DEMOGRAFIA

Przedwyborczy populizm emerytalny
13 kwietnia 2015

Przedwyborczy populizm emerytalny

Tocząca się kampania wyborcza na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz nadchodzące wybory do Sejmu i Senatu są okazją do ujawniania się wielu różnych pomysłów politycznych. Jedne są lepsze inne gorsze. W tym artykule skupimy się na takim, który zdecydowanie możemy zaliczyć do tej drugiej grupy. Tym pomysłem jest przywrócenie wieku emerytalnego w wymiarze 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Pozostaje mieć nadzieję, że jest to tylko tani chwyt marketingowy obliczony na zdobycie poparcia społecznego, a nie realny zamiar wprowadzenia zmian po wyborach.

Społeczeństwo polskie się starzeje. Nadchodzi wielkie wyzwanie dla systemu emerytalnego. Dodajmy systemu, który już dzisiaj jest niewydolny. Kwota wydatków na emerytury zaplanowana na 2015 r. wynosi 126,6 mld zł, z czego tylko 88,5 mld zł pochodzić ma ze składek emerytalnych. Generuje to duże dodatkowe koszty dla budżetu państwa w wysokości 42 mld zł. Pomimo wprowadzonych zmian, takich jak wydłużenie wieku emerytalnego czy ograniczenie możliwości przechodzenia na wcześniejszą emeryturę, system emerytalny nadal jest deficytowy i prędzej czy później upadnie.

Łatwo jest politykowi obiecać coś przed wyborami, gorzej kiedy przyjdzie nam czyli podatnikom za te pomysły zapłacić. Koszt powrotu do niższego wieku emerytalnego wyniósłby w latach 2015-2020 ok. 45 mld zł, a w przyszłości może być jeszcze większy na skutek starzenia się społeczeństwa.

Najgorszą konsekwencją głoszenia postulatu obniżenia wieku emerytalnego jest tworzenie świadomości społecznej, że system emerytalny w obecnym, a nawet poprzednim kształcie może normalnie funkcjonować, jeśli tylko będą nami rządzić „Prawdziwi Polacy”. To jest zwyczajne okłamywanie społeczeństwa. Trzeba powiedzieć wprost, że obecny system emerytalny jest nie do utrzymania i tylko kwestią czasu pozostaje jego upadek. W takiej sytuacji konieczne są daleko idące reformy nie zaś powrót do starych rozwiązań.

Są w Polsce ludzie tęskniący za komunizmem, chcący by państwo, tak jak w ustroju słusznie minionym, gwarantowało im utrzymanie i środki do życia. Należy pamiętać, iż w gospodarce rynkowej każdy musi sobie samemu zapewnić byt. Pomimo to pojawiają się politycy, którzy wbrew rzeczywistości będą obiecywać zapewnienie dobrobytu byle tylko dorwać się do stołka i czerpać korzyści z bycia przy władzy. Musimy pamiętać, że politycy proponujący takie rozwiązania są bezczelnymi populistami liczącymi na tani poklask.

Polska aby przetrwać musi być państwem silnym. W tym celu konieczna jest szybko rozwijająca się gospodarka. To obecnie decyduje o potędze lub słabości danego kraju. By ją urzeczywistnić musimy ograniczyć wydatki publiczne, wśród których największą cześć stanowią wydatki na cele emerytalne. Jest to konieczne dla przetrwania Polski wśród państw świata. Pamiętajmy, że państwo słabe to państwo, które tylko czasowo posiada pewną formalną niepodległość, zresztą później i tak ona znika, dlatego naszą racją stanu jest dążyć do potężnej Polski.

W nadchodzących wyborach, zarówno prezydenckich jak i parlamentarnych, musimy wybrać mądrych ludzi, mających odwagę wprowadzać konieczne reformy nawet, jeśli są one niepopularne i bolesne dla szerokich mas społeczeństwa.

Marek Uliński

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
 
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.