PAŃSTWO

Prawo szlaku
14 maja 2015

Prawo szlaku

Niejednokrotnie inwestycje turystyczne są blokowane przez pojedyńczych właścicieli gruntów. Przygotowany projekt ustawy wprowadzający tzw. „prawo szlaku” ma temu przeciwdziałać. Jednak zaproponowane rozwiązania w zbyt daleki sposób ograniczają prawo własności.

Komisja Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki złożyła projekt ustawy zmieniającej Kodeks cywilny. Propozycja dotyczy ustanowienia tzw. prawa szlaku, które ma polegać na powszechnym uprawnieniu do korzystania z terenów o szczególnych właściwościach, wydzielonych i wyznaczonych w postaci szlaków turystycznych, rowerowych, konnych, wodnych czy tras narciarskich, biegowych i zjazdowych, a także ścian wspinaczkowych, punktów widokowych oraz innych wyznaczonych szlaków służących kulturze fizycznej społeczeństwa.


Zgodnie z proponowaną nowelizacją, udziałowcy gruntów znajdujących się na terenach atrakcyjnych turystycznie (np. górskie dróżki, miejsca na wyciąg narciarski), będą mogli złożyć wniosek do Rady Gminy o wytyczenie w danych miejscach szlaku, na który miałby wstęp każdy turysta. Wniosek będzie mogło przedłożyć co najmniej 50% udziałowców, nawet wbrew woli pozostałych właścicieli. Jeżeli Rada Gminy przyjęłaby wniosek w drodze głosowania, byłby on kierowany do sądu celem zatwierdzenia. Warto podkreślić, że prawo szlaku ma być służebnością odpłatną tzn. właściciele gruntów mieliby dostawać stosowne wynagrodzenie wypłacane przez Gminy.

Przewodniczący Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki argumentuje, że takie rozwiązanie będzie stymulowało polską turystykę,  a w efekcie całą gospodarkę. Nie ulega wątpliwości, że brak porozumienia na linii przedsiębiorca – właściciel gruntu, hamuje niejedną inwestycję w branży turystycznej. Jednak proponowane zmiany przyniosą raczej więcej szkody niż pożytku.

Po pierwsze projekt budzi bardzo poważne wątpliwości co do jego zgodności z ustawą zasadniczą. Zgodnie z art. 31 ust. 3 konstytucji „Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw”. Tymczasem zgłoszony projekt ogranicza prawo własności ze względów gospodarczych. Sytuacja, w której takie prawo zostałoby uchwalone, a następnie uchylone ewentualnie przez Trybunał Konstytucyjny, rodziłaby dodatkowe problemy. Inwestycje rozpoczęte na żądanie właściciela gruntu należałoby przywrócić do stanu poprzedniego. Wiązałoby się to z niepowetowaną stratą dla inwestorów oraz koniecznością wypłaty odszkodowań przez Skarb Państwa.

Projekt budzi nie tylko zastrzeżenia prawne, ale także ekonomiczne. Silne ograniczenie prawa własności, które wprowadza projekt, podważa zaufanie wobec państwa,  a więc zniechęca do inwestowania w danym kraju. Jeszcze inny problem to przerzucenie obowiązku płatności na rzecz gmin. W ten sposób branża turystyczna zyska faktyczne ukryte dotacje publiczne, na które nie będą mogły liczyć inne działy gospodarki. Takie uprzywilejowanie wybranych podmiotów odbija się negatywnie na ogóle gospodarki.

Mając to wszystko na uwadze, dochodzimy do wniosku, że zaproponowane lekarstwo wydaje się gorsze od choroby. Lepszym rozwiązaniem problemu blokowania inwestycji turystycznych przez poszczególnych właścicieli byłaby mediacja władz gminy między zainteresowanymi stronami oraz uświadamianie lokalnej społeczności, że nowoczesna infrastruktura turystyczna to korzyść nie tylko dla odwiedzających daną miejscowość, ale także dla jej mieszkańców.

Adam Kondrakiewicz

zdjęcie: Pixabay

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
 
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.