GOSPODARKA

2018: wzrost pozapłacowych obciążeń
30 października 2017

2018: wzrost pozapłacowych obciążeń

Stanowisko WEI ws. systemu ubezpieczeń społecznych. Potrzeba systemowej i całościowej koncepcji zamiast punktowych rozwiązań

Szkoda, że rząd nie chce w sposób całościowy zająć się problemami powszechnego, obowiązkowego systemu ubezpieczeń społecznych. Decyduje się na zmiany wyrywkowe, poprawiające w części bieżącą kondycję finansową Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i wybiera rozwiązania, których konsekwencje finansowe w długim terminie są trudne do przewidzenia. Zwiększa przy tym daniny nałożone na pracę.

Ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej zaproponowało od przyszłego roku zmiany w opłacaniu składek emerytalnych i rentowych pracowników. Proponuje zniesienie górnego limitu składek. Przepisy ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych określają, że roczna podstawa wymiaru składek na

Te dwa ubezpieczenia w danym roku kalendarzowym nie może być wyższa od kwoty odpowiadającej trzydziestokrotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. W tym roku jest to prawie 128 tys. zł. Według szacunków resortu z zasady tej korzysta około 350 tysięcy osób. Przypomnijmy pracownicy płacą na przyszłą emeryturę składkę w wysokości 19,52 proc. wynagrodzenia brutto. Połowa składki jest odliczana od płacy, jaką dostaje pracownik, a połowa to dodatkowe koszty dla pracodawcy. Jeśli jednak zarobki w ciągu roku osiągną pułap 30-krotności przeciętnej płacy w gospodarce, to składka emerytalna przestaje być pobierana. Ta sama zasada dotyczy składki rentowej (tu pracownik płaci 1,5 proc., a pracodawca 6,5 proc. składkę liczoną od płacy brutto). Jeśli więc płace ubezpieczonego w jakimś miesiącu zsumowane dają 30 krotność przeciętnego wynagrodzenia, to od przyszłego miesiąca pracownik (11,26 proc.) i pracodawca (16,26 proc.) oszczędzają na składkach emerytalnej i rentowej, za to od wynagrodzenia odprowadzany jest wyższy podatek PIT i wyższa składka na ubezpieczenie zdrowotne (NFZ). Odprowadzane są także składki na ubezpieczenia wypadkowe i chorobowe. Zasada obowiązuje od 1999 roku. Wprowadzono ją po to, by w przyszłości emerytury i renty osób najlepiej zarabiających nie były bardzo wysokie. Jeśli składki są odprowadzane od 250 proc. przeciętnej płacy, to także świadczenia są liczone od tej kwoty bez względu na to ile ktoś zarabiał.

Resort rodziny, pracy i polityki społecznej chce, by składki emerytalna i rentowa były płacone od całkowitych zarobków pracujących. Ministerstwo szacuje, że Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (ten, do którego odprowadzane są składki na ubezpieczenia społeczne pracowników i przedsiębiorców) zyska w ciągu dekady (w czasie, którego dotyczy projekcja finansowa) 98,5 mld zł dodatkowych składek. Ale też wyda 27,5 mld zł więcej na emerytury i renty. Straci NFZ (2,7 mld zł), podatki będą mniejsze o ok. 15,4 mld zł. Firmy, w których pracują takie osoby rocznie zapłacą od 0,8 mld zł do 1,4 mld zł dodatkowych danin, a pracownicy od 1 mld zł do 1,7 mld zł.

Nowela wprowadza więc kolejne obciążenia nałożone na pracę. Jeśli projekt zostanie uchwalony wzrosną pozapłacowe koszty pracy w części przedsiębiorstw, szczególnie w tych, które nie wykorzystują optymalizacji ubezpieczeniowej i zatrudniają wysoko opłacanych pracowników na podstawie umowy o pracę.  

Półtora roku temu rząd przeprowadził przegląd systemu emerytalnego. Jednak od tego czasu nie pokazał systemowej, całościowego koncepcji, w jaki sposób chce go przeformułować. Zamiast tego decyduje się na rozwiązania punktowe. W tym miesiącu przywrócono wcześniejszy (poprzedni) wiek emerytalny: 60 lat dla kobiet, 65 lat dla mężczyzn. Zapowiadane są zmiany w III (dobrowolnym) filarze. Pracowniczy obowiązkowy system ubezpieczeń społecznych w jednej czwartej wymaga dofinansowania z podatków ogólnych. Niewydolność finansowa – jak wynika z samych dokumentów administracji państwowej (Prognoz finansowych FUS) będzie się pogłębiała.

Przypominamy, że wciąż na rozstrzygnięcie rządowe czeka koncepcja obniżenia składek na ubezpieczenia społeczne dla mikro przedsiębiorców. Dwie – różne – propozycje przedstawiły dwa resorty: MRPiPS oraz MR. Obecnie zniesienie górnego limitu wynagrodzeń, od których opłacane są składki emerytalna i rentowa, to jedna z dwóch zmian zwiększających daniny od płacy, jakie zapowiedziane są przez różne ministerstwa. Druga to pomysł, który wicepremier Mateusz Morawiecki przedstawił latem ubiegłego roku. W Strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju zapowiedział powołanie Pracowniczych Planów Kapitałowych, które miałyby obowiązkowo powstać w każdej firmie. W PPK pracownicy mieliby oszczędzać na dodatkową emeryturę. Składkę (po kilka procent) mieliby odprowadzać pracodawca i pracownik. Według zamierzeń resortu PPK miałoby powstać najpierw właśnie w największych firmach, zatrudniających od 250 pracowników.  Czyli w tych, gdzie pracuje większość zarabiających ponad 2,5 – krotność przeciętnego wynagrodzenia. Pracodawca miałby obowiązek stworzyć taki plan długoterminowego oszczędzania, pracownik mógłby z niego zrezygnować. Choć konstrukcja PPK byłaby ustawowa, to jednak pieniądze zaoszczędzone w ten sposób mają być własnością prywatną oszczędzających. Składki inwestowane miałyby być na rynku kapitałowym. Przyszła kwota oszczędności nie byłaby więc tak uzależniona od decyzji polityków, jak w przypadku danin przeznaczonych na powszechny system emerytalny.

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
 
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.