PAŃSTWO

Powrót szkolnictwa zawodowego
07 maja 2015

Powrót szkolnictwa zawodowego

Hipotetyczny renesans szkół zawodowych ma szanse realnie na sytuacje młodych Polaków na rynku pracy. Dlaczego powinniśmy przychylniejszym okiem spojrzeć na zawodówki?

W Polsce działa około 1400 zasadniczych szkół zawodowych. Liceów? Około 3,5 tys. Między nimi plasują się technika których jest 2,5 tys. Wniosek jest prosty- szkół oferujących wykształcenie zawodowe jest łącznie niewiele więcej, niż liceów ogólnokształcących. W 2010 roku w polskich zawodówkach uczyło się 240 tys. uczniów, natomiast wykształcenie średnie w liceach zdobywało ponad 770 tys. młodych ludzi. Tylko 15% osób kończących gimnazja wybrało ZSZ, a 25% technika. Do liceów poszło prawie 2 razy więcej uczniów.


Co to w praktyce oznacza? Absolwenci liceów kończą je bez żadnego przygotowania praktycznego do wykonywania jakiegokolwiek zawodu. Licea mają za zadanie przygotować uczniów do zdania egzaminu maturalnego i kontynuowania edukacji na uniwersytetach bądź innych szkołach wyższych. Zdecydowana „nadprodukcja” licealistów spowodowała, że powstały dziesiątki szkół prywatnych, produkujących dyplomy popularnych kierunków takich jak zarządzanie, marketing bądź politologia. Dane OECD potwierdzają tę tezę: w wymienionym wyżej 2010 roku Polska była pierwsza na świecie w produkcji magistrów. Niestety, powoduje to problemy na rynku pracy, gdyż młodzi ludzie czas przeznaczony na zdobywanie niezbędnego doświadczenia zawodowego lub wymaganych umiejętności przeznaczają na naukę uniwersytecką. Pasjonującą i rozwijającą, lecz często niepotrzebną.

Według rankingu najbardziej poszukiwanych zawodów firmy Manpower, najbardziej poszukiwanym zawodem w Polsce jest wykwalifikowany pracownik fizyczny. Na gwałt poszukiwani są ślusarze, operatorzy obrabiarek CNC lub monterzy elektroniki. Do takich zawodów przygotowują właśnie technika i zawodówki, a absolwenci mogą liczyć na pewną pracą, z dużymi perspektywami awansu. Takie luksusy niedostępne są niestety absolwentom zarządzania prywatnej uczelni w mieście powiatowym.

Co musimy zrobić, żeby odwrócić ten trend? Pierwszą i najważniejszą zmianą jest uczynienie szkolnictwa zawodowego bardziej atrakcyjnym. Gimnazjalistom zawodówki kojarzą się z siedliskami patologii, po których nie czeka ich żadna kariera. Często też poddawani są naciskami rodziców, którzy oczekują od nich wyższego wykształcenia. Osoby staraj daty zbyt często traktują „posiadanie papierka” jako gwarancji zrobienia kariery i posiadania dobrze płatnej pracy. Szkoły zawodowe muszą przejść pozytywną rewolucje. Musi ich być więcej, muszą oferować atrakcyjny model kształcenia, przystosowany do potrzeb lokalnego rynku pracy. Jednak największe wyzwanie jakie czeka pedagogów to odegranie roli swoistych marketingowców. Doradcy zawodowi, którzy w tej chwili w polskich szkołach istnieją tylko teoretycznie muszą zacząć pomagać młodym ludziom w wyborze ścieżki życiowej i przyszłej kariery. ZSZ powinno przestać być kojarzone jako najgorszy wybór dla najsłabszych uczniów. Są i muszą być postrzegane jako realna alternatywa dla liceów i techników, po których można oczekiwać dobrze płatnej pracy na solidnych warunkach.

Te działania mogą być koordynowane i wspierane przez sektor prywatny. W końcu to pracodawcy poszukują wykwalifikowanych pracowników z doświadczeniem zawodowym. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców opublikował badania pt. „Bariery i możliwości współpracy miedzy szkołami zawodowymi a firmami.”, które w kompleksowy sposób identyfikują bariery i perspektywy współpracy przedsiębiorstw z ZSZ. Szkoły, które podjęły takową współpracę w przytłaczającej większości oceniają ją pozytywnie. Mimo tego, wiele ze szkół nie decyduje się na takie praktyki. Badanie wykazało, że dyrektorzy szkół jako główny powód podają bierność przedsiębiorców. Podczas gdy biznesmeni podają brak zgodności profilu kształcenia oraz duże bariery biurokratyczne. Wzajemne przerzucanie się odpowiedzialnością nie może w dobry sposób wpłynąć na sytuacje szkolnictwa zawodowego. To właśnie sensownie zarysowane perspektywy kariery po szkole wraz z nauką niezbędnych umiejętności ma szansę wpłynąć na rozwój szkolnictwa zawodowego. Lepsza koordynacja współpracy przyniesie i placówkom oświatowym i przedsiębiorom wymierne korzyści.

Dobre oferty praktyk i płatnych staży, klasy pod auspicjami przedsiębiorstw to tylko wybrane zachęty. Pewien zakład meblarski z Swarzędza posunął się do nagrania piosenki hiphopowej pt. Era tapicera, w którym to zachwala wybór zawodu tapicera i lokalnej klasy tapicerskiej we wpadających w ucho rymach. Oczywiście brzmi to zabawnie, jednak takie marketingowe akcje mają szanse zmienić postrzeganie szkolnictwa zawodowego.

Problemy rynku pracy są swoistym kamykiem powodującym lawinę. Emigracja, patologie społeczne, problemy demograficzne to tylko wybrane z wielu problemów. Potrzebne nam jest podejście systemowe, rozpoczynając od uelastycznienie rynku pracy, przez gruntowną reformą kształcenia uniwersyteckiego na rewolucji podatkowej kończąc. Przy tym prace nad zmianą postrzegania i organizacji szkolnictwa zawodowego wydają się dużo prostsze do przeprowadzenia oraz dużo mniej kontrowersyjne. A są szanse, że tak proste reformy realnie wpłyną na sytuacje młodych Polaków.

Piotr Celiński

zdjęcie: pixabay.com

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
 
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.