Trudno być prorokiem…

Trudno być prorokiem…
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Profesor Belka w weekendowej Gazecie Wyborczej słusznie zauważył, że sektor finansowy jest niebezpiecznie uprzywilejowany i że „ogon zaczął machać psem”.  Szkoda tylko, że dopiero teraz. Może w końcu przeczytał mój felieton z  Forbesa z  2008 roku!  Pisałem, że „Rynku finansowego” w ogóle nie ma!!! Rynek to prawo podaży i popytu! Mówić o rynku „finansowym”, to tak, jak mówić o sprawiedliwości „społecznej” lub demokracji „socjalistycznej”. Pieniądz to miernik wartości, a nie wartość sama w sobie. Jak pisał Miltona Friedmana „…pieniądz nie jest przedmiotem konsumpcji, ale stanowi tymczasowe ucieleśnienie siły nabywczej, które może zostać spożytkowane do zakupu innych dóbr i usług…”. Jednak „rynki finansowe” działają tak, jakby istniały tylko one. Ogon zaczął machać psem. W efekcie, gdy przejściowo, późnym latem 2006 roku, zanim jeszcze zawalił się rynek nieruchomości w Stanach Zjednoczonych, potaniała ropa naftowa, prasa fachowa pisała o „złych wieściach dla sektora naftowego”. Już wielokrotnie obśmiewałem zjawisko, że jak drożeje skóra, to jest to zła wiadomość dla szewca, ale jak drożeje ropa, to jest dobra widomość dla „sektora naftowego” – a dokładniej dla „rynków finansowych” inwestujących w sektor naftowy. Dzieje się tak, bo sektor ów, od czasów jego prywatyzacji w latach 80-tych minionego wieku, to nie „nafciarze”, tylko finansiści. Dlatego przez bite 20 lat prawie w ogóle nie było w Europie żadnych inwestycji w infrastrukturę przesyłową i rafineryjną. Większe koncerny przejmowały za to aktywa mniejszych koncernów, co „rynki finansowe” przyjmowały z entuzjazmem i zwyżkami cen akcji tych koncernów.

Ale trudno. Niech będzie, że to profesor Belka wymyślił. I tak nie mogę narzekać, jak profesor Balcerowicz, po którym profesor Belka „przejechał” się z nazwiska, nazywając  jego poglądy „folklorem”. Nie wyjaśnił tylko które – czy te z 1989 roku, czy te prezentowane obecnie? Faktem jest, że te obecne to folklor, jak i Centrum Adama Smitha prezentuje od lat. Nie to co profesor Belka – zawsze w nurcie głównym. Nic to, że trochę spóźniony – zawsze mocno eksponowany.  

Jak się już profesor Belka zgodnie z aktualną modą naskarżył na kapitalizm i neoliberałów, udzielił rady, żeby podnieść wynagrodzenia i podatki. Podnieść podatki jest stosunkowo łatwo. Trudniej za to podnieść płace. Zwłaszcza, jak się podnosi podatki, bo płace netto wówczas spadają.

Można sięgnąć po pomysł Jarosław Kaczyńskiego z 2013 roku, żeby „za pośrednictwem państwa wymusić podniesienie płac poprzez karne podatki”?

Ja ma pomysł taki, żeby podnieść wynagrodzenia netto obniżając podatki obciążające te wynagrodzenia. Może profesor Belka za siedem lat do niego wróci.

Inne wpisy tego autora

Gwiazdowski: O państwie opiekuńczym i szczepieniach

Robert Gwiazdowski w swoim felietonie dla „Rzeczpospolitej” pisze: Tradycyjni obrońcy praw pracowniczych nagle nabrali wody w usta. Wśród nich przeważają chyba zaszczepieni, bo wielu zdążyło

Gwiazdowski: I ty Biskupie przeciwko mnie?

Robert Gwiazdowski w swoim felietonie dla portalu Interia Biznes pisze: „I Ty Biskupie przeciwko mnie” – mógłby, niczym Cezar Brutusa, spytać premier Morawiecki arcybiskupa Gądeckiego,

Gwiazdowski: Azylanci w welfare state

Robert Gwiazdowski w swoim felietonie dla „Rzeczpospolitej” pisze: Gdyby nie państwo opiekuńcze, jedni odczuwaliby więcej empatii, a drudzy – więcej ostrożności. „Jakkolwiek samolubnym miałby być