DEMOGRAFIA

Święto 20 milionów emigrantów, czyli Dzień Polonii i Polaków za granicą
02 maja 2015

Święto 20 milionów emigrantów, czyli Dzień Polonii i Polaków za granicą

2 maja to nie tylko Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej, ale również święto Polonii i Polaków przebywających za granicami Polski. Z tej okazji warto przypomnieć ilu naszych rodaków znajduje się na emigracji. Czy w obliczu zapaści demograficznej jest szansa na ich powrót?

Dzień Polonii i Polaków za Granicą wprowadzono 2 maja 2002 roku przez Sejm RP z inicjatywy Senatu RP. Tak więc dziś to święto ma już 13 lat. A ilu jest świętujących?

Chicago – stolica Polonii

Statystyki dotyczące polskiej emigracji bywają rozbieżne. Szacuje się, że poza granicami Polski może mieszkać nawet ponad 20 milionów Polaków i osób polskiego pochodzenia. Największym skupiskiem naszych rodaków za granicą są Stany Zjednoczone, w których wg szacunków mieszka ok. 10 milionów osób polskiego pochodzenia, przy czym najliczniejszym ośrodkiem jest tutaj Chicago. W ostatnim spisie powszechnym 936 tysięcy ludzi z chicagowskiej aglomeracji zgłosiło, że ma polskie korzenie, z czego około ¼ mówi na co dzień po polsku. Polacy w Chicago stanowią 7,3 % ludności miasta, będąc jednocześnie największą grupą wśród mieszkańców europejskiego pochodzenia i wywierając znaczący wpływ w funkcjonowaniu miasta.

Polonia chicagowska to w dużej mierze emigracja stanu wojennego lat 80-tych oraz głównie przybysze z regionów południowej Małopolski i mazowieckiego pogranicza z Podlasiem. Widać to szczególnie podczas wyników wyborów, gdy zdecydowaną przewagę wśród zamieszkującej tam Polonii mają zazwyczaj kandydaci o poglądach konserwatywnych. I fakt ten dziwić nie powinien, skoro tamtejsi emigranci pochodzą z najbardziej konserwatywnych regionów Polski.

Stracone pokolenia

Na kontynencie amerykańskim oprócz polonii w USA duże skupiska osób polskiego pochodzenia znajduję się również w Kanadzie (ok. 1 mln), Argentynie (ok. 150-450 tys.) oraz Brazylii (ok. 1-3 mln) z głównym „polskim” miastem regionu, czyli Kurytybą. Często stosunkowo dawna emigracja, oddalenie od Polski oraz możliwość współbudowania nowej ojczyzny sprzyjały polskim emigrantom w asymilacji i dzisiaj są oni pełnoprawnymi Kanadyjczykami, Argentyńczykami czy Brazylijczykami, a z krajem przodków łączy ich na ogół pamięć, rodzinne tradycje czy to, co widać na pierwszy rzut oka, czyli nazwisko. Podobnie ma się to w przypadku emigracji australijskiej (ok. 200 tysięcy) czy południowoafrykańskiej (ok. 30 tys.).

Najbardziej aktywną obecnie emigracją jest emigracja do Europy Zachodniej, którą szacuje się na ok. 5 milionów, przy czym najwięcej znajduje się w Niemczech (ok. 2 mln), Francji (ok. 1 mln) oraz na Wyspach Brytyjskich (ok. 1 mln). W przypadku Zachodu oprócz emigracji przed- i powojennej mamy do czynienia z kolejną – współczesną falą emigracji po 2004, czyli po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Wg oficjalnych danych w ciągu ostatnich 10. lat z Polski na zachód wyjechało 2,2 miliony ludzi, jednak uwzględniając migracje krótkoterminowe oraz dane nieoficjalne możemy mówić o liczbie dwukrotnie wyższej.

Największa początkowo emigracja wystąpiła w kierunku Wielkiej Brytanii i Irlandii, które to jako pierwsze otworzyły granicę na przybyszy z nowych krajów UE, jednak ze względu na bliskość geograficzną szybko do rywalizacji o polskich gastarbeiterów dołączyły Niemcy. Obecnie obserwuje się również wznoszący trend emigracji do krajów skandynawskich (głównie Szwecja, Norwegia, Dania), gdzie liczbę Polaków szacuje się już na ponad 200 tysięcy.

Emigranci wracać nie zamierzają, a kolejni czekają już w kolejce do wyjazdu

Według badania Departamentu Statystyki NBP "obecna fala emigracji ma charakter zdecydowanie długookresowy, a nawet osiadły. Na przestrzeni lat rośnie udział emigrantów długookresowych, tj. przebywających za granicą powyżej roku. Rośnie też liczba emigrantów nie planujących w ogóle powrotu do kraju." Tylko kilka procent emigrantów z Wielkiej Brytanii planuje powrót do Polski, ponad połowa twierdzi, że do kraju już nie wróci. W przypadku innych krajów statystyki wyglądają niewiele lepiej, dla przykładu z Niemiec powrót planuje zaledwie co piąty emigrant.

Zgodnie z raportem Work Service "Migracje zarobkowe Polaków" już niedługo Polskę może opuścić kolejny milion obywateli. Z badania wynika, że jeszcze w tym roku wyjazd planuje 1,3 mln. Ponad połowa badanych wskazuje dwa główne kierunki – Wielką Brytanię (27%) oraz Niemcy (26%), do pozostałych krajów UE chce emigrować kolejne 19%.

Jakie są powody? Na ogół decyzja o emigracji ma podłoże ekonomiczne i aż 78% rozważających wyjazd wskazuje na wyższe zarobki, 44% lepszy standard życia, a 37% większe perspektywy rozwoju zawodowego. Na emigrację najczęściej decydują się ludzie młodzi i wg statystyk Work Service niemal 2/3 emigrantów nie przekroczyło 35 lat.

Kresowiacy i repatrianci

Wydawać by się mogło, że skoro nie możemy powstrzymać fali emigracji w kierunku zachodnim, to powinniśmy rekompensować ją z kierunku wschodniego. Abstrahując od naturalizowania cudzoziemców, o których pisałem w artykule "Kto wypełni lukę demograficzną w Polsce?", nie możemy zapominać też o tym, że w krajach byłego ZSRR żyje kilka milionów ludności (Białoruś – oficjalnie 400 tys. szacunkowo ok. 1 mln, Ukraina – oficjalnie ok. 200 tys., szacunkowo ok. 900 tys., Litwa – ok. 300 tys., Łotwa ok. 75 tys., Rosja ok. 100 tys., Kazachstan – ok. 100 tys.), która ma polskie korzenie, a Polska jawi się dla nich nie tylko jako lepszy świat, ale również jako ojczyzna przodków.

Jednak na drodze stają tutaj przepisy. Na podstawie obowiązującej od 2000 roku ustawy o repatriacji, do tej pory skorzystało z niej zaledwie 4,7 tys. Polaków ze wszystkich byłych republik radzieckich, a prawie 3 tys. nadal czeka na wjazd do Polski. Przedstawiciele środowisk zajmujących się repatriacją wskazują, że ok. 20 tys. Polaków mogłoby przyjechać od razu, ale nie składa nawet wniosków, bo nie wierzy, że kiedykolwiek dostaną się do kraju.

W Polsce nadal niestety brak spójnej polityki imigracyjnej i repatriacyjnej, w której niewiele pomogła wprowadzona w 2008 roku Karta Polaka. Do tej pory przyznano ją zaledwie 120 tys. osób, mimo, że polskie pochodzenie w byłych republikach ZSRR deklaruje łącznie nawet kilka milionów ludzi. Główną przeszkodą w jej nadawaniu są z reguły bariery biurokratyczne.

Zaolzie, Orawa i Spisz

Mówiąc o Polonii często zapomina się o wyżej wymienianych kresowiakach, zamieszkujących tereny od Ukrainy aż po Łotwę oraz potomkach Sybiraków w Rosji i Kazachstanie. Co więcej oprócz tych dwóch grup ludności polskiej za granicą mamy pozostałości Polaków na ziemiach historycznie polskich pod jurysdykcją czeską i słowacką. Rdzennie polskie Zaolzie zamieszkuje ok. 40 tys. Polaków, o których ostatnio dało się słyszeć podczas internetowych ataków na polską mniejszość (więcej w artykule "Zaolzie: swastyka na polskiej fladze. Rzeczywiste zagrożenie czy rosyjska propaganda?"). Na Orawie i Spiszu na Słowacji mieszka ponadto ok. 3 tys. osób polskiego pochodzenia.

Czego życzyć Polsce i Polakom z okazji dzisiejszego dnia?

W obliczu fali emigracji, która nastąpiła po 2004 roku i trwa nadal warto zastanowić się, jak zapobiec wyjazdowi kolejnych setek tysięcy ludzi na zachód oraz zachęcić do powrotu tych, którzy już wyjechali, choć te zadanie wydaje się być karkołomne i wręcz niemożliwe bez szeroko zakrojonych reform gospodarczych w naszym kraju, na które niestety się nie zanosi. Jednocześnie należy pomóc tym kresowiakom oraz repatriantom, którzy czekają na powrót do ojczyzny. Natomiast tym, którzy wyjechali, a na ich powrót nie ma żadnej perspektywy należy życzyć, aby nie tracili kontaktu z Polską i poza jej granicami byli jej najlepszymi ambasadorami.


Marcin Bagiński

Fot. aut. morebyless/flickr.com/na lic. CC2.0

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
 
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.