Czy Polacy dadzą się jeszcze raz nabrać na OFE?

Czy Polacy dadzą się jeszcze raz nabrać na OFE?
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Jeszcze rok temu  rząd żarliwie, zapewniał nas, że emerytury i nasza przyszłość są bezpieczne w ZUS. Nie wiem czy ktoś to odnowa policzył, czy od początku miał policzone, a teraz uznał, że po wyborach możemy już wpadać w panikę, ale ni stąd ni zowąd słyszymy, że trzeba ratować nasze emerytury. Stąd przyśpieszona ścieżka dla  ustawy o odwróconej hipoteki i ponaglenia banków, żeby szybciej wychodziły z ofertą. Stąd  cała seria zamkniętych spotkań w kancelariach premiera i prezydenta z ekonomistami, dyskusje w Sejmie i mniej czy bardziej formalne konferencje. Ratujmy.

Z radością poznęcałbym się usiłując odpowiedzieć na pytanie przed czym i przed kim mamy ratować nasze emerytury, skoro rok temu miały być takie bezpieczne? Ale skoro odpowiedź jest oczywista, z miejsca ruszam do programów ratunkowych. Grupa ekspertów pod wodzą Stefana Kawalca przygotowała  projekt – „Jak mobilizować dodatkowe oszczędności emerytalne?” I zaraz na wstępie sami sobie odpowiadają  – tworząc nowe obowiązkowe ubezpieczenia. Coś w  rodzaju trzeciego filaru, tylko obowiązkowe z obowiązkową dopłatą pracodawców i dopłatą skarbu państwa.

To, że ZUS nie będzie w stanie sfinansować nam godnych emerytur, to wiemy od kilkunastu lat. A to, że państwo nie będzie w stanie dalej  wspomagać ZUSu, wiemy od kiedy w centrum Warszawy zawisł licznik zadłużenia państwa. Jeżeli coś w tych nowych planach ratunkowych zaskakuje, to chyba  tylko to, że nie ma w nich nic nowego. Różne bywają wielkości składek, różnie są nimi obciążani przyszli emeryci i przedsiębiorcy, ale na koniec pozostają zawsze  dwie, takie same składowe:  obowiązkowy charakter składek i ZUS. ZUS jak organ konieczny do przeżycia gatunku.

Po fatalnych doświadczeniach z OFE, rozmaite grupy kapitałowe, instytucje finansowe i ubezpieczeniowe usiłują ożywić  trupa.  Wszyscy zdają sobie sprawę, że ciężko będzie wzbudzić entuzjazm Polaków do czegoś, co wygląda jak OFE i co pewnie rząd znowu nam zakosi. Ale też wielu chciałoby wrócić do sutych dywidend.  Stąd pomysł obligatoryjności i przerzucenia dodatkowo obowiązku na pracodawcę.

Polski system ubezpieczeń nie jest przygotowany na tsunami demograficzne, które nas czeka. Nieliczni z nas to rozumieją i tworzą własne oszczędności, wykupują ubezpieczenia, złoto, nieruchomości  i co tam jeszcze. I jak najbardziej jesteśmy za mówieniem  ludziom głośno, a nie na zamkniętych konferencjach,  jak wygląda przyszłość ich świadczeń emerytalnych. Działajcie, ratujcie się kto może. Najgorszym wyjściem jest jednak tworzenie kolejnych erzaców, wmawianie ludziom, że z nową obowiązkową składką będą bezpieczni i syci. Nie będą. Dopóki nie nastąpi drastyczna przebudowa systemu wydatków państwa i systemu świadczeń społecznych, te składki jak wszystkie wcześniejsze  pochłonie dziura budżetowa.

Inne wpisy tego autora

Wróblewski: Wolność jest dla właścicieli mediów

Prezes Warsaw Enterprise Institute Tomasz Wróblewski ocenił, że pozew Donalda Trumpa przeciwko największym mediom społecznościowym ma bardzo solidne podstawy. – Donald Trump bardzo rzeczowo i bardzo

Esej „Długa droga w nieznane”

„Dzieje ludzkości, co do zasady, są wypadkową ludzkich wyborów. Od czasu do czasu nasze wybory podyktowane są jednak siłą wyższą. Kataklizmy, zarazy, wojny, niewyobrażalne ludzkie