PAŃSTWO

Nowe przepisy drogowe niekonstytucyjne?
01 lipca 2015

Nowe przepisy drogowe niekonstytucyjne?

Od 18 maja 2015 roku weszły w życie nowe przepisy zaostrzające kary kierowcom przekraczającym prędkość. Wątpliwa jest jednak ich legalność w świetle Konstytucji.

Od 18 maja już ponad 1200 kierowcom zostały zatrzymane prawa jazdy. To efekt nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym czyli tak zwanego kodeksu drogowego. Teraz w razie przekroczenia prędkości o 50 km/h w terenie zabudowanym kierującemu pojazdem grozi zatrzymanie prawa jazdy oraz mandat w wysokości 500 zł wraz z 10 punktami karnymi. Jednak jak ostrzegają eksperci Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, przepisy te mogą być niekonstytucyjne.

Jak zwraca uwagę Piotr Kładoczny, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka może dojść do złamania zasady ne bin in idem, czyli zakazu podwójnej karalności za ten sam czyn. Wywodzi się ona z prawa rzymskiego i leży u podstaw demokratycznego państwa prawa. Ma za zadanie bronić obywateli przed nadużyciami ze strony państwa. Jednak w tym wypadku może być łamana, gdyż de facto za przekroczenie prędkości grożą dwie sankcje: karna oraz administracyjna.  Sankcją penalną jest mandat wraz z punktami karnymi, natomiast odebranie prawa jazdy przez policjanta jest sankcją administracyjną. Od tych decyzji odwołujemy się osobno: do sądu rejonowego w przypadku mandatu i punktów, natomiast do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w kwestii utraty prawa jazdy . Jednak utrata prawa jazdy a sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mają dla kierowcy taki sam skutek: nie może prowadzić pojazdów. Dlatego nie ma zbyt dużej różnicy pomiędzy sankcją administracyjną, a środkiem karnym w rozumieniu artykułu 44 Kodeksu Karnego. Brak kontroli sądowej nad procesem utraty prawa jazdy jest kolejną poważną wątpliwością nad konstytucyjnością nowych przepisów. Utrudnia to kierowcom walkę o swoje prawa, gdyż muszą jednocześnie stosować dwie drogi odwoławcze.  Trzeba też zaznaczyć, że ani Starosta, ani Samorządowe Kolegium Odwoławcze nie bada sprawy w sposób merytoryczny, jednie w sposób formalny.

Warto pamiętać jednak, że zabranie nam kawałka plastiku jakim jest dokument prawa jazdy nie jest równoważne z utratą uprawnień do prowadzenia pojazdów. Te mogą nam zostać odebrane dopiero przez Starostę właściwego. Policjant zabiera nam tylko za pokwitowanie blankiet prawa jazdy.  Ten proceder pokazuje nam, jakim wielkim bublem prawnym jest ten przepis. W momencie w którym zapomnielibyśmy dokumentu z domu, a przekroczylibyśmy prędkość policjant nie ma czego nam zabrać! Grozi nam tylko mandat za przekroczenie prędkości (o ile nie go nie zanegujemy i nie skierujemy sprawy do Sądu) oraz dodatkowy mandat w wysokości 50 zł za nieposiadania przy sobie dokumentu. Gdyby policjant spróbował by zapisać np. w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (popularnym CEPIKu) informację, że odebrał nam prawo jazdy popełnia on przestępstwo z art. 271 Kodeksu Karnego, czyli dopuścił się urzędowego poświadczenia nieprawdy. Gdy fizycznie nie mamy przy sobie prawa jazdy, to przecież nie ma nam on czego odebrać, ani tym bardziej pokwitować.

 
Równocześnie obiegła nas informacja, że nowy Narodowy Program Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego na lata 2015-2016 podpisany przez minister transportu Marię Wasiak przewiduje, że Policja ma wystawić co najmniej 1,7 mln mandatów za same przekroczenie prędkości.  Łatwo można obliczyć, że ukarany powinien zostać średnio co 10 kierowca. Czyli wprost zaplanowano, że Policja musi wystawić więcej mandatów niż rok wcześniej. W połączeniu ze znacznym wzrostem wysokości mandatów nikt już chyba nie wierzy, że chodzi o wzrost bezpieczeństwa na drogach. Budzi to poważne wątpliwości natury etycznej jak i konstytucyjnej. Czy państwo ma prawo zakładać, że obywatele złamią prawo? W ten sposób dążymy do ekonomizacji pojęć sprawiedliwości. Analogicznie można by założyć, że zamkniemy w więzieniach w danym roku konkretną ilość osób. Nie spełnia to żadnych wymogów państwa prawa, w którym kara spełnia albo funkcję sprawiedliwego odwetu za wyrządzone wykrocznie lub też funkcję odstraszania ewentualnych sprawców od popełnienia czynu kolejny raz . Spełnia za to funkcję fiskalną, doraźnego łatania dziury budżetowej poprzez zapewnienia sobie dodatkowej możliwości zabierania pieniędzy z kieszeni Polaków do Skarbu Państwa.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka zaapelowała do Rzecznika Praw Obywatelskich o zgłoszenie do Trybunału Konstytucyjnego tych przepisów. Warto się zastanowić nad stanowczym poparcie tego apelu. Obywatel nie czuje się chroniony przez państwo na mocy tych przepisów, a mówiąc brutalnie jak ofiara jego sutenerstwa. Wprost zakładając, że popełni on przestępstwo i  ukarze się go karą finansową państwo czerpie korzyści z jego „nierządu”.

Piotr Celiński

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
 
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.