Brazylijska lekcja. Do czego prowadzi nadmiar troski społecznej

Brazylijska lekcja. Do czego prowadzi nadmiar troski społecznej

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Większość mediów pisząc o niechęci Brazylijczyków do mistrzostw świata, pisze o cięcia w wydatkach socjalnych i niezadowoleniu, że na mistrzostwa wydano nieproporcjonalnie więcej niż pomoc społeczną. To przyczyna, czy raczej efekt? Niezależnie od szalejącej korupcji, Brazylia słynie z najróżniejszych socjalistycznych rozwiązań w walce z nędzą, co napędza szarą strefę i oczywiście nędzę. Nakłady socjalne i tak należą do jednych z największych na świecie. A przynajmniej teoretycznie. Rząd dofinansowuje wszystko od przedszkola po mieszkania dla biednych. Dopłaca do żywności i paliwa. W poszukiwaniu środków Brazylia rozbudowała też znacząco system podatkowy. W kraju obowiązuje 27 różnych kodów podatkowych. Według Banku Światowego średniej wielkości przedsiębiorstwo musi przeznaczyć 2600 godzin rocznie na wypełnianie druków i spisywanie raportów – najwięcej na świecie. Polska przy Brazylii to laba – 286 godzin.

Im większe firmy i więcej obcego kapitału, tym więcej komplikacji. Zagraniczne koncerny muszą dodatkowo wypełniać specjalne druki dla „obcych” i co ciekawe, muszą sami upewniać się, czy aby nie podpadają pod jedną z dziesiątek specjalnych taryf nakładanych przez różne agencje. Od środowiskowych, po opłaty społecznej odpowiedzialności i dobrego sąsiedztwa. Zagraniczne firmy muszą do relacji z rządem najmować lokalnych pośredników, a w przypadku wielkich koncernów muszą mieć brazylijskich partnerów. Biurokracja to jedno, a wysokość podatków to drugie. Brazylijczyk według Bloomberga płaci 144 procent więcej w podatkach niż Amerykanin, jakieś 70 razy więcej niż my. W rezultacie samochody w Brazylii są jakieś 3 razy droższe niż w Europie. Nawet te produkowane tam jak Toyota. Markowe ubrania, za którymi szaleją, są od 2 do 5 razy droższe.

To nie brak pomocy socjalnej, ale nadmiar troski zdławił rynek i doprowadził Brazylijczyków do rozpaczy. Trudno im się dziwić, że MŚ spostrzegają jako jeszcze jeden erzac, który ma im zastąpić normalne życie. To może być jedna z najwartościowszych lekcji dla rządzących. Przychodzi dzień kiedy nie daje się dalej ludziom mydlić oczu socjalistycznymi obietnicami pomocy i fajerwerkami.

Inne wpisy tego autora

Wróblewski: Wolność jest dla właścicieli mediów

Prezes Warsaw Enterprise Institute Tomasz Wróblewski ocenił, że pozew Donalda Trumpa przeciwko największym mediom społecznościowym ma bardzo solidne podstawy. – Donald Trump bardzo rzeczowo i bardzo