Własność ma się słabo. W Berlinie

Własność ma się słabo. W Berlinie

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Opowiadanie o „świętym prawie własności” wielu osobom się przejadło. W publicznych dysputach słychać raczej o próbach ograniczania własności, jako źródła wielu problemów. To rzekomo nadmierna ochrona własności ma być źródłem nierówności.

Więc politycy „wzięli się” za regulowanie własności w sposób budzący zdumienie. Media donoszą o obowiązującym w Berlinie zakazie wynajmu prywatnych mieszkań. Skąd ten zakaz? Otóż wprowadziły go lokalne władze stolicy Niemiec. Uzasadnienie? Szybko rosnący rynek turystyczny spowodował, że gwałtownie rosną ceny nieruchomości, co uderza w stałych mieszkańców stolicy Niemiec. W tej sytuacji za najlepsze rozwiązanie uznano ograniczenie możliwości krótkoterminowego wynajmu własnych mieszkań, tak aby nie przynosiły one wymiernych korzyści właścicielom… Nie ma wynajmu, nie ma korzyści, nie ma wzrostu cen nieruchomości. Pozornie więc nie ma problemu.

Niestety, to zły kierunek myślenia. Ograniczanie prawa własności i wprowadzanie zakazu korzystanie z mienia jest działaniem zbyt mocno ingerującym we własność. Jeśli gmina zakazuje podnajmowania swoich mieszkań turystom – ma prawo do takich ruchów. Jeśli ingeruje we własność osób prywatnych, nadmiernie regulując zasady korzystania z tej własności, to jest to działanie niebezpieczne. Co więcej, taka działalność władz publicznych może być postrzegana jako sztuczne podbijanie frekwencji w hotelach i pensjonatach, z reguły droższych niż wynajmowane mieszkania.
Czy to oznacza, że władze lokalne nie mogą przeciwdziałać negatywnym zjawiskom na rynku, w tym rynku mieszkaniowym? Wręcz przeciwnie, ale władze publiczne mają ku temu inne narzędzia niż ingerencja we własność. Jednym z nich jest możliwość oceny, w jakim zakresie najem staje się formą prowadzenia działalności gospodarczej. Przy pewnym poziomie obrotów – taki najem łączyłby się z obowiązkiem rejestracji firmy.

Jest też inna droga – podatki. Można je ustawić tak, aby promować faktycznie najem okazjonalny, kilka razy w roku, a „uderzać” w bardziej aktywny wynajem. Co więcej – być może warto rozważyć podatek celowy od wynajmu, którego celem byłoby wspieranie tańszego budownictwa komunalnego.
Warto więc poszukać narzędzi fiskalnych lub prawnych, by regulować rynek, a nie uderzać we własność. Niestety, władze Berlina poszły w inną stronę. Czy przyniesie to dobre skutki? Wątpię.

 

Inne wpisy tego autora

Urzędnik da umowę o pracę? Jest taki projekt

Czy urzędnik będzie decydował o kształcie umowy między przedsiębiorcą a jego współpracownikiem/pracownikiem? Państwowa Inspekcja Pracy chciałaby takich rozwiązań. Osobiście wolę, by spory pracownik–pracodawca rozstrzygał jednak