Państwo i Prawo
Przyjaźniejsze PPK
30.05.2018

Ministerstwo Finansów przedstawiło zmiany w projekcie ustawy o pracowniczych planach kapitałowych (PPK). Większość z nich jest dobra. Słusznie zrezygnowano z karania więzieniem przedsiębiorcy, który nie będzie chciał prowadzić PPK. (zamieniono więzienie na karę w wysokości 1,5 proc. funduszu płac). Wpisanie w tekst ustawy, iż pieniądze PPK są prywatne i włączenie w krąg instytucji, która będzie mogła je prowadzić, powszechnych towarzystw emerytalnych jest dobrym pomysłem. Być może jest to cicha zapowiedź, że uda się uratować część pieniędzy z OFE przed nacjonalizacją i budżetowym roztrwonieniem. Czyli, że część pieniędzy z OFE trafi w przyszłości do PPK. Cieszy też każde obniżenie kosztów, jakie musi ponieść biznes. W projekcie obniżono koszty administracyjne, ale też kosztem jest też konieczność powiadamiania pracownika, który zrezygnował z PPK, że będzie po raz kolejny zapisany i samo zapisanie go. Dobrze więc, że te powinności nałożono w czteroletnich odstępach, a nie jak pierwotnie założono co dwa lata.

 

Wciąż brakuje jednak zapisów chroniących firmy z poważnymi problemami. Nie wpisano mechanizmu zawieszenia obowiązku opłacania składek na PPK przy wyraźnym spadku obrotów, czy przy innej poważnej niezawinionej przez biznes sytuacji. Jest to o tyle ważne, że kwoty określane w projekcie jako wsparcie państwowe (czyli dopłata roczna i wstępna) uiszczane są z Funduszu Pracy.

Kolejna zmiana: zmniejszenie pracowniczej składki podstawowej z 2 proc. do 0, 5 proc. dla osób najmniej zarabiających (do 2100 zł brutto) wymaga przedstawienia szacunków czy takie oszczędzanie ma sens, czy jest tylko atrapą.

Zastanawiające jest też nadanie związkom zawodowym lub (gdy ich nie ma) reprezentacji załogi prawa do współdecydowania o wyborze instytucji prowadzącej PPK dla danej firmy. Koszty administrowania PPK obciążą pracodawcę.