PAŃSTWO

Czy będziemy mieć nową ordynację?
15 maja 2015

Czy będziemy mieć nową ordynację?

Kwestia zmiany ordynacji wyborczej stała się głównym tematem prezydenckiej kampanii wyborczej. Stało się tak oczywiście za sprawą bardzo dobrego wyniku osiągniętego przez Pawła Kukiza, którego to zmiana ordynacji na większościową była głównym punktem jego kampanii.  Choć trudno zasadniczo odpowiedzieć na pytanie – po co i dlaczego?

Paweł Kukiz proponuje nam zmianę ordynacji na wzór brytyjski, gdzie funkcjonuje klasyczna ordynacja większościowa, w której to kandydat z największą liczbą głosów wygrywa i zgarnia mandat. Nie jest to jednak jedyny rodzaj JOW o czym pisał już na naszych łamach Miłosz Węgrzyn ( http://wei.org.pl/na-biezaco/panstwo/run,jesli-jow-y-to-jakie,page,1,article,1653.html ).

Trudno jednak spodziewać się, że model francuski czy australijski będzie na poważnie dyskutowany jako opcja dla Polski. System australijski jest mimo wszystko zbyt skomplikowany. Po aferze z książeczką faworyzującą PSL chyba zwyciężyłby obawy, iż wyborcy tego systemu nie zrozumieją. Głosowanie dwutorowe za to od razu spotkałoby się z zarzutem wysokich kosztów organizacji ponownego głosowania w wyborach parlamentarnych.

Funkcjonujący w naszym kraju ruch na rzecz jednomandatowej ordynacji upiera się zresztą nad modelem brytyjskim i taki od już przeszło 20 lat forsuje. Na przeszkodzie stoi art. 96 ust. 2 który określa, że wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i PROPORCJONALNE. Nie ma wątpliwości, że aby zmienić ordynacje wyborczą należałoby zmienić także ustawę zasadniczą. Na dzień dzisiejszy zmienić ją można tylko na drodze konsensusu między Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością. Wątpliwe jest aby wyłoniony po jesiennych wyborach parlamentarnych rząd miał w parlamencie oparcie w wysokości 2/3 jego składu.

Dlatego zmiana ordynacji musiała nastąpić by za obopólną zgodą koalicji i opozycji. Nadal niechętne JOW jest PiS, mimo że Andrzej Duda zaczyna wysyłać sygnały że być może coś się zmieni w tej sprawie. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że PiS na JOWach może jedynie zyskać. Zwycięstwa kandydatów PiS na ścianie wschodniej są na tyle pewne, że ich zgarnięcie powinno być możliwe bez sięgnięcia po wielkie zasoby finansowe. Partia Jarosława Kaczyńskiego mogłaby odpuścić kampanie w regionach gdzie wielkich szans na zwycięstw nie ma jak Lubuskie czy Pomorze i skupić się na polskich ''swing state'' takich jak województwo łódzkie, Mazowsze czy Śląsk. Zwycięstwo w tych regionach mogłoby zapewnić im samodzielną większość. Tyle tylko, że żadnej gwarancji na sukces nie ma a Jarosław Kaczyński nie wydaje się być człowiekiem chcącym iść na tak duże ryzyko.

Z większą obawą do JOWów podchodzić musiałaby Platforma Obywatelska, która oczywiście wciąż wygrywa na zachodzie, ale już z mniejszą przewagą niż kilka lat temu. Wybory samorządowe pokazały, że kandydaci na prezydentów miast popierani przez PO pewne problemy mieli nawet w takich bastionach tej formacji jak Wrocław czy Gdańsk. PO jest także bardziej narażona na utratę wyborców na rzecz bardziej popularnych kandydatów lewicy czy niezależnych kandydatów związanych z lokalną społecznością.

Cała dywagacja opiera się jednak na sporym poziomie abstrakcji bo choć prezydent Komorowski zapowiedział referendum w tej sprawie oraz złożył do Sejmu projekt zmiany Konstytucji to trzeba te ruchy rozpatrywać pod kątem trwającej kampanii wyborczej niż zaplanowanego działania obliczonego na wprowadzenie nowej ordynacji. Dodatkowo PO liczyć się musi ze zdaniem koalicyjnego PSLu, dla którego zmiana ordynacji jest nie do przyjęcia.


Trudno przewidywać co to całe ordynacyjne zamieszanie za sobą przyniesie. Zmiana i tak nie jest możliwa w roku 2015 bo minął już okres niezbędnego vacatio legis. Głównym siły mówią o JOWach wyłącznie w celu zdobycia głosów Kukiza. Jednak referendum zostało już obiecane. Trudno byłoby przed wyborami takiej obietnicy nie dotrzymać a później ciężko byłoby zagłosować niezgodne z wolą suwerenna. Można, więc sobie wyobrazić sytuacje że JOWy w Polsce się pojawią, choć tak naprawdę nikt ich nie chce.

Kamil Rybikowski

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
 
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.