Z nowym prawem zamówień publicznych – stare problemy, nowy bałagan

Nowelizacja prawa zamówień publicznych potwierdza jedno z najstarszych praw fizyki – sam siebie człowiek nie podniesie. I żaden polityk nie uchwali prawa, które nakładałoby na niego nowe merytoryczne obowiązki, jednocześnie ograniczając drastycznie jego wpływ na końcowy wynik przetargu. Trzy miesiące od wprowadzenia w życie (19 października 2014 r.) długo wyczekiwanej nowelizacji ustawy Prawo Zamówień Publicznych („PZP”)1 możemy powiedzieć, że zadanie przerosło rząd. Nowe prawo wprowadza szereg uproszczeń i nowych definicji, a w szczególności wymusza poszerzenie kryteriów oceny ofert. Nie rozwiązuje jednak fundamentalnego problemu, jakim jest relatywizm zapisów i brak precyzyjnych definicji, które mogłyby uchronić podmioty uczestniczące w procesie od długich przewodów odwoławczych i skomplikowanych procesów sądowych.

 

POBIERZ

Inne wpisy tego autora

Robert Gwiazdowski: Liberalne wiatraki

Zadanie dla Wysokiego Sądu: ile wiatraków musi wybudować PGE? I jak bardzo podnieść ceny? Przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpoczął się proces z powództwa Fundacji Greenpeace Polska przeciwko PGE