniem przez długie lata gorszego pieniądza w obiegu. Analogia ze współczesnym dodrukowywaniem pieniądza papierowego sama się nasuwa: Kopernik słusznie podkreślał, że psucie monety powoduje wzrost cen i napędza inflację.

Według Mikołaja Kopernika polityka monetarna ma bezpośredni wpływ na losy państw. Jego zdaniem, silne i kwitnące kraje mają dobry, cieszący się zaufaniem pieniądz, natomiast kraje, które tolerują praktykę psucia monety, upadają i giną. Rzemieślnicy i kupcy wolą, rzecz jasna, działać w tych państwach, w których system monetarny jest stabilny, a ich zyski nie są zagrożone. Opowiadał się za ścisłą kontrolą władcy nad emisją pieniądza, w tym nad liczbą działających mennic. Przypomnijmy, że w owym czasie nie istniało coś takiego, jak akceptowalność danej waluty tylko na terenie kraju, który ją emitował. Złote i srebrne monety były używane w całej Europie, niezależnie od tego, gdzie je wybito. Oczywiście niektóre ceniono wyżej, niektóre, właśnie ze względu na zaniżoną wartość kruszcu, mniej.

Dlaczego wielki astronom zainteresował się kwestią pieniądza? Zapewne zdecydowały o tym jego doświadczenia jako administratora dóbr kapituły warmińskiej. To właśnie w latach, kiedy pełnił tę funkcję, powstawały kolejne wersje jego rozpraw. Kwestię złego i dobrego pieniądza znał więc z praktyki. Dlatego opowiadał się za unifikacją systemu pieniężnego polsko-litewskiego państwa, w tym włączenia do tego systemu Prus Królewskich. Można powiedzieć, że miał swój wkład w decyzję sejmiku generalnego Prus Królewskich, które w 1528 r. zdecydowały o przyjęciu w tej prowincji polskiej stopy menniczej. Kopernik brał udział w posiedzeniach sejmiku i gorąco popierał wprowadzenie w życie reformy.

Jego aktywność jako promotora reformy pieniężnej cieszyła się uznaniem dworu, ale ściągnęła na niego niechęć miast pruskich, które pozbawione zostały przychodów z bicia monety. Odnotowano, że w 1531 roku kukłę Kopernika niesiono w Elblągu podczas karnawałowego pochodu.

Na koniec kilka słów o Koperniku jako administratorze kapituły. Starał się wprowadzać nowatorskie na ówczesne stosunki rozwiązania. Wprowadzał czynsze zamiast uciążliwych dla chłopów robocizn, starał się zachęcać do osadnictwa nowych gospodarzy, m.in. przez udzielanie ulg i wyposażanie gospodarstw w narzędzia i inwentarz. Dla spustoszonej w licznych wojnach Warmii była to ekonomiczna konieczność. Dość powiedzieć, że w 1521 r., tuż po zakończeniu wojny polsko-krzyżackiej, 43% ziemi ornej leżało odłogiem.

Marcin Rosołowski

 

Artykuł powstał we współpracy z Fundacją XX. Czartoryskich

A