BEZPIECZEŃSTWO

Pięć priorytetów amerykańskiej polityki wobec Europy w 2016 roku
23 maja 2016

Pięć priorytetów amerykańskiej polityki wobec Europy w 2016 roku

Autorzy: Ted Bromund i Daniel Kochis

Amerykańska polityka wobec Europy w 2015 roku nie zdołała sprostać znaczącym wyzwaniom z jakimi musiała się zmierzyć. USA nie są dziś ani odrobinę bliżej posiadania jasnej i całościowej strategii wobec Rosji, niż były rok temu; nadal dewaluują najważniejsze stosunki dwu- i wielostronne w Europie w imię wspierania Unii Europejskiej; nie podjęły też żadnych skutecznych kroków zmierzających do poprawy jakości rządów w coraz bardziej autokratycznej Turcji lub w młodej gruzińskiej demokracji. Niszczycielskie ataki islamistów w Paryżu w grudniu 2015 roku udowodniły, że terroryzm staje się coraz poważniejszym zagrożeniem w sercu Europy, a czy weźmiemy rosyjską agresję na Ukrainę, czy kryzys uchodźców zapoczątkowany w Syrii, UE wykazuje się swoją zwyczajową obsesją, objawiającą się ponadnarodowym, wsobnym procesem biurokratycznym.

USA powinny bronić europejskiego bezpieczeństwa, suwerenności i pomyślności, a nie wspierać ponadnarodowe instytucje, które szkodzą tym wartościom. Oto pięć priorytetów dla amerykańskiego rządu i Kongresu jeżeli chodzi o Europę, na rok 2016.

1. Przemyślenie wsparcia dla brytyjskiego członkostwa w Unii Europejskiej. Pod koniec 2017 roku w Wielkiej Brytanii odbędzie się referendum w sprawie wyników renegocjowania członkostwa tego kraju w Unii Europejskiej. Amerykański rząd powinien przyjąć oficjalną politykę niewyrażania żadnych preferencji jeżeli chodzi o wynik referendum, o którym ostatecznie zdecydują obywatele brytyjscy.

USA powinny natomiast podkreślać, że wiele więzów pomiędzy USA a Wielką Brytanią pozostanie silnych, bez względu na wynik unijnego referendum. Obłudą byłoby sugerowanie, że Wielka Brytania zniszczy stosunki anglo-amerykańskie opuszczając UE. Ujmując rzecz szerzej, USA powinny zastanowić się, czy ślepe popieranie UE jest w najlepszym interesie Ameryki. UE jest organizacją ponadnarodową, która narusza suwerenność poszczególnych państw. Uniemożliwia tworzenie prawdziwie transatlantyckich stref wolnego handlu, szkodzi transatlantyckiemu bezpieczeństwu, wypacza europejską politykę imigracyjną i marnuje pieniądze podatników.

2. Zagwarantowanie, że porozumienia handlowe z państwami europejskimi poszerzą sferę wolności gospodarczej. Jakiekolwiek Transatlantyckie Partnerstwo na Rzecz Handlu i Inwestycji (TTIP) pomiędzy USA i UE powinno być oparte na wolnym handlu, niezbędnym warunku dla wzrostu gospodarczego i prosperity. Jeżeli TTIP będzie naprawdę promować wolność gospodarczą, należałoby mu przyklasnąć. Jednak korzyści z jakiejkolwiek umowy nie należy przeceniać; nawet doskonały TTIP przyniósłby tylko umiarkowane korzyści. Co więcej, źle skonstruowany TTIP mógłby posłużyć jako koń trojański dla biurokratów w Waszyngtonie i Brukseli, pozwalając im zwiększać regulacje poprzez harmonizowanie przepisów transatlantyckich i tworzyć nowe ponadnarodowe instytucje. Źle skonstruowany TTIP obniżyłby konkurencyjność zarówno USA jak i UE, ograniczył wolność gospodarczą, naruszył amerykańską suwerenność i ochronę praw nabytych.
USA powinny starać się negocjować umowy o wolnym handlu oparte na wzajemnym poszanowaniu reguł z otwartymi i demokratycznymi partnerami, w tym z państwami które nie są w UE (takimi jak Norwegia i Szwecja), oraz z tymi, które mogą ją opuścić (w szczególności z Wielką Brytanią).

3. Szczyt NATO w Warszawie w 2016 roku. Kluczowe jest, by podczas lipcowego szczytu w Warszawie NATO wysłało silny sygnał, że będzie bronić terytorialnej integralności każdego ze swoich państw członkowskich. Deklaracja Warszawska powinna jasno sygnalizować, że zbiorowe bezpieczeństwo i obrona terytorium będzie stać u podstaw wszystkich działań NATO. Mając to na uwadze sojusz powinien przywrócić regularne ćwiczenia gwarantujące przestrzeganie Artykułu V. USA powinny znaleźć bardziej innowacyjne i zdecydowane sposoby na przekonanie europejskich członków NATO do zwiększenia wydatków na obronność. NATO powinno ustanowić stałe bazy i magazyny sprzętowe zarówno w Europie Środkowej jak i Wschodniej. Paktowi znacznie łatwiej będzie powstrzymywać rosyjskie zagrożenie dziś, niż wyzwalać później państwa członkowskie spod rosyjskiej okupacji. Dodatkowo sojusz powinien podkreślić efekt wstąpienia do NATO Czarnogóry poprzez rozszerzenie zaproszenia na Macedonię i kontynuowanie negocjacji z innymi krajami kandydackimi. NATO nie brakuje wyzwań jeżeli chodzi o wspólne bezpieczeństwo. Na szczycie powinny zostać wypracowane czytelne rozwiązania, pozwalające im sprostać.

4. Zwiększenie wsparcia dla Ukrainy. W 2014 roku Rosja nielegalnie zaanektowała Krym, zaatakowała Ukrainę, a w jej wschodnich regionach nadal podżega do separatyzmu, zapewniając ludzi, sprzęt i wsparcie polityczne. Choć zawieszenie broni wynikające z porozumienia Mińsk II pozostaje oficjalnie w mocy, region znajduje się na krawędzi nowej, otwartej wojny. Od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę zginęło ponad 9.000 ludzi. Amerykańscy decydenci nie powinni ustawać w publicznych naciskach na Rosję w związku z udzielaniem przez nią bezpośredniego wsparcia separatystom we Wschodniej Ukrainie. USA powinny również dostarczyć Ukrainie uzbrojenie obronne, do czego upoważnia je Ustawa o Uznaniu Obrony Narodowej z 2016 roku, w tym broni przeciwpancernej, przeciwlotniczej i pomniejszego uzbrojenia o charakterze obronnym. USA powinny również kontynuować programy szkoleniowe dla ukraińskiej armii oraz wspierać reformy polityczne i gospodarcze. I wreszcie, USA nie powinny starać się kupić sobie rosyjskiej współpracy w Syrii w zamian za rezygnację z sankcji. W istocie USA powinny wprowadzić szerzej zakrojone i bardziej dotkliwe sankcje przeciwko Rosji za jej nielegalną inwazję na Ukrainę.

5. Bezpośrednia konfrontacja z Państwem Islamskim. Europa stała się celem licznych islamskich zamachów terrorystycznych, w tym ataków w Paryżu w styczniu i w listopadzie 2015 roku. Niespójna i źle ukierunkowana polityka Europy w obliczu potężnego napływu uchodźców z Syrii, pogłębiła i tak już wysokie ryzyko, jakie dla Starego Kontynentu stanowią islamskie konspiracje. Europie grozi podwójne zagrożenie ze strony zagranicznych bojowników (blisko 3.500 cudzoziemców z Europy walczy obecnie dla ISIS) wracających do domu by dokonywać aktów terroru, a także ze strony rodzimych terrorystów, którzy nie wyjeżdżają zagranicę. Europa musi się zmierzyć z islamskim zagrożeniem dezorganizując terrorystyczne siatki, zamykając kanały przerzutowe dla zagranicznych bojowników i poprawiając europejskie dokonania jeżeli chodzi o asymilację imigrantów, szczególnie w drugim i trzecim pokoleniu. Rozprawa z przerzutem zagranicznych bojowników i spowodowanie, że  radykalny islamski przekaz stanie się mniej atrakcyjny dla młodych imigrantów, powinny stanowić w tym roku dla Europy wysoki priorytet.

Amerykańskie przywództwo dla wolności

USA stały się potęgą w Europie po 1945 roku, ponieważ zdały sobie sprawę z potrzeby ochrony bezpieczeństwa demokratycznej Europy przed sowieckim zagrożeniem. Dziś, wokół peryferii Europy, od Rosji po Turcję i od Syrii po Afrykę Północną, bezpieczeństwo Europy jest coraz bardziej zagrożone, a paryskie ataki pokazują, że te zagrożenia nie zatrzymują się na granicach Europy. USA nie potrafiły zareagować zdecydowanie na rozkład europejskiego sąsiedztwa. Zamiast tego podjęły serię chybionych inicjatyw, od tak zwanego „resetu” w stosunkach z Rosją po wspieranie coraz wyraźniej ponadnarodowego charakteru Unii Europejskiej.

Podstawą amerykańskiej polityki w Europie po 1945 roku było wspieranie wspólnej samoobrony atlantyckich demokracji poprzez NATO oraz promowanie wolnego handlu i wolności gospodarczej jako sposobu na wzbogacenie i ustabilizowanie Europy, a także zagwarantowanie, że jej bezpieczeństwo nie zostanie zagrożone od środka. Pozostaje to właściwą podstawą dla amerykańskiej polityki w Europie. Powrót do niej powinien być najwyższym priorytetem dla Białego Domu w 2016 roku.

—Dr Ted R. Bromund, PhD jest starszym wykładowcą ds. stosunków anglo-amerykańskich w Margaret Thatcher Center for Freedom, i w Kathryn and Shelby Cullom Davis Institute for National Security and Foreign Policy przy Heritage Foundation.
Daniel Kochis jest badaczem w Margaret Thatcher Center for Freedom.

Tekst udostępniony za zgodą The Heritage Foundation

twitterfacebookwykopKontakt e-mail
 
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.