GOSPODARKA

Zielone światło dla CETA i czerwone dla Komisji Europejskiej za aroganckie traktowanie obywateli. Ratyfikujmy CETA i natychmiast wycofajmy się z negocjowania TTIP
14 października 2016

Zielone światło dla CETA i czerwone dla Komisji Europejskiej za aroganckie traktowanie obywateli. Ratyfikujmy CETA i natychmiast wycofajmy się z negocjowania TTIP

Europejsko-kanadyjska Kompleksowa umowa gospodarczo-handlowa (CETA), w przeciwieństwie do Transatlantyckiego Porozumienia Handlowo-Inwestycyjnego (TTiP), jest korzystnym porozumieniem dla Polski i dla Unii Europejskiej. Większość zarzutów pod adresem CETA nie ma pokrycia w treści projektu umowy. Przeciwnie, w ostatecznej wersji umowy bardzo wyraźnie zostały zaadresowane, podnoszone wcześniej zarzuty o brak ograniczeń GMO, rygorów bezpieczeństwa żywności, nieproporcjonalności regulacyjnej, czy zasad rozstrzygania sporów. Wszystkie te powody, dla których należy natychmiast wycofać się z porozumienia o wolnym handlu ze Stanami Zjednoczonymi. TTiP jest nie do uratowania i winę za to, podobnie zresztą jak winę za wszystkie błędy popełnione przy okazji negocjowania CETA, ponoszą urzędnicy Komisji Europejskiej.

Bardzo poważnie traktujemy niepokój, jaki wywołuje dziś ratyfikacja traktatu. Podzielamy oburzenie na lekceważące traktowanie wątpliwości zgłaszanych podczas negocjacji. Niedopuszczalne było oskarżanie każdego, kto zadawał kłopotliwe pytania, o „prymitywny protekcjonizm”, „anty-amerykanizm” i „zaściankowość”. Urzędnicy Komisji Europejskiej wielokrotnie zostali przyłapani na matactwie i kłamstwach, uzurpując sobie jednocześnie prawo do negocjacji bez jakichkolwiek konsultacji z narodowymi rządami czy organizacjami społecznymi.

Problemy z ratyfikacją CETA wykraczają już daleko poza to jedno porozumienie. Komisja Europejska nadinterpretując mglisty zapis Traktatu Lizbońskiego z 2009 roku, dający jej prawo do negocjowania umów w imieniu 28 państw UE, w przypadku obu umów postanowiła utajnić większość negocjacji. Pomijając już fakt, że ten sam traktat daje prawo ostatecznej ratyfikacji Parlamentowi Europejskiemu i każdemu z europejskich parlamentów z osobna, KE zachowywała się jakby od 2009 roku nic się w Europie nie wydarzyło. Nie było kryzysów bankowego, strefy Euro czy imigracyjnego. Każdy z nich razem i oddzielnie podważył zaufanie do KE i dowiódł potrzebę ściślejszej współpracy rządów narodowych przy tak ważnych projektach.

Tymczasem Komisarz Cecylia Malström wielokrotnie powtarzała, że rządy zrzekły się w praktyce mandatu do negocjacji.  Po pierwsze, było to wierutnym kłamstwem, bo żadna stolica nigdy nie wydała takiego oświadczenia, a po drugie od początku budowało negatywny stosunek społeczny do porozumienia. Ale nie tylko osobiste ambicje Pani Cecylii wyrządziły tu całe mnóstwo szkód. W początkowej wersji porozumienia CETA, odnośnie rozstrzygania sporów, znalazły się identyczne zapisy jak w porozumieniu TTiP. Chodzi o mechanizm ISDS pozwalający korporacjom na dość arbitralne skarżenie państw przed zewnętrznymi organami arbitrażowymi. W odpowiedzi na zgłaszane uwagi, KE orzekła, że to jest doskonały, bezpieczny mechanizm i nie ma już możliwości zmiany, tym bardziej, że kanadyjskie prawo na to nie zezwoli.

Widząc całe nieporozumienie, to strona kanadyjska wyszła z inicjatywą ponownych negocjacji. Ostatecznie zdecydowano się uznać wyższość lokalnych sądów, a na wypadek gdyby te zawiodły postanowiono powołać regularny, niezależny dwuinstancyjny Sąd Inwestycyjny CETA, zajmujący się wyłącznie rozstrzyganiem sporów. Jednocześnie pojawił się zakaz prowadzenia równoległych przewodów sądowych, czyli arbitraż niezależnie od sądu. Przewodniczyć obradom sądu inwestycyjnego ma 15 niezawisłych sędziów. Polski rząd jako jeden z warunków ratyfikacji powinien postawić gwarancję, że nasi sędziowie znajdą się w tym składzie. Komisja Europejska dąsając się, że całą procedura została opóźniona, naniosła zmiany, ale ani słowem nie przeprosiła za swoje matactwa. 

CETA poszła krok dalej. Strony uznały prawa rządów do zachowania własnych regulacji i obowiązku stosowania się do nich zagranicznych firm. Dotyczy to również, czy przede wszystkim, GMO oraz wymogów jakości. W ostatecznej wersji umowy znalazły się nawet zapisy chroniące małe gospodarstwa. Umowa wprowadza kwoty importowe na mleko, wołowinę czy jaja. Pamiętając, że CETA ma przede wszystkim służyć konsumentom, oferując niższe ceny na podstawowe produkty najwyższej jakości, dostrzegamy też otwierające się możliwości dla polskich firm. W szczególności producentów maszyn rolniczych, przetworów spożywczych, części samochodowych i części do przemysłu lotniczego, co już jest faktem. Jak każda deregulacja i poszerzanie wolności, tak i CETA znajdzie swoich przeciwników przyzwyczajonych, że nie trzeba zbyt wysoko sięgać po owoce. Wszyscy korzystający z dotacji unijnych, ale niezbyt zainteresowani dalszą konkurencją, obniżaniem cen i podnoszeniem jakości swoich produktów, będą gromko krzyczeli przeciwko ratyfikacji. Zręcznie wykorzystają idiokrację urzędników unijnych, ich pychę i potrzebę kontroli. Ale na koniec to nie urzędnicy stracą na odrzuceniu traktatu handlowego tylko my – konsumenci.

Co teraz należy zrobić, niezależnie od ratyfikacji CETA?  

  1. Najpierw trzeba przeprosić wszystkich obywateli UE, w każdym kraju z osobna, za matactwa Komisji. W imieniu KE powinien to zrobić jej przewodniczący Jean-Claude Juncker.
  2. Zerwać negocjacje TTiP. Ten traktat jest nie do uratowania. USA nie zgadzają się na uznanie jakiegokolwiek inne sądu niż ich własny, albo zewnętrzny arbiter. Nie przyjmą europejskich norm żywnościowych i nie zmienią przepisów stanowych, zabraniających zlecania prac publicznych zagranicznym firmom.
  3. Odebrać KE prawo do negocjowania w imieniu wszystkich państw Unii. W praktyce oznacza to urealnienie Traktatu Lizbońskiego o nowe dedykowane ciała, jak choćby Sąd Inwestycyjny.
  4. Wprowadzić stały mechanizm konsultacyjny z udziałem rządów i wszystkich grup interesariuszy. Włącznie z organizacjami pożytku publicznego, NGO-sami i organizacjami pracodawców.  
twitterfacebookwykopKontakt e-mail
 
NEWSLETTER

Podając swój adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji od WEI.